29 października 2020

Kobieta za kierownicą, łamiemy stereotypy

7 min read

Od czasów, kiedy na drogę wyjechał pierwszy wehikuł Benza, rozpoczęła się era samochodów. Wynalazek był świetny, choć sam twórca, nie do końca wierzył w sukces swojego wynalazku. Sprawę pojazdu wzięła w swoje ręce jego żona, Berta Benz i dzięki jej wyczynowi, maszyna odniosła sukces. Od tamtej chwili minęło kilka historycznych epok w rozwoju samochodu. Dzisiejsze samochody, to prawdziwe cuda techniki, najeżone elektroniką z najwyższej półki, dają wrażenie całkowitej pewności i bezpieczeństwa za kierownicą. Jednak do współczesności nie zmieniło się jedno…, w dalszym ciągu pojazd prowadzi człowiek, choć wspomagany gadżetami.

Czy kobiety są jakieś inne?

Przez lata utarł się stereotyp, że prowadzenie pojazdów jest domeną mężczyzn. Świat i kobiety udowodniły, że jest inaczej. To prawda, że Płeć piękna intensywnie uczestniczyła w rajdach i wyścigach samochodowych na początku XX wieku i wiele kobiet osiągało doskonałe wyniki. Prawdą jest też to, że kobiecy styl jazdy znacznie różni się od męskiego. Kobiety mają inaczej skonstruowane postrzeganie rzeczywistości, co przekłada się na styl i bezpieczeństwo jazdy. O czym mowa? Otóż, jedną z wrodzonych cech kobiet jest dbałość o najbliższe otoczenie. Panie automatycznie unikają zbędnego ryzyka, a to zjawisko jest kwestią decydującą o sukcesie kobiety – szofera. W sytuacji, kiedy między mężczyznami budzi się nić rywalizacji, kobiety zachowują stoicki spokój, nie ulegając chwili i emocjom. Co to oznacza? Tylko jedno, kobiety za kierownicą są bardziej skoncentrowane.

Niestety, to wszystko jest uogólnieniem, ponieważ życie pisze zupełnie inne, bardzo tragiczne scenariusze. Od wielu miesięcy na drogach naszego powiatu odbywa się tragiczny w skutkach serial, gdzie młode kobiety, bez wyraźnych przyczyn giną w miejscach, które pokonują codziennie tysiące osób, bez najmniejszych konsekwencji. Co się dzieje? Jest tego przyczyna i to niestety, bardzo konkretna.

Samochód przestał być przedmiotem motoryzacyjnego kultu?

Żyjemy w czasach, gdzie posiadanie auta nie jest już kwestią fałszywie pojętego prestiżu, stał się zwyczajną koniecznością. Auto, to narzędzie, dzięki któremu przemieszczamy się z pracy do domu, na zakupy, do odebrania dzieci z przedszkola lub szkoły, rzadziej służy nam do wakacyjnych przyjemnostek. Zdobycie prawa jazdy jest więc niejako konsekwencją współczesności, gdzie dotrzeć trzeba z punktu a do b, lub dalej.

Od kilku lat przechodzimy prawdziwy bum, gdzie samochodziarskie szlify otrzymują właśnie nasze kochane Panie. Bez wątpienia jest to dla nich wielkie przeżycie, a dla nas duma z tego, że połowicy „się udało” i właśnie to zjawisko… najbardziej niepokoi.

Droga, to dżungla, a jazda po polskich arteriach, to prawdziwy lot ku przepaści, one bardzo brutalnie zweryfikują każde umiejętności lub ich…brak. W drugim przypadku zawsze wszystko kończy się kalectwem lub…. .

Kto ponosi winę za to, że świeżo upieczony kierowca trafia na szosy, nie posiadając w najmniejszym nawet stopniu, wyrobionych nawyków poruszania się w miejskim, drogowym gąszczu? Kto ponosi winę za to, że na pozornie prostej drodze dochodzi do zachowań wręcz nieprawdopodobnych, gdzie kierująca, bez najmniejszego powodu, zmienia nagle pas ruchu i wbija się czołowo w szoferkę wielotonowego tira? Dlaczego nawet najłagodniejszy zakręt staje się miejsce tragedii, gdzie prowadząca znika w gąszczu zmielonego metalu? Czy to tylko zły stan dróg, brawura, przypadek, przypadek odosobniony? Niestety nie.

Śmierć czyha wszędzie i na każdego.

Tragicznie zakończyła się podróż 25-letniej mieszkanki Tucholi drogą wojewódzką numer 241 w kierunku Sępólna Krajeńskiego. Rozbiła swoje auto na drzewie, niedaleko Brzuchowa. To kolejna niepotrzebna śmierć kobiety, która nami wstrząsnęła, chociaż TOKiS – PRESS nie zajmuje się kroniką wypadków. Znamy każdy cal tej drogi, prawie codziennie nią podróżujemy, zbierając kolejne materiały do naszych tekstów poświęconych regionowi. To wyjątkowo niebezpieczna trasa, zwłaszcza zimą. Często mijamy te same pojazdy, inaczej, dokładnie te same wielkie ciężarówki. Znamy z widzenia kierowców tych wozów i wiemy do czego są zdolni. To przeraża, nawet wprawnego kierowcę. To właśnie ta droga, powinna być pod specjalnym nadzorem policjantów drogówki. Ogrom zdarzeń tej trasy powoduje zawrót głowy i zwyczajny, permanentny stres u kierujących. I nie pomorze zdwojona uwaga, jazda do Sępólna, to loteria z nieobliczalnymi w zachowaniu ludźmi i zwierzętami w tle.

Kto ponosi winę?

Uściślijmy, kto ponosi część winy, za brak umiejętności w prowadzeniu pojazdu u osób, które kilka dni lub miesięcy temu, odebrały upragnione prawo jazdy?
Bezpośrednią odpowiedzialność ponosi wręcz tragiczny system kształcenia adeptów prowadzenia czterech kółek. Cały tok szkolenia jest jednym wielkim nieporozumieniem. O ile można znieść część teoretyczną kursu, to jednak kluczem do bezwypadkowej jazdy jest praktyka. Jeżeli ona, to ma to ścisłą łączność z kwotami, które trzeba wyłuskać z własnej kieszeni, aby stać się „mistrzem kierownicy”. Czy to kwestia złej pracy szkół jazdy? Oczywiście! Zdobycie szlifów instruktorskich by móc szkolić kursantów to wyzwanie, któremu nie wszyscy podołają. Jednak i ci , którym się udało, często nie mają najmniejszych predyspozycji pedagogicznych, aby wyszkolić kogokolwiek. Dobrych szkół w naszym powiecie jest jak na lekarstwo. Powód? Jeden instruktor ma ten dar, a dziesięciu bardziej zainteresowanych jest dużym zarobkiem i własnymi kłopotami, niż tym, co się stanie z jego uczniem, kiedy odejdzie z uprawnieniami do prowadzenia pojazdu w ręce.

Jak i czego uczyć?

Bez wątpienia za kierownicą trzeba myśleć i przewidywać. Co? Wiele spraw, najważniejszą jest umiejętność, której nabywa się nie od razu – przewidywanie zachowań współużytkowników drogi. Kursant musi mieć wpojony instynkt samozachowawczy kierowcy, który uchroni go od wypadku. Zachowanie dystansu od pojazdu poprzedzającego, mechanizm kontroli drogi w lusterkach wstecznych, umiejętność bezkolizyjnego włączania się do ruchu, technika „brania” zakrętów, dbałość o własny pojazd (utrzymywanie samochodu w najwyższej sprawności), umiejętność jazdy w każdych warunkach atmosferycznych, umiejętność prowadzenia auta na drogach o każdej nawierzchni, to tylko niektóre problemy, trzeba je pokonać!

To na instruktorach spoczywa odpowiedzialność za każde działanie kursanta, wpierw w pojedzie ćwiczebnym, a następnie już we własnym aucie. To, co zostanie wpojone przez instruktora w trakcie kursu, przyniesie wymierne skutki w życiu „na i w drodze”. Zasada ograniczonego zaufania do współużytkowników drogi, to podstawa, cała reszta to tylko… codzienny trening.

Jest coś jeszcze, instruktorzy szkół jazdy często zapominają o kilku ważnych szczegółach. Na chwilę przed wypadkiem, który wiemy, że jest nieuchronny nie do końca jest się bez szans. Umiejętność ta na chwilę przed uderzeniem, jest kluczem do przeżycia. Niestety, o takich faktach szybciej dowiemy się z poradników kierowców rajdowych, niż od ludzi, którym powierzamy swój niepewny, drogowy los.

Rutyna cię zgubi.

Nieporozumieniem są ciągłe komunikaty policjantów o tym, że musimy dostosować prędkość jazdy do panujących warunków. Być może takie hasło miałoby sens np. w Hiszpanii, gdzie jakość dróg dla przeciętnego Polaka, kojarzy się z drogowym rajem. W Polsce, każda prędkość na zrujnowanych drogach jest skrajną. Dlatego twierdzimy, że policyjny komunikat jest zwyczajnym wykrętem, choć nie do końca wyssanym z palca.

Z biegiem lat nasze złe nawyki zza kierownicy utrwalają się, dochodzi do sytuacji kuriozalnych, gdzie kierowca robiący karygodne błędy, przekonany jest o tym, że idiotycznie zachowuje się każdy inny użytkownik drogi, prócz oczywiście samego zainteresowanego lub zainteresowanej. Jeżeli dodamy do tego ignorowanie znaków drogowych, wypadek jest już tylko kwestią czasu. Musisz umieć również zareagować, kiedy twój pojazd utraci przyczepność, to nieprawda, ze niekontrolowany poślizg, musi zakończyć się rozbiciem auta. To sytuacja bez scenariusza, ale przy średnio opanowanych umiejętnościach za kierownicą, nawet wtedy jest szansa na ujście wypadku z życiem.

Konkluzja może być tylko jedna, chcesz żyć? Myśl za kierownicą. Jeżeli czujesz, że twoja technika jazdy i umiejętności są zbyt małe, masz możliwość dokształcenia się. Istnieje wiele instytucji, których podstawą działania są szkolenia tych, którzy są zbyt pewni swoich umiejętności. I dotyczy ten proces obojga płci.

W 2011 roku 77% wszystkich wypadków drogowych spowodowali mężczyźni, którzy byli też sprawcami aż 88% wypadków ze skutkiem śmiertelnym. Nie oznacza to jednak tego, że w zdarzeniach nie brali udziału ludzie bez umiejętności, którzy stali się przyczyną przynajmniej części tych zdarzeń.

Szerokiej drogi!

Mariusz R.Fryckowski

Autor tekstu jest kierowcą od ponad 35 lat i nigdy nie spowodował wypadku.

fot.http://autokult.pl

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook