24 listopada 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

„Królowa ciszy” ostatecznie pogrążyła władze Mojego Miasta (felieton autorski)

5 min read

Kino jest jak sen, pozwala zapomnieć nam o codzienności, staje się intymnym spektaklem, który każdy przeżywa w inny sposób. W ciemności, podczas projekcji budzą się magiczne uczucia, zaczynamy marzyć, identyfikować się z bohaterami, przeżywać ich perypetie. Kino potrafi zmieniać, uwrażliwiać, łączyć –

– taka  miała być Polska Światłoczuła w tucholskim wydaniu. Niestety, nie do końca się to udało…

Kompromitującym Moje Miasto jest to, że projekt miał skorzystać z możliwości bycia obecnym w małych kinach całej Polski. Tuchola nie ma kina, gorzej, nie ma nawet ambicji posiadania szlachetnego przybytku X Muzy! Są pieniądze na trawniki, kwietniki, fontanny, „wodotryski” i inne bzdury, kultura…, jak zawsze, ciągnie się w ogonie, zwłaszcza ta przez wielkie „K”. Liczyć można wyłącznie na filantropów – mamy zaledwie jednego.

Mieszkańcy zapewne jeszcze wiedzą i pamiętają to, co mam na myśli, bo władze poprzestają na… oszczędnościach i amatorszczyźnie. Po co wydawać pieniądze na coś, co nie przynosi korzyści, prawda? Układ nie ma ambicji, choć kocha spokój i pieniądze.  Cóż, Tucholi, Mojemu Miastu nie przynosi to splendoru, raczej wstyd i ugruntowanie zdania miażdżącej większości, że mieszkamy na prowincji, a ta zmusiła nas do minimalizmu, również kulturowego. Nie godzę się z tym!

Jak można było się w tym momencie cieszyć z tego, że garstka osób zdecydowała się dzisiaj na poświecenie swojego czasu i obejrzenie filmu, który bez wstydu może pretendować do miana najlepszego w każdym konkursie świata? Co przytłacza jeszcze bardziej, wśród  wspomnianej garstki widzów / wybrańców na własne życzenie, część już dawno zapomniała o tym, że seans filmowy, nawet w sali, której nazwa: „multumedialna” jest grubą przesadą, wymaga spokoju i skupienia, a nie „ględzenia” półgłosem o bzdurach. To zwyczajnie przeszkadza i pozbawia innych przyjemności oglądania nie filmowej „sieczki”, a ambitnego kina z przesłaniem – w dzisiejszym świecie absolutnej rzadkości. Czy to tak trudno zrozumieć „drogie przekupy„?

Starostwo zrobiło to, co mogło, chwała mu za to, rękoma swoich naprawdę zaangażowanych w krzewienie kultury (tej prawdziwej) pracowników zorganizowało wspaniały seans w miejscu, które w żaden sposób nie nadaje się do wyświetlania filmów. Nawiasem mówiąc, ktoś już dawno powinien odpowiedzieć, za wybudowanie tego bubla. Przepraszam, ale w sali kinowej, podczas seansu  nie toleruję również włączonej telefonii komórkowej  i  odoru czosnku, to również mi przeszkadza. Oczywiście, nie ma to niczego wspólnego z miejscem, a brakiem ogłady. Czy jest w tym coś dziwnego, że żądam normalności?

Wstyd przed gośćmi, wstyd przed ludźmi, którzy na kinie dosłownie „pozjadali zęby”! Koniec utyskiwania, władza i tak tego nie zrozumie, dlatego ciągle rządzi raz w intelektualnych sandałach innym razem w gumofilcach.

A film?

Nadużyciem jest użycie zwrotu „genialny”, takim może być autor scenariusza i reżyser.W tej podwójnej roli wystąpiła pani Agnieszka Zwiefka, która niestety, tylko połowicznie zaszczyciła tucholską publiczność. Połowicznie? Tak, przebywając we Wrocławiu wykorzystała współczesne środki komunikacji, aby jednocześnie znaleźć się w Tucholi.

10-letnia Denisa nie słyszy, ale wspaniale tańczy do melodii z tandetnych, bollywoodzkich produkcji. W pewnym momencie  sama staje się bohaterką filmu… o niej samej. Reżyserka dokumentu „Królowa ciszy”, decyduje się na poświęcenie trzech lat swojego życia na to, aby spędzić je na nielegalnym romskim koczowisku.

Film budzi refleksje, ale w żaden sposób nie jest filmem smutnym, może odrobinę nostalgicznym. Denisa – główna bohaterka każdego dnia walczy o akceptację, tłem jest romska codzienność, taka, którą znamy mniej lub bardziej. Problem ze słuchem być może jest następstwem zaniedbań rodziców, wreszcie nadarza się sposobność przeprowadzenia specjalistycznych badań, które kończą się możliwością korzystania z aparatu słuchowego. Dziewczyna po wielu latach słyszy pierwsze dźwięki.

Reżyserka podczas realizacji filmu ma sposobność przebywania w środowisku romskim, świadomie naraża się na wyzwiska, zaczepki. Wulgaryzmy w filmie są oczywistością, tutaj nie ma miejsca na fikcję, choć w pewnym momencie…, z całością obrazu kłóci się scena w której pojawiają się policjanci, a ci mają wykonać polecenie przełożonych – społeczność ma zostać usunięta. We wspomnianej scenie w pewnym momencie wszystko się zmienia w groteskę – pojawiają się tańczące dzieci z atrapami broni, jak również tańczący policjant.

Oglądając ten film trudno nie odnieść się do teraźniejszości, pamiętając, że reżyserka nie mogła przewidzieć tego, co wkrótce nastąpi współcześnie. Do Polski napłynie spora liczba uchodźców, również z Syrii. Pozornie obie społeczności nie mają ze sobą wiele wspólnego, będzie jednak problem, którego pokłosiem mogą stać się slumsy identyczne z romskimi. Stąd już tylko jeden krok do patologii, nawet wtedy, gdy Unia zapewnia, że każdemu posiadającemu odpowiedni status wręczy miesięcznie 12000 złotych!

W każdym przypadku istnieje wspólny mianownik, a są nim dzieci, które niczym się od siebie nie różnią i to pod każdą szerokością geograficzną. Denisa staje się symbolem tych dzieci, które chcą żyć, być sytymi, mieć poczucie bezpieczeństwa, być  kochanymi, szczęśliwymi, żyć w rodzinach mając mamę, tatę być może rodzeństwo. To normalność!

Jest coś jeszcze, początek filmu nie wskazuje na to, że akcja dzieje się w Polsce, pierwszym widomym tego znakiem staje się… kontener, do którego ludzie wrzucają niepotrzebną odzież i zabawki. Te ostatnie w filmie urastają do rangi symbolu, gdzie dzieci prócz  pracy (żebranie), codziennych trosk  w ich otoczeniu, choć przez chwilę mogą znów poczuć się tak jak ich rówieśnicy, może z okolicznych blokowisk, które nie chcą mieć takiego sąsiedztwa?

Piękny film, wymagający godnych warunków kontemplowania treści, wtedy…, nawet przypadkowy widz doceni nie tylko artyzm, ale i warsztat, no chyba, że woli podczas projekcji  „gadać” o promocjach w tucholskich sklepach.

Ogłady na Boga! Nie każdy zamiast szyb w oknach,  ma świński pęcherz!

_____________________

Mariusz R.Fryckowski

Królowa ciszy – Tuchola.
Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook