wt. Paź 22nd, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Wysyp kulturalnych imprez w Kęsowie

4 min read

Wszystkich zainteresowanych, lubiących, chcących dołączyć do Naszego skromnego grona dyskutujących o pięknie słowa pisanego, zapraszamy na kolejne spotkanie z cyklu Dyskusyjnego Klubu Książki, które z przyczyn względnych, tym razem odbędzie się 9 lutego b.r. o godzinie 17-tej.

A omawiać będziemy naszą ostatnią lekturę oraz mnóstwo innych ciekawych tematów, z filmowym włącznie 🙂

Przed Nami do omówienia „Śmierć w bunkrze. Opowieść o moim ojcu” Martina Pollacka.

Nie jest to lektura z gatunku łatwych i przyjemnych. To opowieść o ciemnej historii świata, o losach ludzi cierpiących, tracących życie z rąk oprawców. Jednym z nich był dr Gerhard Bast. Chłopak, mężczyzna, mąż, ojciec, a dopiero potem nazista, sturmbahnführer SS, członek Gestapo i zbrodniarz wojenny.

Lektura książki zbiegła się z przypadającą dwudziestego siódmego stycznia, siedemdziesiątą rocznicą wyzwolenia KL Auschwitz, przez żołnierzy sześćdziesiątej armii Pierwszego Frontu Ukraińskiego, którzy otworzyli tego dnia bramy KL Auschwitz. Więźniowie witali żołnierzy radzieckich, jako autentycznych wyzwolicieli. Paradoks historii sprawił, że żołnierze będący formalnie przedstawicielami totalitaryzmu stalinowskiego, przynieśli wolność więźniom totalitaryzmu hitlerowskiego.

Austriacki pisarz, tłumacz i eseista Martin Pollack, mimo iż jego rodzina ze strony matki pochodzi z Czech, a ojca ze słoweńskich Alp, zainspirowany historią z 6 kwietnia 1947 roku, kiedy to na przełęczy Brenner, przed jednym z bunkrów Sbarramento di Brennero, znaleziono zwłoki zastrzelonego człowieka, napisał swoją drugą w karierze książkę „Śmierć w bunkrze. Opowieść o moim ojcu”. Mężczyzna ten miał przy sobie fałszywe dokumenty. Jak się okazało był poszukiwanym listem gończym wyższym oficerem SS i gestapo, zbrodniarzem wojennym. To ojciec Pollacka dr Gerhard Bast.

Pollack wielokrotnie podejmował się tego niełatwego dla niego tematu, bowiem jego dziadkowie nigdy nie opowiadali mu o ojcu żadnych szczegółowych historii. Z obserwacji swojej rodziny, Pollack przywołuje nam obraz ojca, jako zwyczajnego człowieka, ojca, męża planującego przyszłość dla swojej rodziny. Od kiedy autor pamięta, jego ojciec był bardzo wysportowanym miłośnikiem narciarstwa i wspinaczek górskich. Z drugiej strony, opierając się na zebranych dokumentach w archiwach, do których doszedł po wielu miesiącach, pojechał w miejsca, w których przebywał jego ojciec, tylko po to, by znaleźć odpowiedź na pytania: Dlaczego właśnie mój ojciec? Co wpłynęło na to, kim był i co zrobił.

Odpowiedzi próbuje szukać w historii swojej rodziny. Dziadkowie autora byli mieszkańcami Dolnej Styrii. Rodzina Bastów była jedną z wielu rodzin austriackich, w których idea wielkich Niemiec znalazła podatny grunt. Przejawiało się to w przynależności do nielegalnej w Austrii partii nazistowskiej NSDAP. Niemcy zajmowali tereny Dolnej Styrii zaledwie kilkadziesiąt lat, czuli się już panami tych ziem, strażnikami niemieckości na południu. Słowne utarczki pomiędzy Słoweńcami a Niemcami, przechodzące w bójki i prawdziwe awantury były tam na porządku dziennym. Nie dziwi więc, że ojciec Gerharda, żarliwy nacjonalista wychował syna w duchu przekonania o wyjątkowości i wielkości własnego narodu.

W jednym fragmencie książki, Pollack pisze:
„O życiu prywatnym ojca, o tym, jaki był, co myślał, wiem niewiele, właściwie nic. Do dziś pozostał dla mnie postacią z mroku, kimś o ledwo rozpoznawalnych konturach. […] Nieustraszony. Starałem się dorównać mu w tym, też chciałem wydawać się nieustraszony”.

Zastanawiam się, ile musiało kosztować autora, kiedy dowiedział się, kim tak naprawdę był jego ojciec, jakim był człowiekiem, ilu niewinnych ludzi zginęło z jego ręki lub rozkazu, ilu ludzi skazał na śmierć. Przecież jako członek, a potem wysoki rangą oficer SS, wydawał rozkazy, podpisywał się pod wyrokami śmierci. Ile kosztowało ujawnienie prawdy o swoim ojcu? Psychiczne obciążenie, myśli i emocji temu towarzyszących.

Nigdy nie umiałam zrozumieć, dlaczego ci ludzie nie ponieśli właściwiej, adekwatnej do czynów kary. Nigdy nie umiałam w ogóle pojąć wojny, jako zbrodniarki niosącej głód, biedę, śmierć, zniszczenie, wypalenie. Coś, czego nie umiem nawet zdefiniować.

Martin Pollack. Czy zastanawiacie się w ogóle, dlaczego nie nazywa się Bast? No właśnie, przecież tak nazywał się jego ojciec. To też bardzo ciekawy fragment z życia Martina Pollacka. Jego matka nie była pierwszą żoną Basta. Jej pierwszym i właściwym formalnie mężem był Pollack, imię ojczyma autora nie pada w książce. Bast, odebrał Hilde, matkę Martina, pierwszemu mężowi, z którym miała już dwójkę dzieci. A kiedy została wdową po, Pollack przyjął kobietę z nie swoim dzieckiem z powrotem do swojego skromnego życia. Dlatego autor przyjął nazwisko ojczyma, który również figuruje w jego metryce, jako ojciec biologiczny.

Pollack dokonuje gruntownej analizy życia ojca. Nie szuka dla niego usprawiedliwienia, nie upiększa, nie nagina faktów. Wnikliwie ukazuje człowieka o wielu twarzach. Co przy tym przeżywał wewnętrznie? Trudno powiedzieć jednoznacznie.

Powieść trudna, idealna dla miłośników literatury faktu, czy historii.

Zapraszamy serdecznie na kolejne spotkanie 🙂

***

Czas na konkursy

Fotograficzny

I kolejny konkurs…

Pozostaje już tylko jedno…, zapraszamy do Kęsowa!

______________________

(red.)

Materiały:  Agnieszka Krizel