31 października 2020

Koniec z niskimi lotami paralotniarzy nad Tucholą?

3 min read

Lotnictwo jest pasją wielu osób, sport kompletnie niedostępny za czasów komuny, dzisiaj jest ciągle elitarnym, choć wiele się zmieniło.

Marzenie o własnych skrzydłach ziszcza się, od kilku lat nad Tucholą pojawili się paralotniarze,a kto wie, być może wkrótce pojawi się pierwszy w Tucholi, prywatny wiatrakowiec. Niebo to wolność i przestrzeń, jednak pasja nie musi być podzielana przez innych, ba, może się okazać, że jest bardzo kłopotliwa.

Część mieszkańców Tucholi ma już serdecznie dosyć sobotnich i niedzielnych hałasów o poranku. W sposób szczególny problem dotyka mieszkańców osiedli, które sąsiadują z polem, gdzie zwykle odbywają się koncerty kończące słynną, cykliczną, tucholską imprezę. Cóż, „latawce” wystartować gdzieś muszą, a to miejsce świetnie się do tego nadaje od czasów, kiedy nasze lokalne lądowisko w Plaskoszu… zalesiono.

A co na to prawo?

Regulacje prawne pełne sprzeczności

Pan Mateusz Kotliński z biura prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego: – W przypadku lotów na motolotni powinny się one odbywać nie niżej niż 150 metrów nad najwyższą przeszkodą znajdującą się w promieniu 300 metrów od danego statku powietrznego – tłumaczy. Wyjątkiem są przypadki, gdy lot na innej wysokości jest konieczny dla startu lub lądowania.

Niestety, ministerstwo infrastruktury do sprawy podchodzi inaczej.  Ministerstwo reguluje wysokość lotów w zależności od liczby mieszkańców miasta, nad którym lata pilot. – Według powyższego rozporządzenia minimalna wysokość bezwzględna nad miastem o liczbie mieszkańców od 50 tys. do 100 tys. wynosi 1000 m nad poziomem morza. Dla miasta powyżej 100 tys. mieszkańców minimalna wysokość bezwzględna wynosi 1500 m nad poziomem morza.

Druga regulacja  chyba nie ma tutaj zastosowania, dlatego w kwestii niskich przelotów władną do interwencji jest policja i Urząd Lotnictwa Cywilnego. Policjanci mogą instruować, napominać, apelować, ewentualnie sprawdzić stan trzeźwości pilota po wylądowaniu. To ostatnie stwierdzenie nie ma raczej zastosowania, ponieważ każdy prawdziwy pilot nie używa alkoholu na najmniej dobę przed lotem.

Pozostaje ULC i ta właśnie jednostka stanowi o nakładaniu ewentualnych kar za niskie przeloty, może to się zakończyć zawieszeniem uprawnień pilota na kilka miesięcy lub całkowitym ich odebraniem.

Sprawa tucholskich paralotniarzy została postawiona podczas ostatnie sesji RM. W związku z tym już w lipcu dojdzie do spotkania tucholskich policjantów z paralotniarzami. Prawdopodobnie w tym spotkaniu wezmą udział również właściciele bezzałogowców, wysoce możliwą  kwestią będzie pomoc policjantom w akcjach rozpoznawczych z powietrza w terenie. Trzeba przyznać, że to dobry pomysł.

Warto też nadmienić, że loty paralotniarzy są obarczone pewnym ryzykiem w konfrontacji z bezzałogowcem, stanowią one dla nich prawdziwy postrach, na szczęście piloci dronów myślą i przewidują, korzystając z dobrych źródeł informacji o lotach w pobliżu, niestety, paralotniarze są jak zjawy, mogą się pojawić zawsze i znikąd, a o tym najczęściej decyduje aura i pilot.

Ta sprawa jest do pogodzenia,ponieważ Tuchola jest jednym z nielicznych miasteczek, gdzie paralotniarze mają wstęp i to jest słuszne, reszta to kwestia otwarta i prosta w finalizacji.

Parafrazując klasyka, ” latajcie synkowie szybko i wysoko”, a od nas: „tyle lądowań ile startów”.


(mrf.)

Źródło: gk24

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook