28 października 2020

Krzywogoniec?

2 min read

 … to piękna wieś borowiacka, położona w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie tucholskim, w gminie Cekcyn, nad jeziorem Krzywogoniec do którego nie udało nam się podjechać. Owszem, istnieje specjalna droga w środku wsi, ale ta ma wyjątkowe przeznaczenie i każdy policyjny patrol stałby się dla nas kolejnym utrapieniem. Na jezioro popatrzyliśmy z daleka.

Wieś jest niewielka, prowadzą do niej drogi w niezłym stanie technicznym. Należy na nich zachować ostrożność, rowerzyści traktują je jak ścieżki rowerowe i lekceważą każdy różny od roweru pojazd. Od głównej ulicy odchodzą liczne gruntowe, na końcach których wybudowane prawdziwe pałacyki. Osobliwie, jeden z ich wygląda imponująco, to jak stadion „Narodowy” w miniaturowym wydaniu. Nie brakuje również „chałup”, które są tylko podróbami tych z lat minionych – wykonane z drewna, są nowoczesnymi budynkami, które zużywają minimalne ilości energii. Krzywogoniec to raj dla mieszkańców, spora sieć handlowa gwarantuje dobre zaopatrzenie, chociaż w jednym z nich sprzedano nam „Colę z lodówki”, która smakowała jak… zupa, bo owszem, stała w lodówce, ale wyłączonej. Ot, taka „ściema” dla naiwniaków, którzy zatrzymują się, aby ugasić pragnienie. Jedyna pociechą było to, że raczej punkt ten jest rzadko odwiedzany przez klientów. Pozdrawiamy znudzoną panią ekspedientkę, więcej nieośmielimy się  niepokoić.

W Krzywogońcu turyści łatwo odnajdą kwatery prywatne, są dobrze rozreklamowane przy głównym trakcie. Umiarkowane ceny powinny przyciągać, chociaż standardy mogą być przeciętne. Zdecydowanie lepiej wygląda to w Cekcynie, a do tego jest zaledwie kilka kilometrów.

Atrakcje? Cóż, wieś reklamuje się, jako „grzybowa”, trudno powiedzieć, ale rzeczywiście kompleksów leśnych wokół nie brakuje. Niezależnie od pasji jedno jest pewne, jest tam cisza i święty spokój, można się wreszcie wyspać i pooddychac świeżym powietrzem, oczywiście z dala od domostw, w których z iście nabożną czcią, piecze się nachemiowaną w lokalnych masarniach kiełbachę w dodatku na  rożnie. Aromaty mocno kłopotliwe, ale po żeglarsku…, wystarczy „stanąć pod wiatr”.

 

(red.)

Fot. TOKiS – PRESS PATROL

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook