21 października 2020

Miasto zmarnowanych szans?

4 min read

Czy to jakiś patologiczny „proces twórczy”, czy kompletne niedbalstwo? Kolejny raz sprawdza się ten sam scenariusz, jednak po kolei…

Jest 2004 rok, Tuchola zasłynęła z tego, że stała się gospodarzem 48 Europejskiego Kongresu GO, niestety, wyłącznie wśród zainteresowanych graczy. Wzbudziłem zdziwienie? Czym jest GO? To wspaniała zabawa ucząca logicznego myślenia i przewidywania, równie wciągająca, jak szachy skrzyżowane z przygodami Jamesa Bonda, no dobrze, odrobinę przesadzam. W Polsce  mniej znana, ale świat wie o tym, że polska reprezentacja jest silna. Nasze miasto ma animatora, świetnego gracza GO, który na siebie przyjął główny ciężar tamtych dni. Tucholę odwiedzili nie tylko goście z różnych krajów Europy, był obecny praktycznie cały świat. Cała impreza została zorganizowana w Tucholi, na terenie jednej ze słynniejszych szkół w Polsce.

Niestety, ten kongres nie miał zaplecza medialnego, został w wielu fragmentach wręcz przemilczany, a szkoda, od czasów słynnego turnieju miast w zamierzchłej przeszłości, nie było tak wspaniałej okazji do promocji Tucholi, okolic i całych Borów Tucholskich. Był to pierwszy niepokojący sygnał tego, że pewne inicjatywy, władze miasta lekceważą. Zabrakło wsparcia godnego rangi imprezy. Czy przedstawiciele magistratu nadają się wyłącznie do przecinania wstęg i wygłaszania okolicznościowych przemówień? Trochę mało…

 

Później…

 

…a później było tylko gorzej, jakaś świadoma ignorancja lokalnych mediów, zdawkowe mini teksty, pełne sprzeczności, pomyłek, jakiś nieprawdopodobny festiwal niemożności i negatywnych zbiegów okoliczności. Tak właściwie…, ostatnim doniosłym wydarzeniem, które wstrząsnęło miastem, był pożar kina „Sokół”, dawniej „Mir” oraz cykliczne imprezy Jurka Owsiaka.

 

W ostatnich latach powstało wiele inicjatyw społecznych, które zaowocowały stworzeniem formalnych grup. Wszystkie mają szczytne cele, plany i…puste kieszenie. Potrzebują wsparcia, ich plany są wręcz fantastyczne i każda z nich powinna otrzymać środki. Czego mogą się spodziewać? Niestety, pewne podziały już się dokonały, a obwarowania formalne związane z pozyskaniem finansów, przypominają drogę przez mękę równie mglistą, jak powstanie tucholskiej obwodnicy. Członkowie tych grup nie mają czasu bawić się w roboty papierkowe, dlatego pewne procedury powinny zostać uproszczone, lub wręcz przejęte przez urzędników, których w Tucholi nie brakuje. Jak to mówił Kononowicz? „Po to Oni są, po to są Oni!”.

 

Od trzech lat istnieje w Tucholi grupa historyków, którzy dokonują prawdziwych cudów. Za własne pieniądze zorganizowali się, kupili sprzęt, umundurowanie, wyrobili sobie kontakty partnerskie z innymi grupami tego typu, ba, sami od podstaw uczyli się funkcjonowania, podczas gigantycznych pokazów i rekonstrukcji w polu. Nie mając najmniejszego zaplecza finansowego budzili podziw innych, bardziej okrzepniętych w „bojach” kolegów swoją determinacją.

 

Co ciekawe…, są znani w całej Polsce, a nawet dalej, brali udział w filmach, niezliczonych inscenizacjach, byli oklaskiwani i podziwiani za swoje umiejętności, przez najwyższe władze wojskowe Polski i NATO,  uczą historii w sposób niekonwencjonalny w szkołach całego powiatu, nie oczekując niczego w zamian. W Tucholi są lekceważeni, pomijani, ich działania kwituje się milczeniem. Szkoda. Miałem przyjemność współtworzenia tej wspaniałej grupy. Odchodząc z niej jakiś czas temu, pozostawiłem ją w dobrych rękach. Dzisiaj…, tucholscy historycy występują w zupełnie innych częściach powiatu, zawsze ciepło witani i oceniani.

 

Można ich wykorzystać do promocji powiatu, i co? I nic.

 

Już za kilka chwil czekać nas będzie kolejna, być może największa od lat impreza, w której udział weźmie, uwaga… kilkanaście tysięcy gości!!! Inicjatorami są członkowie tucholskiego Bractwa Kurkowego, pisaliśmy o tym szeroko ledwie kilka tygodni temu. Zadajmy sobie trud i poszukajmy informacji o tej imprezie w Internecie, czyli w medium o światowym zasięgu. Medium, z którego w pierwszej kolejności skorzystają goście, którzy odwiedzą Tucholę.

 

I znowu wpadka, przeglądamy stronę Urzędu Gminy – cisza, witryna tucholskich braci – źle zaktualizowana, pełna błędów, pustych miejsc „w budowie”. Media oczywiście również milczą, niczym śmiertelnie obrażone itd. Zaraz, o co chodzi? Nikomu nie zależy na takiej promocji Tucholi? Wszyscy chcą przetrwać za wszelką cenę, ten logistyczny precedens? Skoro to spotkanie budzi tyle emocji (albo nie budzi ich wcale), to, po co to wszystko?

 

Jednemu z braci zadaliśmy kilka pytań, być może kluczowych dla tej imprezy, niestety, odpowiedzi były, co najmniej dziwne.

 

Mam jakieś nieodparte wrażenie, że TOKiS jest jednym z nielicznych, którzy w ogóle wspominają o tym i którym zależy, aby Tucholę wypromować w Polsce i na świecie. A reszta tych, których obowiązkiem jest to czynić zawodowo? Wdają się w jałowe dysputy w sprawach nieistotnych, zbędnych, szkodliwych. I gdzie podział się ten lokalny patriotyzm?

 

Wiem, został wyłącznie wśród mieszkańców, którzy są już tym wszystkim zmęczeni. Wiemy jednak, że Oni nigdy nie zawiodą, docenią każdą wartościową inicjatywę z myślą o wspólnej przyszłości swojej, swojego miasta, powiatu.

 

Nie ma innej drogi do wyplenienia bezrobocia w naszym regionie, jak oparcie się o rzemiosło (produkcję) i turystykę. Każda forma promowania Tucholi i okolic w świecie, przyniesie wymierne korzyści. Mieszkańcy wiedzą o tym, dla władz stanowi to problem, może, dlatego tę szansę zabierają nam wszelakiej maści ajenci, do kieszeni których popłynie rzeka naszych straconych pieniędzy.

 

Przypomina mi się pewna przypowieść o głupocie, ale tym razem powstrzymam się od tego cytatu, wszak umówiliśmy się, że w TOKiS-ie polityki nie będzie.

m.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook