31 października 2020

„Ksawery” „wyłączył” nam z akcji wojewodę, a może myślenie?(felieton autorski)

3 min read

„Ksawery” na szczęście odchodzi, a w regionie trwa szacowanie strat i prowizoryczna naprawa zniszczeń. Wichura w sposób dobitny ukazała marną rzeczywistość tego, w jak złym stanie znajdują się infrastruktura energetyczna, stan utrzymania dróg, niedostateczna ilość środków, które decydują o naszym bezpieczeństwie na drogach. Paradoksalnie odpowiadająca za ten stan wojewoda kujawsko-pomorska Ewa Mes, sama stała się ofiarą tego, co działo się przez ostatnie, zaledwie dwa dni, będąc unieruchomioną pod Strzelnem i licząc na hol łączący jej służbowe auto z… traktorem przygodnego rolnika. Swoją drogą miała szczęście, rolnicy nie przepadają za władzą, zwłaszcza za tą, która ściska ich za gardło wizją finansowego krachu podatkowego. Jest jeszcze inna możliwość, nie wiedział, kogo holuje kierując się „miłością bliźniego”, w co osobiście nawet autor tego tekstu nie wierzy.

Sprawdziły się tradycyjnie służby ratunkowe – strażacy, których chwalić nie trzeba, w rankingu supermenów, są na samym szczycie. To oczywiste, że procentują wielomilionowe nakładały na Straż Pożarną i to nie tylko zawodową. To dobre posunięcie władz samorządowych, jedno z niewielu. Nie wolno również zapomnieć o ludziach, którzy w sytuacjach krytycznych zamieniają się w wolontariuszy. To właśnie oni zaopiekowali się kierowcami pojazdów, którzy utkwili w ponad 170 kilometrowym korku drogowym na drodze krajowej numer 5 z Gniezna do Żnina i na drodze numer 15 z Gniezna do Inowrocławia. Przynosili, kto, co miał, napoje w termosach, jedzenie, a nawet paliwo!

Gdzie podziały się sztaby antykryzysowe, gdzie pomoc władz? Zapewne utknęła w klimatach weekendowych i w korkach, przynajmniej ich lwia część, jak zawsze w sytuacjach nagłych, gdzie obywatel pozostawiony został samemu sobie. W chwilach ciężkich możemy liczyć wyłącznie na siebie, ale nie zawsze tak musi być – nauka na przyszłość, a ta zbliża się wielkimi krokami wraz z rokiem wyborczym.

W powiecie tucholskim też nie było lekko, zerwane linie wysokiego napięcia, linie do indywidualnych użytkowników. Oto cena niedbalstwa, bandyckiej eksploatacji sieci oraz braku inwestycji zakładów energetycznych, które potrafią wyłącznie jedno – łupić nasze portfele, dając w zamian – zimno i ciemność. Nie  wolno im w żaden sposób odpuścić ostatnich zaniedbań w efekcie strat w gospodarstwach obywateli. Co robić? Pozywajmy ich przed oblicze sądów, żądając zadośćuczynienia, dokładnie w taki sposób, jak oni czynią to wobec nas!

Podobnie należy postępować ze służbami odpowiadającymi za stan dróg. Częściowo uzasadnione apele policyjne o zachowanie ostrożności na drodze, to kamuflowanie rażących zaniedbań drogowców, którzy jak zawsze są zaskoczeni, niekompetentni, źle zorganizowani, pozbawieni funduszy i dodatkowo jeszcze leniwi do obłędu!.

Efekt? Zabici na drogach, gdzie całą winę zwala się na ofiary, a drogi przypominają czołgowisko, względnie lodowisko. Czy w Polsce zabrakło piasku i soli? Nie, ciągle trwa moda na… brak pieniędzy na wszystko, nawet za cenę ludzkiego życia.

Najmniejszych skrupułów wobec odpowiedzialnych za zaniedbania, naszą bronią są wyłącznie pozwy sądowe, używajmy tej broni, jest nam konstytucyjnie zapewniona, mamy prawo dbać o własne interesy, skoro płacimy tak bandyckie podatki, na utrzymanie urzędniczych obiboków, którzy miast wykonywać swoje obowiązki, wałkonią się w godzinach pracy na Malediwach czy w innej Chorwacji! Są zmęczeni pracą? Nie ma o tym mowy, pełnią funkcje usługowe wobec wyborców, na własne życzenie!

_____________________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook