pon. Lut 24th, 2020

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Kęsowo. Przekroczono cienką, niebieską, linię zwykłej przyzwoitości, wójt walczył o rodzinę! (felieton autorski, słuchowisko)

4 min read

Specjalnością dziennikarza jest rzetelne informowanie Czytelnika, Widza, Słuchacza o nadchodzących, trwających i przyszłych zdarzeniach. Dziennikarz ma pewne niezbywalne prawa ale i obowiązki. Dziennikarstwo, to praca, prawda, że dość specyficzna, w jej wyniku, redaktor, korespondent, czy reporter, otrzymują wynagrodzenie.

Jeżeli mamy do czynienia z pismem o tradycyjnym, „papierowym charakterze”, musi ono przetrwać na bardzo  skomplikowanym, obecnie, rynku mediów. Aby przeżyć, potrzebuje: dobrych tekstów i reklam w szerokim tego słowa znaczeniu. Polski rynek mediów przypomina w tej chwili jeden wielki bazar w którym przekupki walczą ze sobą o klienta – odbiorcę treści.

Czas jednak nieubłaganie mija, a wraz z nim postępują cywilizacyjne zmiany. Papierowe dzienniki, miesięczniki, a nawet kwartalniki, znajdują się obecnie w fazie wysokiego ryzyka, ponieważ wypierane są przez nowoczesne media. Są one szybkie, działają przez 24 godziny na dobę i przez 365 dni w roku. Oczywiście i te media muszą z czegoś żyć, więc reszta jak wyżej, powtarza się.

Zdarza się, że redaktorzy naczelni z dużym stażem, zapominają o tym, że na rynku znajduje się jeszcze jeden typ mediów – społecznych, które działają całkowicie odmiennie – ich finansowanie nie mieści się w żadnych ramach, to portale. W tych konkretnych nie ma reklam, nie ma ogłoszeń, są wyłącznie: słowo, obraz i film.

Takim właśnie medium jest TOKiS – PRESS. To medium przyjazne dla ludzi. Przeciętny Kowalski lub Nowak odnajdą  tutaj wszystko to, co istotne w życiu tak małego środowiska. Mają to za darmo, natychmiast, mało tego, mogą w każdej chwili liczyć na polemikę. I w ten sposób dochodzimy do niezależności mediów – sloganu, którym tak chętnie żonglują  różni dziennikarze i publicyści. Prawdziwie niezależne medium, to takie, które nie potrzebuje wpływów finansowych z zewnątrz. W przeciwnym przypadku mówimy o mediach komercyjnych, czyli uzależnionych od zewnętrznych źródeł finansowania!!!

TOKiS to ewenement, jest całkowicie niezależnym medium, które kieruje się jednym celem – przyzwoitością. Za tym zawsze stoją ludzie, mniej lub bardziej skrzywdzeni. Na naszą pomoc mogą liczyć zawsze.

Media konkurują ze sobą, ba, mało tego, zwalczają się! Dlaczego? Oczywiście chodzi o pieniądze. Nasze medium jest od tego dalekie, przeciwnie, cieszymy się, że są inni, dzięki wielu redakcjom, poziom jakości informacji przeznaczonych do publikacji rośnie.

Właśnie, rośnie, jednak nie w tym przypadku.

Młoda i bardzo zdolna dziennikarka jednej z redakcji popełniła kardynalny błąd. Przygotowała znakomity artykuł, którego przesłanie zniszczyła jednym gestem, słowem i zachowaniem. Przekroczyła najgorszą z granic, koszmar dla każdego żurnalisty, zbyt głęboko wdarła się w prywatność innego człowieka.

W odruchu obronnym doszło do najbardziej elementarnego, newtonowskiego zdarzenia pt. akcja równa się reakcji. Dziennikarka zaatakowała słownie człowieka, nie zdając sobie sprawy, że zostanie potraktowana adekwatnie. Kiedy zagrożona jest rodzina, wszelkie ramy zachowania tracą byt. Każdy z nas jest wyłącznie człowiekiem, ze wszystkimi słabościami.

Tak właśnie zdarzyło się w Kęsowie. Zaatakowany wbrew wszelkim zasadom przyzwoitości dziennikarskiej wójt, który nie wie czym jest agresja w jednej chwili irytuje się i używa tego, co my przy każdej okazji, kiedy coś nam nie wyjdzie – niecenzuralnego słowa.

Osobie publicznej nie wypada? Zgadza się, nie wypada, ale jeżeli owa „publiczność” dawno się kończy i rozmowa skręca w strony zarezerwowane wyłącznie dla rodziny, ma prawo zachować się jak każdy mężczyzna, stanie w obronie najbliższych.

I tak dochodzimy do najobrzydliwszej części naszego, specyficznego zawodu – prowokacji. O ile ta, dziennikarska w sprawie ustalenia faktów, które są szkodliwe społecznie, wydaje się być uzasadnioną, tak   włażenie z buciorami w cudzą intymność, musi się spotkać ze zdecydowaną reakcją.

I właśnie tak się zdarzyło i choć dziennikarka osiągnęła swój główny cel – uzyskanie sensacji, czyli społecznego zainteresowania artykułem,  czyli jednocześnie rychłym widmem sprzedaży nakładu swojej gazety,  tak jej rzetelność wylądowała gdzieś pomiędzy cudzą sypialnią, a staruszkiem, który potrzebuje oddanej opiekunki z prawdziwego zdarzenia, która za uwłaczające człowiekowi wynagrodzenie w dodatku płynące skądś tam, chce nieść pomoc jeszcze innym starszym ludziom, bo kocha to, co lubi, a chce jeszcze przeżyć i ma do tego pełne prawo.

Czego w tej chwili potrzeba najbardziej? Przeprosin i to zdecydowanych, w dodatku obu stron, a we wszystko włączeni muszą być czytelnicy – odbiorcy treści. Wójt z Kęsowa jak zawsze zachował klasę, przeprosił za to, że się uniósł.

Pytanie, czy drugą stronę stać na to samo? To bardzo istotne, ważą się losy pisma z tradycjami, w tej branży utrata reputacji to… zawodowa śmierć dziennikarza i pisma. Czytelnik takich wpadek nie wybacza, okazuje to w prosty sposób nie kupi produktu – gazety.  Co to oznacza dla redakcji, wiemy wszyscy.

Wysłuchajmy słuchowiska pt. „Przepraszam, chroniłem najbliższych”, to klucz do zrozumienia tego, co tak naprawdę się zdarzyło.

___________________

Mariusz R.Fryckowski