26 listopada 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Koszmar dziurawych, tucholskich dróg

4 min read

To jakiś horror, jak Tuchola długa i szeroka, gdzie nie spojrzeć same dziury, jak w wykwintnym ementalerze. Dzisiaj właśnie, kolejny już raz w naszym redakcyjnym aucie, zniszczone zostało zawieszenie. Nie wiadomo już, z jaką prędkością się poruszać po naszych drogach, każda jest niebezpieczna. Tym razem wpadliśmy w wyrwę w bruku na drodze dojazdowej do parkingu przy ulicy Cegielnianej (obok kościoła). Wybrzuszenie podobne do „śpiącego policjanta”, a za nim wyrwa o głębokości ponad dwudziestu centymetrów – całkowicie niewidoczna. Nasz służbowy van przegrał z kretesem, masa pojazdu dokonała reszty. Dlaczego od lat ciągle jest tak samo? Czy rzeczywiście w tucholskich ulicach zalęgły się bakterie, które pasjami zjadają asfalt, a teraz nawet bruk? Może primaaprilisowy żart właśnie się ziszcza?

Sytuacja ciągnie się praktycznie od czasu, kiedy na terenie miasta trwały prace związane z budową kanalizacji. Po zakończeniu wykopów ich miejsce zajęły wielkie, asfaltowe łaty, które jak zawsze źle wykonane, zapadają się zniekształcają, a efekt  taki jak zawsze – gigantyczne wyrwy. Czy włodarze naszego miasta jeżdżą poduszkowcami, a może wszyscy już kupili sobie Hammery?

 

Jeżeli degradacja jezdni w całym mieście postępować będzie w takim tempie, to już za chwilę przesiądziemy się na pojazdy gąsienicowe, koła z pewnością nie wystarczą.

 

Wyjazd z Netto – ulica Pocztowa – wyrwa o średnicy prawie dwóch metrów, już się zapadła, nie sposób ją ominąć, każdego dnia jest większa, nikt się tym nie przejmuje. Drogi dojazdowe do osiedli, to prawdziwy dramat – pozostają w gestii Spółdzielni Mieszkaniowej.

 

A jak pracują służby PK? Ano…, mieszają coś w swoich maszynach w okolicach Dworcowej, odtwarzają uszkodzone fragmenty, każdego roku w ten sam sposób, czyli…byle jak, bez oznakowania miejsca robót, prawdziwy koszmar. Nikt niczym się nie przejmuje!

 

Może zamiast budować parkingi w centrum miasta, lepszym pomysłem byłoby kompletne wyremontowanie do nich dróg dojazdowych, które być może w przyszłości poprowadzą mieszkańca, turystę do celu? Pięknej starówki. Przepiękne miasto w centrum gigantycznego kompleksu leśnego, a tak właściwie nie mamy dróg, obwodnic, jak długo trwać będzie ta partyzantka? Czy niszczejąca infrastruktura łączy się wyłącznie z brakiem pieniędzy? A może warto wreszcie dobrać sobie rzetelnych pracowników, którym zależeć będzie na fachowej naprawie nawierzchni, aby utrzymać pracę?

 

Poddajemy pod przemyślenie wszystkim odpowiedzialnym.

 

Sprawa wyremontowanej ulicy Świeckiej, którą urozmaicono serią beznadziejnych wysepek, które są zwyczajnie źle usytuowane. Prócz tego, że są niedokończone, stoją na nich znaki drogowe, a właściwie straszą ich poprzewracane kikuty. Czy projektanci nie wzięli pod uwagę tego, że żyjemy w czasach, gdzie Fiaty 126p przeszły do lamusa? Zwyczajnie, każda z wysepek usytuowanych przy skrzyżowaniu z przecznicami jest zbyt duża, a przestrzeń dla samochodów niewystarczająca. Przechodzień miast czuć się bezpiecznie w każdej chwili może zostać potrącony.

 

Studzienki na ulicy Świeckiej, to kolejny dramat, zamontowano je raptem kilka miesięcy temu, a już się zapadają. W ich sąsiedztwie zapada się bruk, asfalt, bez wątpienia podłoże nie zostało należycie przygotowane, efekt…wracają czasy zamierzchłe, kiedy „kocie łby” były przedzielone torem przeszkód z górkami i dolinami. Mamy XXI wiek, a rzeczywistość, jaką spotykamy, na co dzień pochodzi chyba z początków XX-tego wieku, ubiegłego stulecia.

 

Brakoróbstwo i brak elementarnych podstaw po temu, aby inwestycja przetrwała dziesiątki lat, ku uciesze mieszkańców. Jeżeli rzeczywiście budowlańcy spełnili i dopełnili wszelkich norm, znaczy to, że są błędne, albo czas dobierać ekipy drogie, za to odpowiedzialne.

 

Głęboki ukłon w stronę włodarzy… zajmijcie się wreszcie bezpieczeństwem na tucholskich drogach, miast karać kierowców za przewinienia, do których zmusza ich nie „sportowa żyłka”, a zwyczajna codzienność. Obniżanie w nieskończoność prędkości pojazdów, to również półśrodek, który w godzinach szczytu powoduje (o zgrozo i to w Tucholi!) – korki i całkowicie niepotrzebne stresy u kierowców. Rondo pomińmy, bo takiego nieporozumienia, nie ma chyba w całym województwie. Konia z rzędem temu, kto odgadnie w którą odnogę zjedzie pojazd znajdujący się na rondzie. Trzeba wzroku „poruszającego się po krzywej”, aby dostrzec kierunkowskazy aut.

 

Już wkrótce zaprezentujemy film i fotografie, gdzie wspólnie obejrzymy nonsensy drogowe, których nikt prócz nas – kierowców nie widzi. Może takie dowody spowodują, że odpowiedzialni wezmą się wreszcie do roboty, miast wykręcać się wyświechtanymi sloganami o braku funduszy. Chcieć, znaczy móc i tego się trzymajmy, albo… kierowcy wreszcie masowo zaczną kierować pozwy sądowe o odszkodowania za zniszczone auta i mienie w nich przewożone.

 

Ciekawe, co będzie korzystniejsze finansowo dla miasta? Ale to już zupełnie inna opowieść.

m.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook