3 grudnia 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Koronawirus – higiena i żywność albo śmierć

11 min read

I stało się, mamy bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia, obecny stan przypomina trochę wojnę, tyle, że nie słychać kanonad, nie widać grzybów atomowych, a tym bardziej „zielonych ludzików”, chyba, że doczepimy się do umundurowania inspektorów nadzoru transportu, czy Bogu ducha winnych leśników (pozdrawiamy obie formacje).

Nie potrzeba nam opatrunków, nie trzeba opasek uciskowych, czy innych środków zapobiegających otwartym ranom, bo artykułami pierwszej potrzeby w tej chwili są: szczelne ubranie, dopasowane okulary (gogle, w których wygląda się dziwnie), rękawice jednorazowe i maseczki, które nie zapobiegną przedostaniu się wirusa, ale ochronią nas przed śliną i innym świństwem, bezkarnie unoszącym się w powietrzu.

Mamy oczywisty przykład tego, że nawet w czasach pokoju, państwo, jako instytucja, nie zabezpieczy swoich obywateli. Polska nie jest tutaj wyjątkiem, cały świat ma ten problem.

Nie możemy liczyć na unię, która obecnie nie działa, ale możemy liczyć na siebie i swój zdrowy rozsądek oraz znajomość podstaw higieny, której powinny nauczać szkoły, przynajmniej przed ostatnią reformą, której autorzy, niestety, nie trafili do więzień, a do innych struktur władzy. Na to do pewnego stopnia nie mamy wpływu, ale możemy skutecznie zabezpieczyć się przed infekcjami i głupotą.

 

Mój dom, moją twierdzą

 

I rzeczywiście, tak może być, o ile swoje cztery kąty przygotujemy w odpowiedni sposób. Niestety, trzeba zakasać rękawy i posprzątać, przydatna będzie elementarna chemia domowa oraz sprzęt. Zwolennicy miotły i ściery, muszą zapomnieć o ich istnieniu, żyjemy w XXI wieku i przeważnie każdy z nas posługuje się odkurzaczem, a jeżeli ów ma filtr wodny, to… dobrze. Najlepiej przed przeczytaniem dalszej treści, od razu zajmijmy się ich wymianą lub dokładnym ich oczyszczeniem. Ok., podstawowe narzędzie już mamy, teraz przyda się stary, pomocny mop, który warto… wyrzucić i natychmiast zastąpić go nowym. Podstępny, morderczy wirus może kryć się wszędzie, czyli nie obejdzie się bez umycia okien, mebli, co ważne, luster w których stroimy głupie miny, a następnie na nie chuchamy, dmuchamy i robimy przed nimi inne niecne rzeczy (pozdrawiamy osoby, które mają problemy z trądzikiem). Wirus nie znosi detergentów i jest tani, dlatego w telewizorze często widujemy zakapturzonych jegomości wyposażonych w różnego rodzaju atomizery, sikawki i inne zraszacze, które świetnie nadają się do zmywania większych powierzchni.

Ci zamożniejsi, mogą sobie pozwolić na środki o innym składzie, ale do tego jeszcze dojdziemy.

O ile większość powierzchni w naszych domach jest łatwo zmywalnych, tak dodatkowy kłopot będą mieli miłośnicy wykładzin i dywanów. Niestety, trzeba je będzie wytrzepać i zdezynfekować, ale broń Boże nie róbcie tego teraz, wiedza na ten temat przed wami, a trzepaczka i szczotka, to nie wszystko.

Niestety, toaleta też wymaga troski, domowe zwierzęta będą być może wyć z rozpaczy, ale koniec z piciem wody z sedesu i układania się na desce klozetowej. Pozostaje kuweta albo spacer, na który musimy zabrać woreczek na odchody i łopatkę, no chyba, że ktoś ma inne patenty na usuwanie nieczystości po zwierzętach, zaznaczmy jednak, z wyjątkiem świnienia komuś na trawnik, do ogródka osiedlowego, czy pod oknami w dodatku na rympał. Bo może nikt nie zobaczy. My zobaczymy i to z góry, pokażemy zdjęcie i będzie wstyd, a zrobimy to z całą pewnością! Słowo!

Wyposażenie mieszkania stanowią też wszelkiego rodzaju klamki u drzwi, okien itp. Istnieje prosty i tani sposób na ich zdezynfekowanie. Trzeba je umyć i przetrzeć… i tutaj przydatny jest stary, wypróbowany środek do wszystkiego – „nalewka na kościach”, popularnie zwana też „dętką”, a bardzie fachowo – denaturatem. Jest tani, dostępny, a zawartość alkoholu ma wystarczającą, aby zabić nie tylko wirusa, ale i tego, co ma przy okazji ochotę na jednego głębszego. Nie polecamy, takich typów nie brakuje na… cmentarzach.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby przetrzeć wejściowe drzwi, bo być może doręczyciel miał gorszy dzień i zapewne przez przypadek opluł wam drzwi z rozpaczy, bo siódmy raz przeniósł dzisiaj wielką paczkę, a może sąsiadka nie zdążyła zbiec z psem na parter, możliwości jest wiele, a my ciągle jesteśmy zapobiegliwi.

 

Niestety, musimy wyjść z domu

 

Bynajmniej, świat z tego powodu nie wstrzyma oddechu, ale my musimy się do tego przygotować, aby wykluczyć pierwsze zagrożenie po wyjściu z domu lub mieszkania. Jeżeli mieszkasz w bloku mieszkalnym, to tuż po zamknięciu drzwi zbiegniesz po schodach, trzymając się… poręczy. Idziemy o zakład, że nikt jej nie zdezynfekował nie tylko od miesiąca, ale i od lat! Masz dwa wyjścia, zamordować prezesa spółdzielni, że się leni, ale to zły pomysł, bo może się dziadyga mścić, łatwiej będzie założyć rękawice, najlepiej jednorazowe.

Dobrze mu gadać, ale gdzie je kupić? Rzeczywiście, obecnie rękawice to towar luksusowy, który kosztuje sporo, bo handlowcy łupią nam skórę na każdy kroku, a teraz jest jedyna w swoim rodzaju po temu okazja. Gwarantujemy, że hurtownie chemiczne nie mają tego typu zapędów, przynajmniej w tym miasteczku, przeciwnie, pomogą.

Teraz będzie herezja ale tylko pozorna, załóżmy, że para rękawic ochronnych z gumy to wydatek np. pięciu złotych, to my mamy inną propozycję, można kupić ich kilkadziesiąt, a kosztować będą… kilka złotych za wszystkie! Jak to możliwe? Sklepy spożywcze to wiedzą i kiedy mają braki szybciutko zaopatrują się w rękawice foliowe, które widujemy w okolicach działów z warzywami. Oczywiście, dzielne załogi sklepów biorą to, co jest, dlatego kiedy klient z łapami, jak bochny chleba próbuje je założyć, może dostać białej gorączki, bo już są w strzępach. Bądźmy mądrzy – XL minimum i woreczek gumek recepturek z pobliskiej hurtowni papieru. Wpierw gumka, później na łapy zakładamy rękawice, a wszystko ściskamy gumką na przegubie dłoni. Proste?

Ok. możemy już dotknąć poręczy, ale przydałoby się coś na twarz, najlepiej maseczka. Niestety, są drogie i w dodatku ich nie ma. Dobra i zła wiadomość jest taka, że działają w większości tak, jakbyśmy sobie na usta i nos założyli… sitko. Po co w takim razie noszą je ratownicy i pani Jadzia z mięsnego? Ratownicy powinni mieć maski, które teoretycznie zatrzymują 99% wirusów unoszących się w powietrzu, a które pochodzą od osoby zainfekowanej, pani Jadzia natomiast dba o to, aby nie zostać „oplutą” przez kichającego pana Stasia, Zenka i Martusię, co to ma chroniczny katar od urodzenia.

Pani Jadzia jest mądra, założyła sobie przed ladą szybę, niczym kasjerka na dworu, bądź jak pani Jadzia – nie, to oczywiście żart i taka językowa, dodajmy, idiotyczna… nowo – moda. Maseczki można zrobić samemu. Sposobów nie brakuje, wystarczy włączyć wujka YT i mieć pod ręką żelazko.

Przydałoby się też zasłonić czymś oczy. Gogle pilnie potrzebne? A co, na narty się wybierasz? Nie wolno! Trwa narodowa kwarantanna, nie ma wyjazdów, prócz tego wyglądasz w nich tak, jakbyś był  trzepnięty.  Zwyczajne okulary przeciwsłoneczne wystarczą, nie idziesz przecież na wojnę, gdzie wróg rozpylił gaz musztardowy. Okulary cię osłonią przed kaszlącą panią w kolejce do apteki, o ile odsuniesz się od niej nie o metr, a przynajmniej o dwa.

 

Iść, czy pojechać do sklepu?

 

Jeżeli nie masz samochodu, skutera, roweru, czy hulajnogi, to nie masz wyboru, ale wpierw przygotuj się. Jesteś odpowiednio ubrany, zabezpieczony, teraz potrzebujesz opakowania chusteczek higienicznych i… plecaka. Trwa kwarantanna i będziesz robił(ła) zakupy raz w tygodniu. Potrzebujesz czegoś w czym doniesiesz „ładunek”, nie tracąc kręgosłupa – plecak świetnie się do tego nadaje, odciąży ci ręce i można go bez trudu wyprać. Osobom starszym proponujemy zakupowy wózek, co od razu wykluczy „wynajmowanie za złotówkę” wózka sklepowego. Jeżeli jesteś piechurem, masz mały problem, bo na swojej drodze prędzej, czy później spotkasz panią Renię, co to lubi sobie pogadać i która macha ręką na jakieś tam wirusy. Nie masz wyjścia, musisz ją „spławić”, przyda się cecha polityków – drobne kłamstewko: pani Reniu nie mogę rozmawiać, mój mąż jest chory, śpieszę się. Gwarancja powodzenia! Niestety, niedoszła rozmówczyni natychmiast puści plotkę, że twoja połowica ma „kolanowirusa”. Machnij na to ręką, później ją spoliczkujesz.

Jeżeli masz samochód, to lepiej, ale zanim się w nim usadowisz, warto odkazić klamki i kierownicę. Czym? Denaturat znowu się przyda, ale można już bez większych sensacji kupić płyn antybakteryjny, dostępny jest w sieci „Dino”, a jeżeli go zabrakło w hurtowniach chemicznych można nabyć płynne mydło antybakteryjne. Niestety, najczęściej jest w opakowaniach o pojemności pięciu litrów, za to kosztuje tylko „dwie dychy”. Przelewamy do flakonu z dozownikiem, jest ich pełno np. w „Pepco” i do roboty.

Dotarliśmy do sklepu i co dalej?

 

Pół biedy, kiedy klientów jest niewielu, nie grozi nam oczekiwanie w kolejce, dlatego na zakupy ruszamy o świcie, sklepy zwykle otwierane są od siódmej. Masz tam być kilka minut wcześniej. Kiedy jest kolejka do wejścia na salę, a złośliwa obsługa zablokowała wejście kwietnikiem, nie masz wyjścia, musisz zaczekać. Spokojnie, jesteś zabezpieczony, następny klient stoi dwa metry dalej i nie wygląda tak, jakby za chwilę miał umrzeć. Nudzisz się? To się pomódl, to nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Masz szczęście, oczekiwanie nie trwało zbyt długo. Nie marudź, ruszaj, zabieraj z półek tylko to, co zaplanowałeś wcześniej. Co? Nie przygotowałeś listy? Bądź pewien, że twoje wałęsanie się po sklepie rozdiabli oczekującego na wejście następnego klienta i będzie to powód do awantury. Po co? Myśl, przewiduj i planuj wcześniej!

 

Naród macaczy chleba

 

To taki nasz narodowy sport, nie lubimy kupować kota w worku, chleb ma być pięknie wypieczony z chrupiącą skórką, a to można zrobić tylko w jeden sposób, ścisnąć go łapą. Jeżeli ten egzemplarz nie spełnia twoich oczekiwać, czynność powtórzysz do skutku. Teraz wyobraź sobie, że takich jak ty jest stu. W tej masie trafi się przynajmniej jeden lub jedna delikwentka, która właśnie zapomniała nałożyć rękawiczki, a jeżeli nawet nie zapomniała, to przed chwilą sprawdzała owoce i warzywa na stoisku obok. Ten chleb nie nadaje się do spożycia! Jeżeli zakupu chcesz dokonać w supermarkecie, to powodzenia, bo to pieczywo jest takim tylko z nazwy, ciasto z którego powstały pyszne bułeczki, czy chleb, było głęboko zamrożone rok temu i pochodzi z… Chin. Dodatkowo ma w swoim składzie dodatek, z którego zbudowany jest ludzki włos – pewnie azjatycki. Smacznego!

Chleb kupujesz w sklepie, gdzie poda ci go zabezpieczona w rękawice ekspedientka, zrzuć na nią wybór chleba, który chcesz. Poproszę ten dobrze wypieczony, z ciemną skórką! Z pewnością go otrzymasz.

Bezpieczny powrót do domu

 

Zakupy zrobione? Świetnie, wyszedłeś już ze sklepu, czas zdjąć rękawice ochronne. Zdejmuj je ostrożnie, traktuj jak zakażone, chwytając jej wewnętrzną część, ściągnij wpierw pierwszą i w ten sam sposób drugą. Obie ostrożnie zapakuj do woreczka foliowego ( co zapomniałeś?)i wyrzuć do kosza. Załóż na dłonie nową parę i ruszaj w drogę jeżeli jesteś piechurem. Jeżeli jedziesz do domu samochodem, spokojnie się do niego zapakuj. Po powrocie do domu musisz uważać. Jeżeli mieszkasz w bloku, musisz wklepać kod do drzwi, możesz założyć rękawiczki, ale możesz też posłużyć chusteczką higieniczną, przyda ci się jeszcze do naciśnięcia klamki od drzwi wejściowych. Uważaj teraz na poręcz, jest skażona, docierasz do celu.

 

Nareszcie w domu

 

Wszedłeś do mieszkania? Zamknij drzwi, przenieś zakupy do kuchni, plecak pozostaw na podłodze. Idź i umyć ręce, szyję i twarz. Jeżeli masz specjalny płyn użyj go. Jak? Na suche ręce nałóż z pomocą dozownika odrobinę środka, wcieraj go w skórę i nadgarstki, zaczekaj aż wyschnie. Nie masz płynu? Umyj ręce mydłem, najlepiej w płynie. Myj przynajmniej tak długo, jak trwają nasze najkrótsze programy informacyjne – 100 sekund. Prócz dłoni i jej grzbietu, umyj wszystkie przestrzenie między palcami, umyj też twarz i szyję, bo to odkryte części ciała, na których coś mogło się osadzić. Nie rób tego denaturatem, bo zniszczysz skórę i dopiero narobisz sobie bałaganu.

Rozpakuj plecak. Wszystkie produkty, które mają opakowanie z tworzywa umyj wodą z mydłem, opłucz i osusz je, dopiero wtedy zapakuj wszystko do lodówki. Chleb jest bezpieczny, o ile zapakowano go do papierowej torby. Jeżeli jest w worku foliowym, wypakuj go i włóż do czystego chlebaka, żeby nie spleśniał, musi ci wystarczyć przez tydzień. Jeżeli masz chleba więcej – śmiało, zamroź go.

Owoce, warzywa, dokładnie umyj pod strumieniem wody, osusz i do lodówy.

Zakończyłeś? Plecak do pralki, ciuchy do kosza, czas na kąpiel!

Już po wszystkim? Masz czas na kawę i ogólne lenistwo, aż do końca kwarantanny, udało ci się, będziesz żył.

****

Ten niedoskonały, odrobinę żartobliwy materiał i ton proszę autorowi wybaczyć, ma w tym swój cel, tekst ma być przyswajalny, pozbawiony słów, których znać nie musimy. „Mowa nasza ma być prosta” – to cytat znany każdemu katolikowi, miejmy jednak świadomość tego, że właśnie teraz przechodzi pan / pani infekcję z koronawirusem w roli głównej, nawet o tym nie widząc, nie oznacza to, że pana / pani godziny życia są już policzone, tak to nie działa. KAŻDY Z NAS MA PEWNĄ ODPORNOŚĆ I NAJLEPSZE ZABEZPIECZENIE NA ŚWIECIE – SKÓRĘ, żaden wirus jej nie sforsuje, PORADZI SOBIE ZE ŚLUZÓWKAMI, a te znajdują się w oczach, nosie, ustach. Warto zadbać o dłonie, palce, aby ich skóra zawsze była zadbana, paznokcie krótko przycięte. Niewielkie ranki też stanowią szczelinę, przez którą może dostać się wirus. Jeżeli coś upadnie Państwu na podłogę, traktujcie ten przedmiot jak skażony. To nieistotne, że od chwili upadku do podniesienia minęła sekunda, przedmiot jest skażony i basta!!! Albo ląduje w koszu na śmieci, albo musi zostać zdezynfekowany.

To bardzo ważne zwłaszcza w odniesieniu do dzieci. Warto też zadbać o nasze czworonogi. Nie stanowią one zagrożenia wirusowego, ale należy zadbać o ich higienę, zwłaszcza  o łapy i sierść, muszą zostać zdezynfekowane po spacerze. Czym? Warto o to zapytać weterynarza.

Bądźcie zdrowi, nie dajcie się ZUS-owi i… zabierzcie babci i dziadkowi dowody osobiste, niech nie wychodzą z domu, ktoś musi przypilnować dzieci (wnuków), cała reszta jest oczywista, ale proszę im nie mówić, że wiedzą to Państwo to ode mnie!


(mrf.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook