czw. Kwi 9th, 2020

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjno – Informacyjna

Koronawirus – to tylko nowy wirus grypy, czy w Tucholi mamy pierwsze objawy paniki?

3 min read

Brak chusteczek higienicznych, znikający z półek papier toaletowy, papierowe ręczniki, podpaski i inne. Masowy wykup makaronów, mąki, kaszy, ziemniaki schodzą, jak ciepłe bułeczki, z głęboko mrożonego ciasta, taki obrazek zobaczymy dzisiaj w tucholskiej „Biedronce”, która przeżywa właśnie oblężenie mieszkańców, również z okolicznych wiosek.

Widać wyraźnie, że pranie mózgów przez media rządowe i nierządne, zbiera obfite żniwo. Czy to początki paniki, czy też zwyczajna nieznajomość faktów, a może to wina pani Basi z mięsnego, która wie wszystko, a nawet więcej i wyraża swoje zdanie głosem wszechwiedzącej?

TOKiS odwiedził dzisiaj apteki, znalazł się też w Miejskim Centrum Lekarskim, rozmawiał z ludźmi i… nic specjalnego się nie dzieje.

W Centrum ruch, jak zwykle w poniedziałek, docieramy na miejsce dokładnie o 07:30, kolejka wydaje się być spora, ale nie ma tragedii, po kwadransie jesteśmy przed okienkiem rejestracyjnym, wyznaczony termin wizyty godzina 09:40. Pojawiają się kolejni pacjenci, kolejka posuwa się szybko, trzy rejestratorki szybko rozładowują tłumek. Jednocześnie od 08:00 przyjmowane są telefoniczne zgłoszenia od pacjentów. Dla personelu to intensywne pierwsze trzy godziny pracy i tak jest codziennie. Nikt nie odchodzi z kwitkiem, każdy zostanie przyjęty przez lekarza. Centrum działa dobrze, szybko i sprawnie.

Przeciętna wieku zebranych pacjentów to 50+.

W aptekach są problemy z zaopatrzeniem, brakuje termometrów bezdotykowych, są problemy z maseczkami. Trudno to zrozumieć mając wiedzę, że ten sposób ochrony zwyczajnie nie działa.

Walką z wiatrakami jest izolowanie osób zainfekowanych wirusem grypy, dobra informacja jest taka, że śmiertelność w tym przypadku w porównaniu z całą populacją, jest praktycznie żadna. Najbezpieczniejsze są dzieci, wśród nich śmiertelność jest żadna – ułamek promila. Choroby obawiać się mogą ludzie starsi i schorowani,  muszą uważać. O ile ze sklepowych półek znikają produkty celulozowe, tak dziwi, że dostępne są detergenty, żele, mydła, wydaje się, że to właśnie te produkty powinny być trudno dostępne, bo koronawirus ich nie znosi, w kontakcie z nimi natychmiast ginie.

Nie grozi nam głód, braki w innym zaopatrzeniu w tym w leki, więc po co je gromadzić? Zachowujemy się bezmyślnie lub  dokładnie tak, jak było w czasach antyludzkiej komuny o której opowiadali nam dziadkowie. Zachowujemy się jak otumanione chomiki, marnotrawimy pieniądze i towar w tym leki, które służyć mogą komuś innemu, kto ich potrzebuje.

Media mielą temat do obłędu, wywołując błędne reakcje, trudno się temu dziwić, od kilku tygodnie koronawirus jest gwarantem sprzedanego nakładu gazety, czy dobrej słuchalności  lub oglądalności. Na koronawirusie świetnie się też zarabia, a zwłaszcza na plotkach na jego temat i manipulacjach obrazem z „ofiarami” w roli głównej. Faktem jest, że ludzie umierają, ale skala tej tragedii jest celowo wyolbrzymiana. W Polsce temat nabiera specjalnego znaczenia, to element gry wyborczej i ograniczania swobód obywatelskich . Wiemy, że rozpatrywane jest nawet skrajne wyjście – stan wyjątkowy (wojenny), ta informacja pochodzi od jednego ze znanych posłów Konfederacji.

Nie dajmy się zwariować, jeżeli ten wirus powstał w wojennych laboratoriach, to jest przeciwko niemu szczepionka, kwestią czasu jest, że i ona trafi na rynek, jednak nie za darmo. Moralności w tym wszystkim brak, dla koncernów medycznych i nie tylko, będzie to złota żyła. Światowa gospodarka potrzebuje bodźca, kronawirus wspaniale spełnia wszystkie jego kryteria.

Nie dajmy się zwariować zakichanej i zasmarkanej… grypie.


mrf.