pt. Wrz 20th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Ludożerka na cenzurowanym czyli…reminiscencje powyborcze w USA (Felieton autorski)

2 min read

Polityka, nawet ta z nizin, to bagno, co do tego twierdzenia, nie ma najmniejszych wątpliwości. A jak wygląda ta z „wyżyn”? Tego uścisku nikt, ani nic nie złagodzi, Ameryka obudziła się dzisiaj zupełnie inna, bo właśnie cofnęła się o cztery lata i to na jej własne życzenie.

Nobilitacja dla czarnoskórej…, pewnie już większości? Z pewnością tak, ukazała nam to już wczoraj reżimówka pseudointelektualna z Woronicza.

I jak się ma czuć potomek Krzysztofa Kolumba, któremu pra, pra, pra dziadka dawno temu, zjadł protoplasta obecnego prezydenta USA, któremu dano drugą szansę? Ma ciężkie rozwolnienie i odruchowo szuka espumisanu. I nie o rasizm tutaj chodzi, wszak homo sapiens przechodził różne koleje losu, a w efekcie…chyba zgłupiał, dokonując iście pokracznych wyborów. Że wtrącam się w wewnętrzne sprawy nie Rosji, a USA? A przepraszam…, jest jakaś różnica? Czy to ja tłumaczyłem się z polityki swojego kraju, przed wysłannikiem Putina? A może ja tonę w uściskach, wzorem Breżniewa, który pomimo przetaczanej krwi miał iście gruzińską krzepę w łapach, o czym przekonał się Gierek, kiedy masowano mu obolałe żebra po uściskach z szefem Kraju Rad na Okęciu?

 

Obama jest uzależniony nie tyle od władzy, ale również od ‘sojuszy”, których szczyt znajduje się daleko w troposferze i bliżej, w silosach atomowych, gdzie zużyte (czytaj niestabilne) ładunki jądrowe trafiają do amerykańskich siłowni atomowych, przelatując tranzytem lotem „Dniepr”, tuż nad głowami Polaków, ogłupiałych z bólu, po zabitym Prezydencie.

 

Znajdzie się kolejne dwa tysiące trzynaście powodów, dla których stwierdzenie, że Jego wybór przyniesie nam wyłącznie kolejne upokorzenia i uśmiech pobłażania, na ustach tych oficjeli, którzy głosząc przyjazne slogany pod adresem Mojego Kraju, w rzeczywistości upewniają się, że przedwcześnie nie wyprowadzimy wojsk z Afganistanu.


Potrzebujemy tarczy obronnej? Już jej nie chcemy, my zawsze „na tarczy”, nawet boso, ale w ostrogach. Skoro jest tak źle i póki, co nie możemy przenieść Polski w inne rejony globu, wszechświata (patrz „Kapuśniak”), co nam pozostaje? Układy, jednak nie z Wielkim Bratem, który piszczy jak dziewica po zastąpieniu wibratora penisem, a z wrogiem, który jest molochem na glinianych nogach, a któremu przerost wyobraźni przyćmił zdrowy rozsądek i głód, eliminowany psimi konserwami.

 

Czy za wszelką cenę? Tak, od dzisiaj…

 

Mariusz R.Fryckowski

______________________________

Materiał ukazał się w internetowej prasie ogólnopolskiej.