pon. Sie 26th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Młodzi, piękni, utalentowani, czyli… autorski wieczór poezji w auli Zespołu Szkół Leśnych w Tucholi

5 min read

537437_366803733430974_1808941940_nWstęp

Być może zabrzmi to niewiarygodnie, ale ten wyjątkowy budynek opuściłem kilka dekad temu. Były wtedy inne, kompletnie „pokręcone” czasy, kiedy zwyczajne krzesło okazywało się być „siedziskiem gładkim płaskim”, a parasol… „deszczochronem”. Dziwne było również grono pedagogiczne, a przynajmniej jego lwia część, cóż, to dawny „Nowodworek” ze wszystkimi blaskami i cieniami „ciemnych sił” byłej epoki, który dzisiaj stał się zupełnie inną szkołą.

Na pierwszy rzut oka wnętrze budynku pozostało takie same, zdeformowane schody, które i ja „szlifowałem” cztery lata, te same ściany i…, tak naprawdę, zmieniło się wszystko. Wyjątkowy gmach miał niezwykłe szczęście do humanistów. Wspaniali nauczyciele języka polskiego, plastyki, a dzisiaj? Jest jak dawniej, pomimo tego, że pedagodzy zmienili się,  dawny duch jest ciągle tutaj obecny, ba, powrócił wielokrotnie wzmocniony, choć pomylił adresy! Skąd ten osąd? Usłyszałem, a nawet zobaczyłem go na własne oczy!

Zaproszenie

Było niezwykle miłe, nadeszło dość ekstrawagancką drogą, bo przez diabelski, ale jakże przydatny w szybkiej komunikacji sposób – pocztą elektroniczną. Krótkie spojrzenie na treść i wszystko było jasne. Serdecznie pozdrawiam autorkę, bez której ten wyjątkowy wieczór zapewne nigdy by się nie odbył.

Uczta

Uderzmy się w piersi, poezja? O Boże! Jaka to nuda! Idealna „przygrywka dla śpiocha” – powie większość… analfabetów i to w dodatku kompletnie nieczułych. Dlaczego większość ludzi tak oschle odnosi się do tak wyjątkowego słowa? To oczywiste, winę ponosi – codzienność. To właśnie ona dyktuje „standardy”, a te jawią się płaskim filmem, muzyką bez rytmu, a tym bardziej tekstu, a jeżeli nawet i jest, to głupi, niedorzeczny, oderwany od człowieczeństwa. Warto uwierzyć w to, że język, inaczej słowo, którym posługujemy się, na co dzień, to dar, zjawisko, którym możemy kreślić grafiki, malować obrazy, co najważniejsze w… wyobraźni. No tak – ktoś powie, ale trzeba wpierw ją mieć! Nic prostszego, wystarczy czytać, pisać i… myśleć.

Młodzi ludzie, których mieliśmy okazję podziwiać na scenie nie są fenomenami. Są jak miliony ich rówieśników – uśmiechnięci, rozbawieni, pełni energii, humoru, szaleństw. Mają jednak to „coś”, co można określić jednym słowem – wrażliwością.

Kiedy tę połączy się ze słowem, którego przez wiele lat uczyli ich wpierw rodzice, później dziadkowie i przy odrobinie szczęścia świetni nauczyciele, sukces jest czymś nieuniknionym. Twórczość? Ona zawsze łączy się z odwagą! Ileż jej trzeba mieć, aby wystąpić przed tak liczną publicznością jak ta wspaniała, która zaszczyciła aulę Zespołu Szkół Leśnych w Tucholi w pamiętny wtorek? Zapewniam, wielki, ciężki worek świadomości i wrażliwości.

Wsłuchując się w strofy, mam jedno wrażenie – widzę i słyszę coś wyjątkowego, coś, co właściwe dla tych zacnych murów, dawnego liceum było „normą”. Przez chwilę czuję się jak główny bohater filmu Roberta Zemekisa – Marty McFly – właśnie powróciłem do przeszłości, kiedy standardem była obowiązkowa lektura – „Antologii Pallatyńskiej” i miliona innych dzieł. Owszem, nie przydały się w codziennym życiu, to nie przepisy na szybkie zarabianie pieniędzy, to raczej swoisty rytuał, z którym miło iść przez życie.

Bez wątpienia, ta wspaniała czwórka ze sceny już to zrozumiała, ale czy to ich potrzeba? Może tak, a może… miłość do słowa jest dziełem ich opiekunów, którzy tylko nimi umiejętnie pokierowali?

Jeżeli tak, to zrobili to fenomenalnie, choć nad deklamacją trzeba jeszcze popracować i co najważniejsze wyzbyć się tej paskudnej mody – wypowiadania słów w sposób kokieteryjny, tak właściwy dla dziewcząt  (zapis fonetyczny jest dla jednych zabawny, mnie po nim skręca: „dzen dobry”, „cos trzeba z tym zrobic”). Piekielnie kaleczy ucho kogoś, kto jeszcze pamięta głos słynnego „Mańka” śp. Pana Profesora Mariana Tokarskiego, albo czarodziejki, która wprowadzała mnie i moich przyjaciół w inny świat – literatury. O kim mowa? Oczywiście o wspaniałej Pani Irenie z mojej dawnej miłości – tucholskiej, elitarnej jak na owe czasy – „Trójki”. Oczywiście było ich znacznie więcej, ale ci, których wspominam, młotem i żelaznymi ćwiekami, wbijali do głowy wiedzę i sznyt, podziwiam ich za to do dzisiaj.

Wróćmy do tematu.

Utwory? W większości bardzo dojrzałe, może nawet zbyt dojrzałe. Odzwierciedlenie uczuć, które targają młodym człowiekiem? Cudownie! Właśnie o to chodzi, to dar, którego nikt nie nauczy. Oni go mają, teraz wystarczy o niego zadbać, jak o dojrzewający owoc rośliny. Pielęgnować ją, aby równomiernie się rozwijała, kwitła i owocowała – to zadanie nauczycieli, którzy choć zapracowani i wykonujący diablo trudny zawód, mają świadomość, że kształcenie młodego człowieka to… misja, powołanie, albo samobójstwo. Gdyby jeszcze byli za to wreszcie godziwie wynagradzani, niestety, niewielu to rozumie, takie czasy… „niepoetyckie”, a nawet „niepolskie”.

Cieszy też to, że współczesna poezja niespodziewanie pozyskuje mecenasów. Czy mają zaczątki filantropii? Zapewne, mogliśmy się o tym przekonać podczas poetyckiego wieczoru. Co ważne, na samo hasło „poezja” wielu z nas zamiera w przerażeniu, lub stajemy jak wryci, albo porażeni, przyczyna? Ta niezwykła umiejętność żonglowania słowem, delikatnym gestem, mimiką twarzy. I choć współcześni znawcy ograniczają ekspresję do wymaganego minimum, nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo szkodzą poezji i jej interpretatorom. A ta, jest niczym ledwo widoczny na horyzoncie życia żagiel, który albo się do nas zbliży, albo… zniknie.

Piękne spotkanie w pięknych wnętrzach, przy wtórze świetnej muzyki i słów z dna młodej, pięknej, pracowitej duszy. Nasza młodzież jest największym skarbem, dbajmy o niego jak o najdelikatniejszą roślinę, nadchodzi jej czas, bo my nadajemy się już wyłącznie do wyrzucenia na śmietnik, co gorsza…, nie z naszej winy.

Galeria fotografii.

_______________________________________

Pełna galeria fotografii, jak zawsze do odnalezienia w naszym profilu Facebooka 

 

Mariusz R.Fryckowski

 

 

Czytaj

2 min read