22 października 2020

Kolejki były, są i będą!

3 min read

Tak mniej więcej można podsumować wystąpienie szefa Miejskiego Centrum Lekarskiego pana Artura Nagórki podczas XXXIV sesji Rady Miasta w Tucholi.

Oburzającym jest fakt, że schorowani pacjenci zmuszeni są wystawać w absurdalnych kolejkach w godzinach, praktycznie nocnych. Tę formę upodlenia zaoferowały nam kolejne rządy od niepamiętnych czasów? Czy na pewno? Dla wielu z nas to codzienność, dla kierownika MCL-u, to problem nie do rozwiązania. Jedyną linią „obrony” jest ta, która dotyczy ciasnego, źle wentylowanego „przedsionka” w budynku którym schorowani ludzie odnajdują schronienie na godzine przed otwarciem przychodni. Przyglądając się sytuacji bliżej mamy wrażenie, że cofnęliśmy się do czasów wojny, gdzie więźniów przewożono w bydlęcych wagonach. Tak, to porównanie skrajne, ale rzeczywiście w czasie mrozów ludzie w wymienionym miejscu stoją w podobnym ścisku.

Pytanie, czy to sytuacja normalna? A może należy zaakceptować wypowiedź pana doktora, który stwierdza, że tak było, jest i będzie, a

943200_376851759092838_1653677954_n

tak naprawdę to wina pacjentów! Ciekawa sprawa, pacjent ponosi winę za to, że jest chory? Oczywiście teraz można podpiąć do problemu każdą, dowolną odnogę w sferze „zdrowego życia obywateli RP”. Można także odnieść sytuację do konkretnych chorób, które powodują np. przetworzona, złej jakości, wręcz toksyczna dla organizmu człowieka żywność o czym medycy milczą, „bo nie mają czasu”, a może tak im wygodniej?  Jednak nawet tak ważny powód blednie wobec wyjątkowo szkodliwej działalność tzw. służby zdrowia w kraju, który zapewne sam Pan Bóg umieścił w centrum nie lekarskim, a Europy. Do tej sprawy powrócimy jeszcze w tekście, który stał się kanwą naszej wizyty w Radzie Europy, którą właśnie tym problemom poświęciliśmy, uczestnicząc w specjalnym sympozjum.

Jest rzeczą niedopuszczalną, aby tak instrumentalnie traktować pacjentów. Nawet powszechna choroba służby zdrowia może zostać opanowana w bardzo prosty sposób, warunkiem jest to, aby chcieć. Problem stojących na „świeżym powietrzu” ludzi można rozwiązać i nie trzeba mieć do tego dyplomu ukończenia studiów lekarskich, czy kolejnych specjalizacji. Przysięga Hipokratesa obowiązuje lekarza w każdej sytuacji, jednak nie wolno jej mylić z nieistniejącą przysięgą Hipokryta, a w tym przypadku do niej pozostał ledwie krok i zapewniamy o tym, że jest różnica.

1235490_437447606366586_1308707320_nSalą obraz rady kolejny raz  wstrząsnął radny Jeżewski, przywołując niesłychaną sytuację, która miała miejsce podczas konkretnego dnia, gdzie nie udzielono pacjentce właściwej pomocy, odsyłając ją do szpitala w Tucholi. Historia została opisana przez radnego w wyjątkowo szczegółowy sposób, gdzie okazało się, że przyczyną tamtej sytuacji był koniec dnia pracy „firmy” i wszechmocna siła posprzątania poradni. Zastanawiamy się nad tym, czy personel pod koniec  godzin przyjęć zajmuje się „obsługą mokrego mopa” , czy zdrowiem ludzi? Cywilizacja utworzyła adekwatne do tego rodzaju pracy stanowisko, chyba, że w dalszym ciągu obowiązują umowy wiązane, ale wtedy podczas powszechnego sprzątania poradni zobaczylibyśmy także lekarzy. Doprawdy sytuacja godna utrwalenia przez paparazzi. Szef poradni skwitował sprawę w wyjątkowo urzędniczy sposób, zapewne wkrótce do jego gabinetu trafią pan radny Jeżewski z pacjentką, której być może życie uzależnione było od… ścierki. czy poleca głowy, jeżeli tak to czyje? A może do dymisji poda się sam szef zakładu?

Gdyby kierowano się dobrem pacjenta mielibyśmy zapewne raj. Niestety, na Eden w tej materii liczyć nie możemy, a lenistwo organizacyjne i asekuranctwo, powinno być tłumione w zarodku, zwłaszcza w tworze, który nosi dopisek „spółka z z.o.o.”.

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook