24 października 2020

Kotylion, symbol zdegenerowanej władzy jest wynaturzeniem polskiej demokracji i obraża mnie – wyborcę i to osobiście

6 min read

Pierwotnie, zaplanowałem, że ten tekst pojawi się dopiero w poniedziałek, aby nie być posądzonym o to, że TOKiS zmienił front działania i się upolitycznił w dokładnie takim samym tempie, jak gwałtowne zmiany w postrzeganiu potrzeb Polaków, w postępowaniu pana Prezydenta od pamiętnej, przegranej przez Niego, pierwszej tury wyborów.

Nic podobnego, TOKiS pozostaje w dalszym ciągu apolitycznym, jednak jako jego szef, właściciel i zwyczajny obywatel, mam konstytucyjne prawo do tego, by publicznie wygłosić swoje zdanie na temat tego, czego byliśmy świadkami i poszkodowanymi w ciągu ostatnich lat działania wyjątkowo toksycznej partii, której członkiem jest również wspomniany wcześniej obecny Prezydent, a ten podczas wczorajszej debaty w swoich mediach ( wymieniać chyba nie trzeba), chciał ten fakt zatrzeć, by nie przegrać.

Gdyby na jednej szalce wagi sprawiedliwości ułożyć stos tego, co pan Prezydent spaprał przez ostatnie lata wraz ze swoją formacją, by upodlić swój własny Naród, a na drugiej Jego zasługi, ta pierwsza oderwałaby jej ramię i przebiła podłogę.

Mnogość afer, skrajnie złych decyzji, manipulacja tłumem przy pomocy mediów, czy wręcz zwyczajne chamstwo podparte kradzieżą oszczędności moich Rodaków poraża. Trzeba stracić wzrok i rozum, aby tego nie zauważyć. Działania obecnych, rzekomo polskich władz, najgorszych w dziejach nowożytnych Polski, będą skutkowały ludzkimi tragediami, jeszcze przez wiele lat i nic tego nie zmieni.

Obecny Prezydent i rząd kompromituje mnie obywatela RP, na arenie międzynarodowej, to niedopuszczalne, a jednak zdarzyło się.

Czy ewentualne zwycięstwo kontrkandydata obecnego prezydenta coś zmieni? Jeżeli tak, to niewiele. Mamy do czynienia z dwiema partiami „wodzowskimi”, kompletnie skłóconymi ideowo, a to prędzej, czy później przełoży się na stan bezpieczeństwa mojego Państwa. Obaj kandydaci do godności prezydenckiej nie są wyalienowanymi jednostkami, a lojalnymi przedstawicielami swoich partii i to też jest oczywistością. Winni są w głównej mierze właśnie im… lojalność. Na drugim miejscu dopiero znajduje się Naród. Chore! Wyborca ceniony jest wyłącznie podczas dokonywania wyborów, później staje się bezkształtną, galaretowatą masą, do której można strzelać, niszczyć i okradać w majestacie chorego prawa, w zależności od potrzeb decydentów.

Każde odstąpienie od tej reguły głównej osoby w państwie, traktowane będzie przez ich macierzyste partie, jako sprzeniewierzenie się dyscyplinie partyjnej.

Każda partia polityczna jest złem i prędzej, czy później działać będzie przeciwko obywatelowi. Alternatywy? Są nimi ruchy społeczne, które aby przebić się, muszą trafić ze swoimi zasadami do całego elektoratu. Taką niespodziankę zrobił pan Paweł Kukiz, nazywany przez niektórych Lepperem w glanach.

Bez doświadczenia, bez praktyki, zainicjował coś, czego nikt się nie spodziewał. Udowodnił mianowicie, że polska demokracja działa! Efekt? Zmieniło się wszystko, teraz o względy pana Pawła zabiegają wszyscy. Dlaczego? Trzeba przeciągnąć jego elektorat na swoją stronę by… wygrać wybory. Polacy mają dosyć władzy liberałów, którzy okazali się być radykałami, dbają wyłącznie o zachowanie pełni władzy swój…  portfel. Ich elektorat wspierający ma również z tego wymierne korzyści. Jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to w grę wchodzą pieniądze, nasze pieniądze. Przy całej rezerwie, którą obdarzam obecną opozycję, życzę jej, by zmieniła polską scenę polityczną. Opozycyjny prezydent może być ciekawym doświadczeniem, czy wręcz eksperymentem, niestety dokonywanym na żywym organizmie – moim. Jak się to skończy? Oczywiście źle, chyba, że w wyborach parlamentarnych zdarzy się kolejny cud, w którego wyniku nowa władza zrozumie, że stanowi naszą… służbę. Inaczej, będą naszymi rabami, których wynajęliśmy za nasze pieniądze. Jeżeli sprzeniewierzą się swoim obowiązkom i zerwą z nami umowę (wybory), powędrują do więzień wraz, ze swoimi, partyjnymi sztandarami. Konstytucja musi zostać zmieniona.

Z uwagą przyglądałem się kampanii wyborczej, wypowiedziom komentatorów niby – politycznych, z zaciekawieniem, a częściej ze śmiechem, obserwowałem debaty telewizyjne z kandydatami, które już na pierwszy rzut oka uznać można było za „ustawki”.

Jeżeli tak, to może dojść do niemożliwego – sfałszowania wyborów i tutaj wielkim dziełem obecnej opozycji, jest dopilnowanie ich rzetelności.

Skoro rozmawiamy o rzetelności, szybciutko przenosimy się na nasze, powiatowe podwórko, a to jest jakby odzwierciedleniem, choć w pigułce, stanu polskiej demokracji.

Manipulacja trafiła również pod nasze, lokalne strzechy. Od dłuższego czasu nasz powiat zalewa fala imprez, w które zaangażowani są ludzie związani z obecnym układem politycznym, ba, mało tego, są utwierdzani w tym, że są elitą i należą do osobnego gatunku – nietykalnych. Ich obecność i ślady znaczą kotyliony – swoisty symbol, który ma przekonać malkontentów do tego, że obecna władza jest tą, która powinna trwać przez kolejne lata. Dla tych osób nie jest ważne to, że dziesiątki tysięcy polskich dzieci przymiera głodem, mają za nic to, że miliony Polaków wyjechały i nigdy nie powrócą do miejsca, które ich odepchnęło. Dowartościowują się działaniami charytatywnymi, jakże to chwalebne, wygodne i… fałszywe!

Lokalne, powiatowe media, nabrały wody w usta, choć w swoich niepisanych statutach mają wpisaną klauzulę niezależności. To działanie pod publiczkę, wielu chwyta się na ten lep. TOKiS nie ma takich problemów, to medium całkowicie niezależne, szanujące zdanie nie władzy, a ludzi. Im służymy każdego dnia za kwoty, które ponosimy z własnej kieszeni od pięciu lat. Prawie osiem milionów odwiedzin i ponad pół miliona stałych czytelników utwierdza nas w tym, że warto było stworzyć pierwsze elektroniczne medium na ternie tego powiatu.

Mam jednak złą wiadomość dla „nietykalnych”, ludzie wbrew pozorom nie są naiwni, raczej bierni, ale to się zmienia, nawet na głębokiej prowincji. Powoli zaczynamy wierzyć w siłę naszego głosu, a władza? Boi się i to coraz bardziej. Kolejne wybory na poziomie samorządowym wykluczą ich z życia publicznego, na zawsze!

Każdego dnia zadziwia mnie totalna buta i arogancja działaczy partyjnych obecnego obozu władzy na poziomie miejskim i powiatowym. Jak się okazuje nie tylko mnie, oto najnowszy przykład.

Podczas dzisiejszej, ósmej sesji Rady Powiatu złamano prawo, sprawę nagłośnił lokalny polityk opozycyjny, asystent europosła Kosmy Złotowskiego, pan Szymon Chyła, który w swoim profilu Facebooka napisał tak:

Przebywam na sesji Rady Powiatu Tucholskiego i oczom nie wierzę, Radny Sejmiku Województwa przy okazji referowania sprawozdania z działalności Szpitala Tucholskiego łamie ustawe z dnia 5 stycznia 2011 r. – tj. Kodeksu wyborczego, który:

§ 1. Zabrania prowadzenia agitacji wyborczej:
1) na terenie urzędów administracji rządowej i administracji samorządu terytorialnego oraz sądów”…

W klapie marynarki Prezesa Szpitala materiał wyborczy kandydata na Prezydenta B.K.

11304406_880991538637884_894154322_n

Fot. Szymon Chyła

Nie ukrywajmy oczywistości, obaj panowie nie kochają się, są po dwóch stronach barykady, jednak faktom zaprzeczyć nie można, urzędy nie są miejscami gdzie podczas kampanii prezydenckiej epatuje się symbolami, które stanowią narzędzie agitacji lub poparcia. Sprawa jest tym bardziej bulwersującą, że mamy do czynienia z naszym sługą, którego wybraliśmy w demokratycznych wyborach, a ten z nieznanych nam przyczyn rezygnuje z mandatu zaufania przed upływem pełnej kadencji. Jakim prawem? Nie przypominam sobie, abym wyraził na to zgodę, choć oddałem na jegomościa swój cenny głos. Czy czuję się oszukany? Nawet podwójnie. Zostawmy to, szkoda energii i cennego czasu, którego nikt nie ma w nadmiarze.

O ile polska demokracja powoli nabiera tempa, tak prowincjonalni posłowie ciągle tkwią jedną nogą w jaskiniach i mają za nic polskie, schorowane prawo.

Czas na zmiany? Być może, ale tę sprawę każdy rozważa sam, to nasze, niezbywalne prawo wywalczone przez przodków. Ja to doceniam, szanuję i wracam do tych faktów pamięcią, poprzez królową nauk – historię. A Ty polityku – amatorze z gębą pełną frazesów? Nie masz nawet twarzy, tę straciłeś, działając  z kompanami przeciwko swoim wyborcom, a tego się nie zapomina.

___________________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook