21 października 2020

Na lodowisko OSiR-u wieczorem, to tylko z noktowizorem?

2 min read

W witrynie tucholskiego OSiR- u zamieszczono ciekawą informację:

Na tydzień przed feriami Ośrodek Sportu i Rekreacji w Tucholi udostępnił dla wszystkich miłośników ślizgania na łyżwach, specjalnie przygotowane lodowisko. Tafla znajduje się przy hali widowiskowo-sportowej, za sztucznym boiskiem piłkarskim. Zapraszamy do korzystania z tej niezwykle atrakcyjnej formy ruchu. Lodowisko będzie oświetlone a jeździć można od godzin porannych do godz. 21.00.

Nikt nie może sobie wyobrazić, z jaką radością przyjęliśmy tę informację. Wreszcie pojawiła się bezpieczna ślizgawka z której można korzystać po pracy i to w dodatku wieczorem! No, nie, taka okazja nie trafia często. Decyzja jak zawsze jest natychmiastowa, „zabytkowe” hokejówki do bagażnika i w drogę. Podjeżdżamy pod tucholski kompleks sportowy. 

– Gzie ta ślizgawka? Pytamy przygodną osobę, która własnie wchodzi do stadionowego hotelu.

– Co? Aaaa, nie wiem…

Jedziemy w stronę hali widowiskowej, która jest oświetlona. Zdaje się, że trwa tam trening. A lodowiska jak nie ma, tak nie ma. Po lewej coś się dzieje! Dwie sylwetki zamajaczyły w mroku. Czyżby…, to tutaj? Zdaje się, że tak. Dwie ledwie jarzące się lampy, oświetlają połyskującą w bladym świetle taflę lodu. Zatrzymujemy się. Jak tam zejść? Pierwsza próba zejścia kończy się marnie, z biedą udało się utrzymać aparat fotograficzny w ręku, znowu będzie siniak. 

Nie poddajemy się, może z tej strony będzie łatwiej? Nie było. Nie ma wyjścia, trzeba przebić się przez śnieg. Cóż, łatwo nie było, zdążyliśmy już mocno zmarznąć na tyle, że odeszła nam wszelka ochota na łyżwy. Słowem, wszystko przygotowane zostało po tucholsku, żadnej informacji, strzałek wskazujących właściwy kierunek dojścia do ślizgawki, żadnego bezpiecznego zejścia do tafli lodu. O ławce, aby zmienić obuwie, można tylko pomarzyć i to, czego nie miało zabraknąć, a jednak – praktycznie panują tam egipskie ciemności. Od czego jednak inwencja iście MacGayverowska TOKiS-u, w bagażniku mamy przecież… noktowizor! Było miło, a blady blask dwóch lamp, nawet nie poraził nam nerwów wzrokowych. Niestety, siniak jednak będzie.

Wszystkie fotografie wykonaliśmy w blasku świateł naszego auta i lampy błyskowej aparatu, która… wreszcie zamarzła.

„Oświetlone” lodowisko OSiR-u:):):) – naszymi światłami:):)

Lipa mości panowie, wielka lipa…

__________________

(red.)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook