pon. Wrz 16th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Kolejny tucholanin opuścił nasze miasto – wywiad z Piotrem

5 min read

Tego typu decyzja jest trochę dramatem  każdego z nas – mieszkańców Tucholi z prostej przyczyny – wjeżdżają najlepiej wykształceni mieszkańcy naszego miasta.

Często decydują się do wyjazdu w nieznane, mając dosyć biedy, niepewności jutra i walki z wiatrakami, czyli urzędniczymi nonsensami. Piotr był w innej sytuacji, miał dobrą pracę w jednej z ostatnich, tucholskich firm, posiadającą renomę nie tylko w Polsce, ale również daleko od jej granic. Wydawałoby się, że jego pensja i status, jak na tutejsze warunki brzmią, jak najcudowniejszy sen każdego, długotrwale pozostającego bez pracy człowieka. Jednak zdecydował się i ostatniej soboty odleciał, oczywiście z przesiadkami do… Australii! Dlaczego?

Mariusz R.Fryckowski Piotrusiu, znamy się od…, zaraz…, to już 35 lat! Wypiliśmy debatując wspólnie i grając w szachy, kilka wagonów kawy (śmiech) i raptem…, co się takiego stało, że decyzja była tak gwałtowna i  diablo szybka?

Piotr W.Odbijając piłkę, równie dobrze mógłbym Ciebie zapytać o to, co kierowało Tobą, że powróciłeś po latach do Tucholi? No dobrze, zostawmy to, powód jest prosty, jestem znudzony!

MRF- Znudzony? Czym, sprecyzuj.

PW- Kilka dni temu, na jednym z forów internetowych opisałem to w kilku słowach, przytoczę je w wielkim uproszczeniu…

Jestem znudzony tym wiecznym szczuciem, straszeniem, a jednocześnie bezkarnością grubych przestępców. Mam dość kraju, w którym urzędnik skarbowy ściga mnie za każdy niezapłacony grosz i zataja każdy wykryty fakt nadpłaconego podatku.

Mam dość kraju, w którym za kraty idzie się za posiadanie grama marihuany (choć nigdy tego świństwa nie miałem w łapach – śmiech) i można być bezkarnym, trwoniąc pieniądze wydarte z kieszeni podatników, choćby ci mieli z głodu paść.

Mam dość kraju, w którym premier twierdzi, że pieniądze odebrane mi z OFE, a potem ustawą znacjonalizowane na korzyść ZUS-u nie są moimi pieniędzmi. Mam dosyć kraju, w którym wysokiej rangi urzędnik kościelny może bezkarnie powiedzieć, że nie będzie zgłaszał faktów przestępstwa, kiedy ja za takie zatajenie mogę trafić nawet do wiezienia. Sam powiedz, znasz te problemy, piszesz o tym od lat, nie trafia cię przy tym szlag, że każdego dnia jesteś wykorzystywany przez grupę pospolitych łapserdaków?

MRF – Słyszę w twoich słowach wiele goryczy, a przecież twoja kariera, to pasmo sukcesów. Masz znakomite wykształcenie, znasz cztery języki i to biegle, jesteś autorem wielu pomysłów racjonalizatorskich, zwiedziłeś kawał świata i co? Chcesz to wszystko rzucić w diabły i wyjechać tam, gdzie szybciej spotkać można kangura, albo Aborygena z łukiem i ze smratfonem?

PW – Moja sytuacja życiowa ułatwiła mi ostateczną decyzję, nie mam zobowiązań rodzinnych, to, co posiadam jest mi do niczego niepotrzebne. Przeszłość zostawiam za sobą, wolę spokój i pewność jutra, gdzie nie będę musiał wsłuchiwać się w bełkot sprzedajnych polityków, wybacz, nie bierz tego do siebie, dziennikarzy, którzy podają Polakom taką papkę informacyjną, że nie dziwię się, tak powszechnemu skretynieniu medialnemu, które rozlało się na cały naród. Świadczą o tym kolejne wybory. Jakieś Tuski, jakieś inne, trudne do wymówienia i obco brzmiące nazwiska, które decydują o moich losach. Pytam, dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi nie ma i nie będzie, przynajmniej za mojego życia. Mam je tylko jedno, dlatego wolę wyjechać i cieszyć się nim nawet, jako australijski kloszard, jeżeli będę miał kłopoty ze znalezieniem pracy.

MRF- Nie sądzisz, że to trochę nie jest uczciwe z Twojej strony, skoro to właśnie w Polsce się wykształciłeś, zdobywałeś praktykę?

PW – Temu krajowi nic nie jestem winny, ściągnął ze mnie przez te kilkadziesiąt lat takie podatki, że wszystko spłaciłem i to z nawiązką. Nie mam najmniejszych dylematów moralnych, to złodziejskie państwo łupiło mnie wystarczająco długo. Powiedziałem sobie wreszcie – dosyć tego! Nie jestem odosobnionym przypadkiem, wielu zrobiło to samo i daleko przede mną. Dzisiaj jest moja kolej, a kto wie, czy i Ty nie dojdziesz do takiego wniosku!

MRF – Wyobrażasz sobie mnie w cieniu baobabu, otoczonego przez wściekłe psy dingo, w dodatku grającego w szachy i pijącego kawę z Tobą? (śmiech)

Nie jest ci szkoda tego miejsca, gdzie spędziłeś większość swojego życia, Tucholi?

PW- Mówi się, że tylko wyrodek kala swoje gniazdo, ale powiem tylko jedno, miasto jak miasto, głęboka prowincja, ludzie żyją życiem innych, są zawistni, małpio złośliwi, nadużywający tanich trunków alkoholowych, marząc o tym, aby wygrać milion w totka. To straszne, ci ludzie nie mają najmniejszych potrzeb z gatunku tych wyższych. Ich ego zaspakaja telewizja z całym dobrodziejstwem głupot, które oglądają jak zaczarowani. Jakoś nie mam zacięcia do grillowanej kiełbasy z „Biedronki” w soboty i oglądania „”Must Be The Music”  z numeracją od jednego do nieskończoności.

MRF- Nie uwierzę, że jakaś tam telewizja miała wpływ na twój wyjazd.

PW- Oczywiście, że nie, to tylko jedna z wielu składowych. Mam wykształcenie techniczne, tzw. ścisły umysł, nie będę go sobie zaśmiecał dodatkowo.

MRF- Czym chcesz się zając po przyjeździe do swojej „nowej ziemi obiecanej”?

PW- Szczerze mówiąc, chce wpierw odpocząć od Polski. Pewnie trochę się powłóczę po kontynencie, tam wbrew pozorom jest sporo „naszych”, są i tucholanie, mam zaproszenie do dwóch z nich, znasz ich przecież dobrze. Mam nadzieję, że gdzieś się zaczepię, może dobrzy ludzie pomogą, nie boję się pracy, bardziej węży, jak Indiana Jones (śmiech).

MRF- Czy rozważasz ewentualny powrót do Polski, może do Tucholi?

PW- Nie, chyba, że jako gość, aby rozegrać z Tobą partyjkę szachów i napić się kawy w twoim wykonaniu.

MRF- Zapraszam, drzwi są zawsze otwarte. Powodzenia, choć uważam, ze postępujesz jak zawsze… głupio!(śmiech)

_________________________________

Od tego wywiadu minął równo tydzień. Dzisiaj wieczorem odebrałem informację od Piotra, że dotarł do celu, ma już pracę ( pracuje w nadzorze budowlanym jednej z większych firm australijskich ) i właśnie wynajął mały domek na przedmieściach Melbourne, tym samym straciłem kolejne pióro TOKiS-u i jest wakat.

 

(mrf.)