21 października 2020

Krzysztof Nowakowski ma marzenie…, chce przebyć 500 kilometrów psim zaprzęgiem

4 min read

Jeden człowiek, osiem psów, 500 kilometrów arktycznych pustkowi. Mnóstwo śniegu, temperatura -30, silny wiatr, dzień i noc na szlaku. Tam liczą się tylko psy i człowiek. Jeden zespół i jego cel – meta w Alcie. To jest właśnie Finnmarkslopet !

Cześć, jestem musherem, czyli kimś kto prowadzi psi zaprzęg. Psy zaprzęgowe, długodystansowe wyprawy psimi zaprzęgami oraz \”bycie w naturze\” to moja wielka pasja, którą odkryłem wiele lat temu.  Byłem wyczynowym sportowcem z sukcesami i alpinistą, ale to współpraca z psami pokazała mi jaką drogą w życiu powinienem podążać. Zrozumiałem, że pies to najwspanialszy towarzysz człowieka, i że jeśli pojmiemy jego potrzeby i motywacje, to możemy z nim osiągnąć wszystko. Nawet pokonać trudną kilkuset kilometrową trasę w Arktyce.

Krzysztof Nowakowski – Śliwiczki, Bory Tucholskie

Od kilku lat bardzo wiele miejsca w moim życiu poświęciłem jednemu z najdłuższych wyścigów psich zaprzęgów na świecie – Finnmarkslopet. Jestem jednym z dwóch Polaków, którzy w ogóle podjęli to wyzwanie. Jeden z nas wyścig zdołał ukończyć w 2009 roku. Ja wciąż próbuję w nim wystartować. Finnmarkslopet to wyścig na dystansie 500 lub 1000 kilometrów. Ten drugi dystans czyni Finnmarkslopet trzecim pod względem długości wyścigiem na Ziemi.
Tylko jeden Polak dojechał do mety na 500 kilometrach. Na 1000 nie udało się to żadnemu. Nie ukrywam, że moim celem jest zostać pierwszym Polakiem, który tego dokona. Jednak najpierw ukończyć muszę „pięćsetkę”, która daje przepustkę na 1000.

Mapa trasy wyścigu Finnmarkslopet

Finnmarkslopet rozgrywany jest w Norwegii od ponad 30 lat. Stał się w tym czasie jedną z najważniejszych takich imprez na świecie. Jest też nadalej położonym na północy wyścigiem psich zaprzęgów na świecie. Jego trasa przemierza arktyczną tundrę. Wyścig zawsze rozgrywany jest na początku marca, tym razem rozpoczyna się 8 marca 2014. Mam za sobą już dwie próby i związane z nimi przygotowania. Pierwszy raz zgłosiłem się do udziału w wyścigu w 2012 roku. Drugi raz w 2013. W 2013 moje plany pokrzyżowała choroba. Zamiast na wyścig pojechałem na zabieg ratujący mój wzrok. Leczenie pochłonęło pieniądze odłożone na wyjazd.

Rok wcześniej powodem też był brak pieniędzy, które wystarczyły jedynie na okres przygotowań, które trwają od września do marca, kiedy to rozgrywany jest wyścig. Przygotowania i treningi wiążą się z dużymi kosztami, a potem na wyścig trzeba jeszcze dojechać. Sam wyjazd to koszt paliwa, promów (wyścig rozgrywany jest w Norwegii, start i meta w Alcie), noclegów, opłaty startowej, czyli około 15 tys. zł.
W tej chwili po raz trzeci podejmuję próbę startu w tym wyścigu. Po raz trzeci wraz z moimi psami rozpocząłem 1 września treningi, którą mają nas przygotować do wyścigu. Zawsze pokonujemy w ich trakcie dystans około 3 tys. kilometrów, aby możliwe było przejechanie non stop dystansu 500 km. Non stop oznacza jazdę bez etapów, z zaliczeniem jedynie punktów kontrolnych na trasie. Na trasie również odpoczywając i karmiąc psy. To musher, czyli człowiek prowadzący psi zaprzęg, decyduje gdzie i kiedy robi postój. Czyni to na podstawie obserwacji swoich psów na trasie, znając ich możliwości i potrzeby. Zawsze psy muszą być dla mushera najważniejsze. Nigdy nie może on robić niczego, co mogłoby im zaszkodzić.

 Długodystansowe psy zaprzęgowe są najdoskonalszymi biegaczami spośród wszystkich ssaków na Ziemi, ale muszą być one odpowiednio do takiego wysiłku przygotowane. Kiedy tak jest, to nie grozi im żadne niebezpieczeństwo na trasie. Ja zawsze stawiam swoje psy na pierwszym miejscu. Pracuję od trzech lat z fantastycznym psim zespołem Alaskan Husky. To psy wyjątkowe i cudowne.Posiadające tak wielką pasję do biegania, że niekiedy trzeba je wręcz hamować na treningach. Praca z nimi to czysta przyjemność. To prawdziwy zaszczyt móc obcować na co dzień i pracować z tak wspaniałymi sportowcami.

_________________________

Kilka tygodni temu Próbowaliśmy się umówić z panem Krzysztofem na spotkanie, niestety, nie udało się. To oczywiście zrozumiałe, cykl przygotowań pochłania każdą chwilę, zwłaszcza, gdy łączy się z wyjazdami daleko od granic Polski. Materiał przedstawiony wyżej pochodzi z witryny „Polak potrafi”, gdzie śmiałkowie wielu branż i pomysłów poszukują wsparcia finansowego. Tak naprawdę wszystko łączy się z funduszami. Wspomniana witryna daje możliwości przekazywania wsparcia finansowego osobom mających pomysł, który jest do zrealizowania.

Czy ten wyczyn uda się mieszkańcowi Śliwiczek? Wierzymy, że tak, choć nie będzie łatwo. Na dowód tego przenieśmy się odrobinę dalej, do Ameryki, wraz z Mariuszem Maxem Kolonką z Bydgoszczy – byłym dziennikarzem polskich mediów, który osobiście się przekonał czym są podobne wyścigi i z jakimi nakładami finansowymi się wiążą w jednej  z części autorskiego cyklu pod nazwą – Okrywanie Ameryki.

Panie, panowie, przenosimy się do świata ekstremalnych temperatur – IDITAROD na Alasce, gdzie odbywa się najtrudniejszy wyścig psich zaprzęgów na świecie. Obejrzyjmy materiał o ludziach spełniających swoje niezwykłe pasje. Mariusz odwiedził to miejsce z kamerą.

__________________

(red.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook