Jałmużna od Pana Marszałka i kredki od Posła, czyli… władza niesie pomoc poszkodowanym w nawałnicy (felieton autorski)

Czwartek, 24 08 2017 roku powinien zapisać się w naszej pamięci na wieki wieków (bez amen), ponieważ właśnie dzisiaj do Torunia udali się ci wszyscy, którzy spodziewali się cudu, być może nawet mniemanologii stosowanej w stylu Jana Tadeusza Stanisławskiego („ZeZeM”).

Owa wieść w radosnym stylu, przekazana została tydzień wcześniej wszystkim mediom. Oczywiście, jak zawsze, za ścianą braku bliższych informacji ukryto, co będzie głównym tematem rozmów, podczas wizyty u Pana Marszałka, bo właśnie tego dnia  wszystkie drogi z całego województwa prowadziły wprost do Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu.

Cóż mieli robić lokalni samorządowcy, wzuli garnitury i kaszkiety, zapakowali się do automobilów i pojechali w… nieznane.

Konia z rzędem temu, kto z nich nie pomyślał o jakichś resztkach z pańskiego stołu dla ludzi poszkodowanych w nawałnicy, która przewaliła się przez Bory Tucholskie.

Nie zawiedli się i w zasadzie powinni się cieszyć, przynajmniej oni, bo Pan Marszałek ich nie zawiódł, gorzej z ludźmi, ściślej z „pospólstwem”, bo zapewne właśnie tak są określani ci, którym poprzez naszych wybrańców, zaproponowano tak wielką pomoc, że przeciętnemu czytelnikowi, który śledzi ten tekst już za chwilę pospadają nie tylko buty, ale nawet i skarpetki.

Otóż, Pan Marszałek odwiedził osobiście Powiat Tucholski 16 sierpnia. W czasie wizyty, naocznie zapoznał się on ze stratami, podobno był wstrząśnięty skalą zniszczeń, jednak, jak się okazuje, nie był zmieszany, bo 21 sierpnia w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu odbyło się spotkanie ze Starostami poszkodowanych powiatów, jednym z nich był też łatwo ulegający urokowi Pana Marszałka  Starosta Tucholski. Jak głosi lokalna propaganda, samorządowcy zgodnie podkreślali, że obecnie najbardziej potrzeba materiałów budowlanych i ludzi – do wielkiego sprzątania i do odbudowy zrujnowanych domów.  Stwierdzenie odkrywcze aż do obłędu.

No i się zaczęło…, Pan Marszałek zapewnia o doraźnym wsparciu w postaci pomocy materialnej dla najbardziej potrzebujących rodzin, plandek do pokrycia zniszczonych dachów, czy sprzętu dla OSP.  W pierwszej fazie pomocy przekazał on OSP 25 pilarek i 500 specjalistycznych plandek do tymczasowego pokrywania dachów. Mówił też, że za pośrednictwem stowarzyszenia Salutaris wsparcie materialne dotrze dla najbardziej potrzebujących rodzin, koordynatorem mają się stać  parafie.  Doraźna pomoc materialna, koordynowana będzie przez gminne ośrodki pomocy społeczne. Będzie  wsparcie przy zakupie sprzętu gospodarstwa domowego i wyprawek szkolnych dla dzieci. Dodatkowo, te ostatnie będą miały możliwość skorzystania z bezpłatnych ferii zimowych.

Jakże piękne deklaracje, nic tylko oczekiwać kolejnej nawałnicy i łaski od Pana Boga, aby rozniósł w proch i pył, kolejne domostwa, oszczędzając mieszkańców, ale, ale…, dlaczego w podobne obietnice już nie wierzymy? Bo to powtórka z rozrywki, wiemy, że deklarowana pomoc nigdy nie dociera do tych, którzy nie rozpychają się łokciami lub nie mają słynnych „pleców”, ściślej, wszyscy jej nie otrzymają, to prawie pewne, gdyby się jednak zdarzyło inaczej, autor gotowy jest zjeść stronę tytułową słynnego żydowskiego pisma dla Polaków.

Jednak szczyty hipokryzji Pana Marszałka pojawiły się chwilę później, kiedy w przypływie odruchu serca zadeklarował, że podczas słynnej fety świateł w Toruniu pn. Bella Skyway, (który to festiwal pokazujemy na wirtualnych stronach od początku jego istnienia), odbędzie się kwesta z przeznaczeniem na pomoc dla poszkodowanych w nawałnicy. Proszę wybaczyć, ale parsknąłem śmiechem.

Zastawiam się nad tym, czy Pan Marszałek ma nas za aż takich idiotów, że sądzi, że łykniemy to guano? Jeżeli przyjdzie mu kiedykolwiek ponownie starać się objąć stanowisko, które piastuje w tej chwili, osobiście wybiję mu to z głowy elektronicznym piórem. W mojej ocenie i używając terminologii piłkarskiej, Pan Marszałek strzelił sobie takiego gola, że wyleciał w okolicę stratosfery hipokryzji już nie tylko  z piłką, ale  z całą bramką, której pilnuje.

O co chodzi? Odpowiedź jest prosta, festiwal  w Toruniu nie powinien się odbyć z powodów natury moralnej.

Po pierwsze:

Niemoralnym jest to, że, kiedy w wielu domach do tej chwili nie ma prądu, Pan Marszałek pławił się będzie w fecie kolorowych jupiterów.

Po drugie:

Zaplanowana kwesta jest kompletnie niepotrzebna, wystarczyło odwołać wspomniany festiwal i potrzebującym przekazać pieniądze, które teraz i tak znikną wraz z wyłączeniem świateł po zakończeniu Bella Skyway.

Od lat można odnieść wrażenie, że zainteresowanie Pana Marszałka sięga w naszym kierunku najdalej do Świecia i nie ma to żadnego związku z tamtejszą służbą zdrowia, a tym bardziej z zakładem celulozowym. Jesteśmy w niełaskach, co okazywane jest naszemu powiatowi od lat, niestety, lokalne starostwo od zawsze gnie się w ukłonach dziękując Marszałkowi, zanim ten jeszcze otworzy usta i zanim pogoni lokalne media, aby pewne słowa nigdy nie zostały opublikowane.

To doprawdy swoisty fenomen, że społeczeństwo jeszcze nie oprotestowało poczynań Pana Marszałka i gapowatości naszych władz powiatowych.

Jak to mówią? Nadzieja umiera ostatnia i rzeczywiście, jako obywatel dałem tej lokalnej, powiatowej władzy kredyt zaufania, ale lojalnie ostrzegałem, taryfy ulgowej nie będzie…

Przypomnijmy tę deklarację.

I na zakończenie hit, nad hitami, zanim objął fragment ławy poselskiej był prawie stałym elementem naszego powiatu, facet z otwartą głową, mający jakąś polityczną wizję, pogodny, budzący zaufanie. Po wyborach zmieniło się wszystko, łącznie z biurem poselskim, które znajduje się w ostoi tucholskiej kultury borykającej się z kłopotami finansowymi – tucholskim TOK-u. Dziwne, na drzwiach stoi Poseł Piotr Król (PiS), mam pecha, ilekroć tam jestem, drzwi są zamknięte, ale to oczywiście moja wina. Pan Poseł bardziej zainteresowany jest Starym Fordonem (Bydgoszcz), niż problemami, z którymi się borykają mieszkańcy powiatu.

Jednak przedwczoraj wydarzyło się coś nieoczekiwanego, co należy odnotować, otóż, Pan Poseł zaoferował swoją pomoc, jego biuro zbiera informacje od tych znajdujących się w potrzebie, chętni mają szansę na otrzymanie wyprawek szkolnych. Znaczy…, Pan Poseł sypnie kasą, chwała mu za to, z pewnością ucieszą się ci, którzy zamiast domów, mają stertę gruzu i perspektywę zamarznięcia w czasie zbliżającej się wielkimi krokami zimy, spalenie kredek i piórników w ognisku da im odrobinę ciepła.

Mamy deklaracje Pana Marszałka, mamy deklarację Pana Posła, ale cóż to, nie usłyszymy o jakiejś deklaracji pomocy poszkodowanym, ze strony Zarządu i Rady Powiatu? Panie i Panowie Radni jakże to możliwe?

Idę o zakład, że zrezygnowanie z diet radnych do zimy i przekazanie tych pieniędzy wprost do rąk np. rodzin, które  straciły domy np. w Suchej, czy w Wielkiej Kloni, spowodowałoby odbudowanie Waszego  zrujnowanego wizerunku i uśmiech na twarzach obdarowanych, mnie to nie dotyczy, ponieważ powiat, jako instytucja, jest POLSCE kompletnie niepotrzebna, generująca wyłącznie koszty. Jeżeli jednak musi istnieć, to uczcie się od wszystkich okolicznych gmin, bo one podczas minionego kataklizmu, lepiej lub gorzej, ale stanęły na wysokości zadania, bez goszczenia cichcem „koronowanych głów” za społeczne pieniądze.

Niczego TYM nie osiągnęliście, z wyjątkiem współczucia na pokaz i deklaracji, które w części i tak pozostaną bez pokrycia.


Mariusz R.Fryckowski.

 

 

admin

Next Post

Oświadczenia do ARiMR z powodu strat wywołanych anomaliami pogodowymi

pt Sie 25 , 2017
Uwaga rolnicy!

SPOŁECZNOŚCI

Lokalnie

Globalnie

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook