28 października 2020

Listy od czytelników: Barka do zatopienia?

3 min read

Tucholskie, urocze oczko wodne o dźwięcznej nazwie Głęboczek przeszło metamorfozę. Doprowadzono do porządku okoliczne budynki, wybudowano promenadę i całą infrastrukturę, która ma służyć mieszkańcom Tucholi oraz turystom.

Czymś normalnym stało się stworzenie miejsca, gdzie można odpocząć, pomijając głupców, którzy od czasu do czasu dewastują tutaj to, co się da. Sprytnie połączono pobliską uliczkę prowadzącą do okolicznych domostw z oryginalnym barem w którym można usiąść, zamówić coś do picia, porozmawiać lub poczytać gazetę. Miejsce to zwyczajowo nazwano „barką”, choć kompletnie jej nie przypomina. Lokal nie ma szczęścia do ajentów, którzy tak naprawdę nie mają pojęcia i pomysłu na to, jak skutecznie ściągnąć do siebie klientów. Zmieniają się jak rękawiczki, to sygnał, że miejsce to nie cieszy się dobrą sławą. Co zrobić, aby to zmienić?

Podczas ostatniej sesji RM, szef OSiR-u zasygnalizował, że jest szansa na to, że „Barka” znowu przyjmować będzie gości, jest chętny przedsiębiorca, który zaryzykuje. Świetnie?

(Pisowania oryginalna)

Droga Redakcjo!

Wraz z mężem po latach ciężkiej pracy udało nam się kupić maleńką działeczkę tuż przy Głęboczku. Wybudowaliśmy nasz mały domek i tutaj chcemy doczekać swoich dni w ciszy i spokoju, patrząc na jezioro, ptaki, rozkoszując się pracą w ogródku i wypoczynkiem. Nam się to należy, zapracowaliśmy na to uczciwie. Jednak nasz spokój jest regularnie zakłócany wariackimi wrzaskami i to w porze nocnej. Przyczyną są  zabawy, które odbywają się w pobliskiej knajpie nad jeziorem. Rozmawialiśmy o tym z sąsiadami, też mają już tego dosyć i doszliśmy do wniosku, że coś trzeba zrobić. Zaglądamy do państwa często i wiemy, że reagujecie na głosy mieszkańców,  być może ktoś z władz miasta to przeczyta i spowoduje jakieś zmiany. Pomóżcie, prosimy bardzo.

Imiona i nazwiska do wiadomości redakcji

_____________

I dochodzimy do sedna sprawy. Jak powszechnie się mówi, Tuchola jest miastem emerytów i rencistów, to prawda, choć pozostała tutaj dość spora grupa młodych ludzi. Zanim wyjadą i nigdy nie wrócą, chcą się zabawić w myśl zasady… „młodość musi się wyszumieć”. Zastanówmy się przez chwilę, czy istnieje w Tucholi dyskoteka z prawdziwego zdarzenia? Tak, jest taki rozrywkowy punkt w centrum miasta, gdzie w grubych murach można bawić się przy głośnej muzyce.

Jednak równie atrakcyjną, zwłaszcza teraz, kiedy zrobiło się ciepło, byłaby możliwość zabawy w plenerze, pod gołym niebem. Trzeba to zrozumieć. Wprost idealnym do tego celu wydaje się być „Barka” nad Głęboczkiem. Idealny pomysł i jednocześnie gwarancja tego, że nowy najemca lokalu nie pójdzie z przysłowiowymi torbami w trzy miesiące.

Czy ten lokal jest przystosowany do takich imprez? Wydaje się, że tak, choć jego specyfika polega na tym, że jest obiektem otwartym, czyli… pozbawionym ścian z prawdziwego zdarzenia. Czy naprawdę bar ten musi być skazanym na ciągłe zamknięcie? Może wystarczy wypracować jakiś kompromis w wyniku którego młodzież będzie mogła się bawić, a okoliczni właściciele posesji spać spokojnie?

 Jest to możliwe, wystarczy odrobinę wysilić się, pomyśleć i chcieć. Polecamy uwadze tych, którzy mają taką siłę sprawczą.

_______________

(red.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook