24 października 2020

Marnotrawienie środków, czyli… „niby – muzeum” zyska nowy… płot

2 min read

„Borowiackie szlaki” – to pojęcie robi ostatnio zawrotną karierę w Powiecie. Tak naprawdę pies z kulawą nogą nie wie, o co chodzi, ale jest pretekst, aby się wykazać inicjatywą. Przeciętnie inteligentny turysta, który właśnie wysiadł z autobusu, albo pociągu na tucholskim zdewastowanym dworcu, żeby trafić do tucholskiego „niby – muzeum” musiałby mieć namalowaną linię na chodniku i stójkowego na każdym skrzyżowaniu, by trafić do celu. Jeżeli nawet mu się uda ta sztuczka, pewnikiem napotka zamknięte drzwi, dokładnie tak, kiedy nas spotkał wątpliwy zaszczyt zwiedzenia tego miejsca, podczas słynnej „Nocy Muzeów”, która w tucholskim wydaniu skończyła się po…. dobranocce.

Tucholskie muzeum obecnie przypomina reanimowanego trupa z wyposażeniem z lat pięćdziesiątych, prawdziwe eksponaty dawno zniknęły, podobnie jak ich wykaz. Sprawa przyschła dawno temu i nawet gdyby prokurator dzisiaj wkroczył do tego miejsca z nakazem, szybko by się wycofał z powodu przedawnienia sprawy. Budynek „niby – muzeum” znajduje się w opłakanym stanie, za to w nocy od pewnego czasu, świeci jak… UFO! Wszystko za sprawą nowego infomatu, który nikomu nie służy, ale za to nieźle świeci. Ciekawe, kto płaci za prąd? Kustosz?

 

Ktoś tam pomyślał, ktoś policzył, ktoś doszedł do wniosku, że trzeba się wykazać i z czwartku na piątek w nocy, podano informację, że oto „zacny” gmach dostanie nowy… płot w stylu kowbojskiego wejścia do SalOOnu. Stworzono nawet szkic poglądowy owego dziwa – szczyt bezguścia i kiczu. Całość oczywiście sfinansuje ogłupiała z biedy Unia Europejska i Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Świetnie, prócz infokisosku będziemy mieli nową bramę, zamykaną po piętnastej i zejście zamiast parkingu. Prawdziwa atrakcja turystyczna, chyba jedyna w tym mieście, tuż po szkieletach rowerów, szumnie nazywanych stojakami, na które magistrat wydał chyba wszystkie pieniądze ze zbiórki surowców wtórnych, pozyskanych w swoim parku.

  

Nóż się w kieszeni otwiera, kiedy czyta się o takich bzdurach w czasie, kiedy miejskie jezdnie na naszych oczach zamieniają się w czołgowisko, gdzie projektanci – hobbyści stworzyli wysepki dla przechodniów samobójców itd. A może warto zbudować kolejny budynek, na wzór nowej Pomocy Społecznej z napisem: Rezerwat Urzędników z Zaburzoną Percepcją? Proponuję napisać nowy projekt, który doposażyłby taki gmach w… młotki przy wejściu, aby pensjonariusze porządnie kropnęli się w łepetyny.

 

Tak oto marnotrawi się pieniądze na bzdury, które posłużą głównie psom, do załatwienia ich potrzeb fizjologicznych i urzędnikom z przerostem ambicji… na pokaz turystom, których nie ma i nie wiadomo jak ich pozyskać. Może siłą, albo kolejnym radarem? Bo z pewnością nie bramą i płotem.

 

Mariusz R.Fryckowski

 

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook