28 października 2020

Kradną, bo zabrakło im na wódkę?

4 min read

Raptem dwa miesiące temu zrobiliśmy zbiór fotografii tego budynku, którego właściciel marzy o tym, aby go sprzedać. Wtedy stary młyn wyglądał względnie dobrze, dzisiaj jest inaczej – złodzieje wynoszą wszystko, co przedstawia jakąkolwiek wartość.

W notatkach policyjnych z ostatniego tygodnia czytamy:

Dzięki informacji od społeczeństwa policjanci zatrzymali dwóch złodziei metalowej ramy okiennej. Mężczyźni przyznali się do popełnionego czynu. Obaj usłyszą zarzut kradzieży, z który grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Wczoraj (27.02) do tucholskiej komendy policji zadzwonił przypadkowy przechodzeń, któremu  wydał się podejrzany widok dwóch mężczyzn, którzy idą ulicami miasta z okienną ramę. Wysłani na teren Tucholi policjanci, na ulicy Głównej dostrzegli opisane osoby. Dwóch, jak się po wylegitymowaniu okazało tucholan ( 52 i 27-lat) szło z metalową ramę. Mężczyźni byli pijani. Obaj mieli ponad 3 promile alkoholu w organizmie. Od razu przyznali się mundurowym, że idą z łupem, który skradli z młyna znajdującego się na terenie miasta. Obaj mężczyźni usłyszą zarzut z kodeksu wykroczeń. Za kradzież grozi areszt, ograniczenie wolności albo grzywna.    

 

____________________________

 Młyn – zdjęcia sprzed około dwóch miesięcy.

Te fotografie są już przeszłością, ponieważ…

Znakomita tucholska dokumentalistka i animatorka kultury, pani Maria Ollick w swojej najnowszej książce pt. Legendy i powiastki z borowiackiej kastki”, pięknie scharakteryzowała Borowiaków. W wielu pięknych słowach opisała ich życie, związek z lasami, które zapewniały im prawie wszystko. To prawda, w większości mieszkańcy borów trudnili się zbieractwem, jednak w historycznych annałach, pozostaje skrzętnie ukrywana prawda, do wspomnianych źródeł utrzymania dołączyć należy: okradanie przejeżdżających kupców, kłusownictwo. Czasami… bywało jeszcze gorzej.

Czyżbyśmy współcześnie powracali do mroków średniowiecza? Bo jak inaczej można określić to, co w policyjnej notatce zamieściła pani rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Tucholi? Jaką moralność mają ludzie, którzy praktycznie „w biały dzień” okradają cudzą nieruchomość, wychodząc z założenia, skoro stoi opuszczona, można z nią zrobić to, co się chce? Najmniejszej, ponieważ postępowaniem podobnych osobników kieruje – „nieziemski” kac. Tam, gdzie On się zaczyna, kończy się zdrowy rozsądek. Poczytywać można sobie za cud fakt, że przygodny przechodzień zgłosił kradzież do policji, to w dzisiejszych czasach raczej rzadkość. Dlaczego? Bo można oberwać? Bo przez taki „donos” stajemy się napiętnowanymi konfidentami? Idiotyzm.

Obojętność towarzyszy nam, na co dzień, nie interesujemy się ofiarami wypadków samochodowych, zanim dotrze do nich pomoc. Pomimo ściśle określających sytuację przepisów, odjeżdżamy z miejsca zdarzenia, ponieważ…”nie chcemy być uwikłani w sprawę”. Wstrząsające? Niezupełnie, to odruch bezwarunkowy, który został w nas „wypracowany” przez lata szalejącej w Polsce komuny z jej przedłużeniem rąk – Milicją Obywatelską, która wpierw „tłukła” obywatela milicyjna pałą, a potem zadawała pytania. Co zmieniło się do dzisiaj? Niewiele, policjanci sporadycznie korzystają z pałek, ale w dalszym ciągu wypełniają naszym kosztem tony formularzy, waląc przy tym kilogramy stylistycznych i ortograficznych błędów i zawracając nam głowy, tymi samymi pytaniami do znudzenia.

Lepiej ofiary pozostawić na pastwę losu i… odjechać. Doprawdy podziwiam każdego, kto po takim występku może spojrzeć na swoje odbicie w lustrze.

Bezczelni złodzieje, którzy wynosili okna z pobliskiego, nieczynnego już młyna, mają w nosie wszelkie zasady, ich cel jest prosty: ukraść, sprzedać i kupić największą ilość alkoholu, możliwie najtańszym kosztem. Schemat znany od zawsze, a policjantów patrolujących miasto w ciągu dnia jak nie ma, tak nie ma, czy już wszystkie radiowozy zaangażowano do łapania „niesfornych” kierowców, którzy muszą odprowadzić haracz w wysokości 1,5 miliarda złotych? To wyciągnijcie rowery.

Może jednak warto w sposób kontrolowany powrócić do niektórych zasad rodem z średniowiecza, skoro niektórzy mają taki pociąg do

przeszłości? W jaki sposób? Czas jakiś temu proponowaliśmy władzom miasta, aby ustawić po środku rynku, wzorem Bystrzycy Kłodzkiej – pręgierz. I choć w tamtym miasteczku karano na nim niewierne żony, my bądźmy bardziej oryginalni i poszerzmy zakres tych wyjątkowych „usług” o złodziei cudzych okien.
****

 Młyn obecnie…

… ponieważ, kolejnym etapem będzie zapewne zaprószenie ognia i pożar identyczny z tym, który strawił młyn przy ulicy Bydgoskiej? Czas pokaże, kto ma rację.

Mariusz R.Fryckowski

Druga sekwencja fotograficzna, wykonana został dzisiaj w godzinach popołudniowych.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook