nie. Maj 31st, 2020

Jak zarobić na koronawirusie?

7 min read

Jedno z elementarnych praw ekonomii, to popyt reguluje podaż. Popyt to ilość danego produktu, którą nabywcy są skłonni kupić po danej cenie. Podaż natomiast jest to ilość towaru, którą sprzedawcy są w stanie zaoferować na rynku. Jeżeli coś kupujesz, to stajesz po stronie popytu, a jeżeli sprzedajesz – to po stronie podaży, ot i wszystko. Skoro tak, to które z towarów obecnie są w centrum zainteresowania konsumentów? To oczywiste, środki, które uchronią nas przed zarazą.

Państwo utrzymuje nas w błogiej nieświadomości co do specyfiki wirusa, przed którym trzęsie się ze strachu każdy mieszkaniec tej planety. Nie wiemy czy wirus roznosi się drogą powietrzną, czy przez dotyk, a może nawet telepatycznie, co w czasach obłędu scjentologicznego, nie jest czymś nadzwyczajnym. Zastanawia też fakt, że pomimo ostrzeżeń, ograniczenia swobód obywatelskich i drakońskich grzywien, za łamanie „dobrowolnej”, narodowej kwarantanny są ludzie, którzy ustanowili te prawa i ich nie respektują. Kto taki? Szczyty władzy, co można było zobaczyć na własne oczy, podczas uroczystości upamiętniających ofiary nieszczęsnego lotu do Smoleńska.

Elita przemaszerowała bez ustalonych odległości między sobą, bez maseczek, rękawic itd. Jak odebrał ten obrazek przeciętny obywatel, który tkwi w zamknięciu od miesiąca, a kolejny taki przed nim? Tak, zgadza się, jest wściekły i zastanawia się nad tym, czy zjadliwość wirusa to nie lekka przesada? A może władza wie coś, czego nam nie mówi? Tego też nie można wykluczyć, wszak koronawirus usprawiedliwi wszystkie najbliższe katastrofy obecnego rządu.

W Warszawie i Krakowie pojawiły się specjalne automaty do sprzedaży maseczek i rękawiczek, znanych nam z aptek. Ktoś bardzo przedsiębiorczy postarał się wpierw stworzyć takie maszyny, a potem sprzedał je innemu przedsiębiorcy, który zarabia na sprzedaży chodliwego towaru. Najciekawsze są ceny, a te regulują wspomniane wcześniej dwa ekonomiczne parametry. Ktoś te produkty kupuje, skoro urządzenia stoją i zarabiają.

W maszynach można bezdotykowo kupić (tylko za pomocą karty) maseczki medyczne (8,8 zł za jedną sztukę), rękawiczki ochronne (2,5 zł za parę), żele do dezynfekcji rąk (3 saszetki za 5,9 zł) lub buteleczkę za 13 zł.

Dla porównania w Tucholi w jednym ze sklepów ogrodniczych, dość prymitywne maseczki na twarz mają ceny od 6,50 zł do 10 zł. W niektórych aptekach pojawiły się w cenie 3,50 zł za sztukę, ale jak donoszą nam mieszkańcy, cena następnego dnia skoczyła ponad dwukrotnie. Zróżnicowanie cen wydaje się być nieprzypadkowe, my już wiemy, czym jest podaż i popyt.

Ktoś na tym wszystkim świetnie zarabia, a państwo, jako instytucja, wydaje się kompletnie bagatelizować problem, przykładając do procederu swoją rękę, bo oto już po świętach ,nakazuje zakładanie środków ochrony każdemu obywatelowi, oczywiście pod karą grzywny. Dodatkowo wmawia nam, że to dla naszego dobra. Dlaczego dopiero teraz, kiedy według GiS-u zarażenia 30,1 proc. wszystkich przypadków dotyczą zarówno pacjentów jak i personelu medycznego, 26,6 proc. chorych w Polsce zakaziło się poprzez kontakt z inną osobą z koronawirusem, a 8,9 proc. to osoby z kwarantanny po pobycie za granicą. Innym częstym źródłem zakażeń są domy pomocy społecznej. Stanowią 6,6 proc. źródeł zachorowań! 27,8 proc. zakażeń koronawirusem, to efekt transmisji poziomej lub innej sytuacji.

Teraz dopiero zacznie się orgia wśród wszelakiej maści cwaniaków, którzy znajdą źródło taniego towaru, a kto wie, może sami będą produkowali maseczki z najtańszego materiału i przez sieć dystrybucji,  może nawet pod szyldami „markowej firmy”, upchną towar po lekko obniżonej cenie wszędzie, gdzie się da i tak zarabiając krocie. realna cena maseczki? 60 groszy do złotówki, 10 par rękawiczek – 2,50 zł.

Jeżeli państwo, ponownie jako instytucja, uważa każdego obywatela za oszusta i złodzieja podatkowego, to specjalnie nie przejmie się losem swojego wyborcy, odwracając jego czujność kolejnymi programami pomocowymi, które zawsze obwarowane są ustaleniami biurokratycznymi. To jak ze słynną tarczą antykryzysową, gdzie firmy mogą starać się o tzw. wsparcie na preferencyjnych warunkach. Jeżeli mała firma uwierzy w  te brednie, może spodziewać się rychłej kontroli skarbowej, bo władza musi mieć pewność, czy firma jej nie okrada, z molochami jest inaczej, a choćby z CCC, gdzie szybciutko wpłynęło na jej konta ponad 20 mln złotych. Podobnie jest ze zwrotami podatków, doszło już do takiego absurdu, że cień podejrzenia o malwersacje, padający na firmę, powoduje z automatu zamrożenie jej aktywów. Jeżeli okazuje się, że firma działa uczciwie, rozpoczyna się proces odwrotny, który trwa b. długo, czym to się kończy? Upadkiem firmy i tragedią rodzin pracowników tam zatrudnionych. Kronawirus i państwo doprowadziły do zamknięcia ponad 50 000 firm, nowych danych statystycznych nie ma. Miała być dywersyfikacja, a wyszła  dywersja?

Płyny dezynfekujące, to kolejny przykład usankcjonowanych prawnie przekrętów, bo oto pan Prezes Obajtek (Orlen) w rozmowie przed kamerami z kandydatem na Dudę, chwali się, że już rozpoczyna pracę linia produkcyjna wytwarzająca świetny płyn dezynfekujący. Ustalono nawet cenę pojemnika o objętości 5 litrów – prawie 100 złotych. W sieci zawrzało, potencjalni klienci się wściekli, a dziennikarze prawie rozszarpali Prezesa za oryginalny pomysł. Biorąc pod uwagę cenę produkcji litra spirytusu (ok. 3 złotych), cenę pojemnika, pracę przy napełnianiu, transporcie itd cena z zyskiem powinna zamknąć się poniżej 50 złotych za pięć litrów!

Presja odniosła skutek, cenę obniżono do 45 złotych. Ucieszyły się obsługi stacji paliw z szyldem Orlenu, jeszcze bardziej klienci, bo ponownie pan Prezes zapewniał, że w ciągu kilku dni towar trafi do sieci stacji. Nic takiego się nie wydarzyło, kontrolowaliśmy dwie okoliczne stacje i nic, jeszcze gorzej było ze stacjami, które działają na zasadzie franczyzy ale pod szyldami Orlenu . Za to dziwnym trafem płyn pojawił się w sprzedaży znanych sieci handlowych. Jak to się stało? Pamiętamy, podaż, popyt i najważniejszy element – cena.

No, dogadali się pan Jaś z panem Stasiem i interes kwitnie. Jednak do tego tortu było więcej chętnych, pojawiły się płyny dezynfekujące innych firm. Wygodne opakowania o pojemności litra i więcej, towar w dobrej cenie, a odbiorcą stały się dla odmiany polskie markety, stacje paliw w tym czasie  ciągle dysponowały mydłem i papierowymi ręcznikami. Światełkiem w tunelu było pojawienie się rękawiczek z folii.

To nie jest normalna sytuacja, zwłaszcza, że przestawienie produkcji nie jest zabiegiem skomplikowanym, pamiętajmy, że firmy produkują płyny do mycia szyb, również te niezamarzające dla kierowców. Cóż to za problem do alkoholu dodać odrobinę żelu, zapaszek, potem miksturę wlać do baniaka i wio do sprzedaży? Pamiętajmy o jednym, mamy do czynienia z gigantycznymi kwotami, które zarabiają wielkie firmy, kosztem…? Z moralnością ma to tyle wspólnego, co prawda o ilości wykonanych testów na koronawirusa wśród obywateli, z tą, której liczbę gmatwają rządowe gadzinówki i dyżurni towarzysze redaktorzy.

Społeczeństwo patrzy, liczy i zastanawia się, czy stać mnie na te „luksusy”? Państwo wie, że nie, dlatego wybiera najtańszą formę zabezpieczenia swoich obywateli – zamknijmy całą populację w budynkach, bez prawa wychodzenia gdziekolwiek. Czy władza zdaje sobie sprawę z tego,że zamrożona gospodarka dojdzie do siebie, po koronawirusie w ciągu kilku lat? Co do tego czasu mają zrobić ludzie? Wbić w zęby w ścianę i cieszyć się z tego, że od czasu do czasu rząd rzuci garść ryżu?

Rząd wie,że niepokoje społeczne narastają, a zbliżają się wybory, które można bardzo łatwo zmanipulować poprzez mechanizm głosowania z pomocą poczty. Rząd byłby ostatnim idiotą, gdyby tej sytuacji nie wykorzystał. To nic, że „nowego Dudę” będą nazywali „kopertowym prezydentem”, demokracja zachowana, unia przyklepie i wszystko jest ok?

Ci ludzie mają pamięć wybiórczą, zapomnieli o swojej historii, za to zakodowali sobie, że należy przygotować mechanizmy, które zdyscyplinują społeczeństwo po dobroci lub siłą.  I to już się dzieje, ale do tej pory na niewielką skalę, ale zacznie się również i przemoc fizyczna, to pewne.

Rząd nie mówi niczego o ludziach, którzy chorują na inne choroby, a którzy zostali pozbawieni opieki lekarskiej, którą zamieniono na”teleporady”. Tylko za ten pomysł rząd PiS-u powinien zostać usunięty przez suwerena, a następnie jego elity resztę życia, powinny spędzić w celach. Niestety, ten śpi licząc na owoce dalszej polityki rozdawniczej. Otóż nic z tego, rząd po cichu dodrukowuje pieniądze, ile się da pożycza u lichwiarzy, pogrążając nas coraz bardziej. Mamy galopująca inflację, totalną zwyżkę cen żywności – wszystkiego. Jedyna obniżka i to zauważalna, to ceny paliw, ale i tutaj panuje zmowa cenowa, bo położone blisko siebie stacje różnych firm muszą wyjść na swoje, a kierowca i tak zapłaci.

Mamy Państwo z dykty z rządem wystruganym z banana, którym steruje mistrz intrygi, który zawsze na końcu potyka się o własne nogi i wpada w panikę, robiąc głupstwa za głupstwami. Ten typ właśnie, który zabił nam wejścia do domów deskami, zapomniał jednak o tym, że ludzie to zwierzęta, które mają mózgi, a teraz dodatkowo…, wiele czasu na rozmyślania.

Kara może nadejść już 10 maja, czego sobie i Państwu życzę.

Wesołych Świąt!


Mariusz R.Fryckowski