sob. Mar 28th, 2020

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjno – Informacyjna

„Kretynizmy wokół koronawirusa”

4 min read

www.eska.pl

W naszym szpitalu rozpoczął się koniec świata, administracja podjęła salomonową decyzję o tym, że nikt z rodziny i nie tylko nie odwiedzi swoich najbliższych, którzy przebywają na szpitalnych oddziałach. Trudno powiedzieć, jak tam ich karmią, ale wiadomo, nikt nie chce zadzierać z władzą i na wszelki wypadek ukrywają szczegóły diety oferowanej przez catering. Pozostaje dostarczenie żywności przez okno szpitalne z pomocą linki i koszyka lub nowocześniej… przy pomocy drona. Polecamy się…

Nie ma barier, które uchroniłyby szarego Kowalskiego, czy Smitha przed grypą, ta ma do siebie, że mutuje równie szybko, co poseł Czarnecki w precyzowaniu swojego politycznego punktu widzenia, który zależy od punktu siedzenia. Nie pomogą maseczki, masowo wykupowany papier toaletowy, a tym bardziej mąka oraz makaron dwujajeczny. Słowem grypa / koronawirus kpi sobie z homo… Sapiens na każdym kroku i pokazuje, jak ten ostatni jest bezradny. W świetle rodzącej się paniki już obserwujemy, że kasjerki w marketach pozakładały gumowe rękawiczki, co w zasadzie jest pomysłem dobrym, bo tyle świństw, co na bilonie i banknotach, nie ma nigdzie. Zła wiadomość jest taka, że niewiele ten pomysł da, bo wystarczy jeden rodak, który kichnie, prychnie w kolejce i całą sterylność trafia szlag, chyba że panie… założą OP-1, jako kombinezon i maskę przeciwgazową, znaną wojskowym z „dnia słonia”, wtedy chociaż zasmarkany klient będzie miał ubaw, zanim umrze w konwulsjach.

Ciekawe zjawiska można też odnaleźć w Internecie, a choćby robiące zawrotną karierę nagranie z szefową słubickiego SANEPIDU w roli głównej, która chyba uwierzyła w to, że alkohol jest najlepszym lekiem na trefnego wirusa z Chin. Możemy się cieszyć, że u nas takich problemów nie ma.

Odwoływanie imprez zbiorowych, obawy przed podaniem ręki koledze na ulicy, zamykanie szkół i sztuczne podkręcanie stanu zagrożenia, że oto w Tucholi rozpoczęła się epidemia… grypy, co w domyśle ma spowodować przypuszczenie, że wśród potencjalnych chorych trafi się ktoś, kto przywlókł „śmiertelnego wirusa” z Dominikany, czy innego Nepalu. Pytanie jest proste, to po jaką cholerę tam pojechał, skoro świat wstrzymał oddech w tej sprawie, kilka tygodni temu? Przypomnieć należy, że świat to Europa, bo Azja i Ameryka, to peryferia planety, które nie podzielają nowego, wspaniałego ładu, pod egidą Brukseli i tamtejszych oszołomów, którzy też już się pochorowali i zapomnieli o egzekwowaniu praworządności w Polsce, czy o zacieraniu rąk w sprawie Act 447 Just.

Co więcej, polski rząd odetchnął z ulgą, że wreszcie nie odstajemy od świata, mamy pierwszy przypadek zarażonego „światowym wirusem”, który poddał się kwarantannie. Media rzuciły się na niego i jego rodzinę, już stali się celebrytami i ani chybi wszyscy trafią do „Tańca z gwiazdami”, bo tak wybitnych  pominąć nie można. Elektorat lubi takie tuzy, zwłaszcza ten, obecnie, jedynie słuszny.  Typ ma się dobrze, i raczej nic złego mu się nie przytrafi, za co autor tego tekstu trzyma kciuki aż do wyłamania.

W naszym grajdole próby asekurowania się przed ewentualną epidemią mają uzasadnienie lub nie, ale na wszelki wypadek odwołano targi pracy, które miały się odbyć kilka dni temu w tucholskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. Pan starosta włączył hamulec i wielką imprezę trafił szlag, a potencjalni chętni do roboty muszą się uzbroić w cierpliwość, bo obecnie jedynym zatrudnionym bez referencji i znajomości, jest ukoronowany wirus- świrus. Co gorsza, pod znakiem zapytania stoi przyjazd kandydata do godności prezydenta, nomen omen obecnego prezydenta pana D. Oczyma wyobraźni można zobaczyć, jak zaproszeni na spotkanie do Tucholi goście z całego województwa trzęsą miniówkami i portkami, przed ewentualną infekcją i perspektywą kilkutygodniowego  koczowania w tucholskim TOK-u na diecie lokalnej knajpki, kiedy się okaże, że ktoś wredny rozsiewał zarazki.

Oczywiście, sprawa może być ukartowana i przez kordon ochrony przedostanie się któryś z przedstawicieli POKO, który na złość temu, co to łamie konstytucję komunisty Kwaśniewskiego, wciągnął w tramwaju wirusa, ocierając się o lokalnego Włocha, Chińczyka lub… fryzjera.

Może dlatego warto zachować ostrożność, zwłaszcza podczas wizyty u „stylisty” – golibrody, który może być źródłem pośrednim w rozsiewaniu wrednego mikroba, a wtedy nie ma rady, trzeba przyjąć wypracowane metody i zawrzeć usta, zwłaszcza,że rzemieślnik może mieć w ręku brzytwę. Więc nie zadzieraj z fryzjerem! Nie jesteś Adamem Sendlerem! (PiS. fonetyczna, nie czepiać się!)

A kiedy już zawiedzie wszystko i ogrom złych wiadomości z ostatniego TYGODNIA doszczętnie nas przygniecie, wtedy pozostanie  jedno: obejrzenie Otoki – Frąckiewicza, który wSensie podsumuje koronawirusa, Dudę, słynną Gretę, co to żadnej szkoły nie ukończyła, a robi możnym tego świata wodę z mózgu, czy też ukochanych imigrantów, do których strzelają Grecy,  a do nich być może, dołączą, na własną prośbę Polacy.

Zapowiada nam się ciekawy nowy tydzień i kolejna porcja złych wiadomości, ale na te zaczekamy do kolejnego piątku.


(mrf.)