20 października 2020

Ostatnie, prawdziwie Narodowe Czytanie, jeszcze wartościowej literatury przed nami?

3 min read

„Wesele” Wyspiańskiego, treści tego dzieła wysłuchać będziemy mogli wprost z ust tuz tucholskiej „elity”, jedni lepiej, inni gorzej, ale to dzieło wiele zniosło i wiele jeszcze zniesie, niezależnie od osób, które będą interpretować jego treść,  jednego z najwartościowszych utworów literatury polskiej.

To ważne, bo biorąc pod uwagę to, co wyprawia obecna partia rządząca, za rok, być może, poznamy treści grafomana, niejakiego Wencla, którego nasi „umiłowani przywódcy” już dzisiaj obwołali swoim poetą. Bądźmy szczerzy, jego „dziełka”, politycznie poprawne, rzeczywiście mogą się podobać partyjnym troglodytom, bo daremnie doszukiwać się tam wartości głębszych z wyjątkiem smoleńskich. Najlepszym dowodem na to jest to, czego dokonała wystrugana z banana przez Prezesa  minister Zalewska, o której nie tak dawno pies z kulawą nogą nie słyszał, a która nie dość, że rozjechała polskie szkolnictwo, to jeszcze dobiła je podstawami programowymi, ze snu pensjonariusza Tworek.

Czego dokonała?

W opracowanej właśnie przez minister Zalewską podstawie programowej do języka polskiego dla szkół ponadgimnazjalnych pojawią się więc nowe pozycje, zaś te, na których wyrosły poprzednie pokolenia Polaków w dużej mierze znikną lub zostaną przeniesione do tzw. listy lektur uzupełniających.

Wśród utworów literackich, które uznano za niekorzystne lub zbędne dla budowania świadomości „nowego sortu” młodych Polaków znalazły się m.in. Mistrz i Małgorzata Bułhakowa, Ludzie Bezdomni Żeromskiego, opowiadania Iwaszkiewicza, dramaty dwudziestowieczne Witkiewicza i Różewicza, poezja Czesława Miłosza, Dzieje Tristana i Izoldy oraz Solaris, Stanisława Lema. Co prawda niektóre z nich już dawno przeniesiono na listę lektur rezerwowych, ale wątpliwości budzi to, że zamiast nich jako odpowiednie uznano teksty z odległych epok, praktycznie eliminując twórczość z ostatnich kilkudziesięciu lat. Uczniowie obowiązkowo przerabiają więc Bogurodzicę, Lament Świętokrzyski, Potop Sienkiewicza, Legendę o Św. Aleksym, Kronikę Polską Galla Anonima, Kwiatki Św. Franciszka z Asyżu, Przestrogi dla Polski Staszica czy Raport o stanie wojennym Marka Nowakowskiego.

Na liście obligatoryjnie znalazły się także wiersze ulubionego poety PiS-u, Wojciecha Wencla, który kilka miesięcy temu został nagrodzony przez samego prezydenta odznaczeniem Zasłużony dla Polszczyzny. Wokół nagrody wybuchły wówczas spore kontrowersje, ponieważ wybór laureata spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem złożonej z wybitnych językoznawców Rady Języka Polskiego.

Nie udało nam się znaleźć wypowiedzi kandydata, które dotyczyłyby języka, które popularyzowałyby wiedzę o polszczyźnie, które wskazywałyby na rolę języka w życiu społeczeństwa. Znaleźliśmy za to bardzo zaangażowane politycznie teksty publicystyczne, które zaprzeczają idei etyki słowa: użyty w nich język zamiast łączyć, dzieli, jest nacechowany pogardą wobec osób myślących inaczej niż autor – pisali w oficjalnym uzasadnieniu eksperci RJP.

My pozostajemy na naszym podwórku.


(Red.)

Na pdst. mat. nadesłanych.

pudelek.pl

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook