25 października 2020

„MILACZEK” w kęsowskim Dyskusyjnym Klubie Książki

4 min read

Kolejne spotkanie z dobrą, polską literaturą odbyło się w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki w poniedziałek, 5 – tego stycznia b.r. Klub powstał stosunkowo niedawno, a już mamy sporo tematów do przedyskutowania. Tym razem na tapecie była debiutancka powieść Magdaleny Witkiewicz „Milaczek”.

Bardzo chciałabym kiedyś obejrzeć film na podstawie „Milaczka”. A od samej autorki wiem, że scenariusz na podstawie powieści już powstaje. Zatem będzie to komedia w najlepszym stylu. Szalona i zwariowana. Idealnie skonstruowane postacie, rewelacyjne dialogi i takie same, a może i lepsze, sytuacje, w których przyszło wziąć udział bohaterom.

Milena, przez wszystkich urodziwie nazywaną Milaczkiem, ma dwadzieścia siedem lat. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ani nadzwyczajnego, lecz Milena postrzega siebie, jako starą pannę, której nikt nie chce, a ona chce, i to bardzo! Chce męża, dzieci, rodziny, domku. W znalezieniu tego jedynego pomaga jej sześćdziesięciopięcioletnia ciotka, Zofia Kruk. Starania ciotki doprowadzają serce Mileny do dentysty Mariusza. I……dalej to już tylko siedzieć, śmiać się i płakać!

Serce Mariusza [:) przyp red.] otworzy się na Milenkę, jej wdzięk, urok osobisty i umiejętne odnalezienie się w każdej sytuacji. Dentysta zakocha się w dziewczynie bez opamiętania. Jedynie jego siostra i matka będą usilnie się starały, by związek ten nie miał racji bytu. Bo dla matki Mariusza, Milena jest za mało interesująca, a dla siostry chłopaka, Violi, Milena to jedynie druga skarbonka, w którą Mariusz zacznie inwestować, a przecież to ona zgarniała wszystko to, co dotychczas kupował brat.

Tak zaczną się zawirowania życiowe Mileny. Dziewczyna nie będzie świadoma, że za jej plecami uknuto plan przerwania czegoś, w co ona ulokowała już swoje uczucia i plany na najbliższą przyszłość.

Podobnie zagubioną emocjonalnie postacią jest jej ciotka Zofia Kruk. Pani w statecznym wieku, wdowa, szalejąca na punkcie odkrywania Internetu i jego tajemnych sekretów, pod mało mówiącą nazwą allegro, gg, czy strony dla samotnych, pilnie poszukujących drugich połówek. Jednak Zosia ma swojego adoratora Staszka i to z nim odmienia swój dalszy los, który jak się okaże szybko znajdzie się na właściwej drodze. Pani Kruk, to osoba z dużym poczuciem humoru, jeszcze większym dystansem do życia oraz światowym podejściem do ludzi. Mimo swojego wieku, wielu młodych mogłoby jej pozazdrościć wyglądu, charakteru i lekkości bytu.

Jest jeszcze siedmioletnia Zuza Wolicka. Dziewczynka  zbuntowana na wszystkie panny i panie pojawiające się u boku jej ojca Jacka. Nawet jeśli ta odległość wynosi kilometr. Dlaczego? Żona Jacka odeszła od niego, zostawiając mu mieszkanie, córkę i samotność. Mężczyzna próbuje wszelkimi sposobami poszukać sobie kogoś, kto pomógłby mu okiełznać zagubioną córkę, wychować ją, tym bardziej, że Zuza, przez wszystkich mieszkańców bloku nazywana Bachorem, zaczyna mieć szalone, dziwne i dające do myślenia pomysły. Jak chociażby ten z grą w pokera na pieniądze z dorosłymi, obcymi ludźmi lub wróżenie z kart w przebraniu cyganki i zbieranie w ten sposób pieniędzy na emeryturę Zofii Kruk. Jednak dziewczynka jest tylko dzieckiem i tak postrzega świat – prosto, bez problemowo i dziecięco po prostu.

Jak widać, bohaterowie grają uczuciami, emocjami, a sytuacje, jakie ich spotykają są nie mniej komiczne. Są po prostu rewelacyjne! Autorka dokonała czegoś wspaniałego. Sprawiła, że nie mogłam oderwać się od jej bohaterów, którzy chociaż przez chwilę byli moimi sąsiadami. Bardzo się z nimi zaprzyjaźniłam. Dialogi są fenomenalne! Proste, lekkie i przyjemne. Do pośmiania i pogadania.

To druga lektura autorki, którą miałam okazję poznać. Pierwsza to „Ballada o ciotce Matyldzie”. Autorka ma niebywale prosty, ale zabawny i zapadający w pamięć styl. Jej książki czyta się szybko i z wielką przyjemnością. To styl, który wyróżnia się umiejętnym połączeniem obserwacji otoczenia z dialogami jak najbardziej fachowymi, na czasie.

Zawsze byłam zdania, że nasi rodzimi, polscy autorzy są profesjonalni i klasą samą w sobie. A polskie autorki są tego najlepszym dowodem. Poprzednią powieścią, o której przyszło nam podyskutować, to „Modliszka” Ireny Matuszkiewicz. Nawiasem, Pani Matuszkiewicz jest pisarką pochodzącą z Włocławka.

 Spotkania naszego DKK odbywają się w każdy pierwszy poniedziałek miesiąca, na które zapraszamy takich jak my – kochających słowo. Poza tym jest to doskonała okazja do spotkania i pogadania. Następna lektura przed nami to „Śmierć w bunkrze” Martina Pollacka.

A przed nami, już za niedługo spotkanie autorskie. Szczegóły niebawem.

 _____________________

Agnieszka Krizel

Spragnionych wrażeń zapraszam również na swojego bloga: www.nietypowerecenzje.blox.pl, gdzie znajdziecie nie tylko recenzje powieści, ale spotkania z poezją, wywiady z autorami oraz konkursy z nagrodami.

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook