pt. Cze 5th, 2020

Narodziny gwiazdy

4 min read

Łukasz Jakubiec autor witryny „Muzyka organowa” przypomniał mi pewien dowcip, nawiasem mówiąc mało śmieszny: „ktoś pyta, dlaczego na organowej klawiaturze są białe i czarne klawisze, a drugi ktoś odpowiada, że na białych to się gra na ślubach, a na czarnych na pogrzebach.

Pomyślałem sobie, że ktoś, kto wymyślił ten dowcip chyba nie widział klawiatury”. Dzięki losowi chyba, tacy mężowie opatrznościowi są w dzisiejszych czasach rzadkością, choć do końca nie jestem o tym przekonany. A wszystko dzięki kolejnej, wręcz tragicznej pomyłce, która wydarzyła się nie dalej jak wczoraj, podczas uroczystego zakończenia obchodów Dni Borów Tucholskich. Ponownie nałożyły się na siebie dwa fantastyczne koncerty

Dla większości rzeczywiście koniec DBT był wczoraj, według nas obchody trwają aż do zakończenia kolejnej edycji wspaniałego Festiwalu Muzyki Organowej, który dzięki ludziom dobrej woli i trochę z przypadku ciągle trwa.

Czym dla współczesnych jest sztuka? O, właśnie, dochodzimy do sedna sprawy. Dla jednych sztuką jest sztuka mięsa, dla innych dziedzina działalności ludzkiej uprawiana przez artystów. To ludzie zdolni są do wytwarzania dóbr wyższych, których przeliczyć na pieniądze nie można.

Jednak…, cóż warta jest sztuka, kiedy nie ma jej odbiorców? Czasami bywa tak, że artysta stworzy dzieło dla kogoś konkretnego, lub dla grupy koneserów i to jest wspaniałe. Zjawisko trudne do wyjaśnienia, we współczesności, praktycznie zabite medialną „sieczką”, gdzie głównym bohaterem jest telewizor, lub pląsający na scenie błazen z dziwnymi upodobaniami, wybijający nogą niewyraźny rytm.

Przechodzimy do niebezpiecznego tematu, w którym ocena gustów jest pomyłką. O nich dyskutować nie warto, raczej przydatniejszym będzie uszanowanie cudzych zainteresowań.

Kiedy ma się wybór, swoje kroki kierujemy w stronę tego, co wydaje się być dla nas bardziej wartościowe. Zdarza się jednak, że decydujemy się wziąć udział w koncercie, kierując się  ludzką ciekawością i zapowiedzią wydarzenia niezwykłego.

Tak właśnie zdarzyło się wczoraj, niedzielny wieczór zdecydowaliśmy się spędzić w otoczeniu najpiękniejszej muzyki świata w interpretacji… i właśnie to jest najwspanialsze – młodego człowieka – Patryka Podwojskiego. Wypowiedziane zdanie wymaga natychmiastowej korekty, mianowicie, młody wiek wykonawcy ma się nijak do dojrzałości muzycznej, artystycznej, a ta jest bezsporną.

Kiedy jeszcze weźmiemy pod uwagę to, że Patryk otoczony był opieką innego, wspaniałego wirtuoza organowego i dyrektora festiwalu – pana Błażeja Musiałczyka, którego bliżej przedstawiać nie musimy, koncert musiał być wyjątkowy. I rzeczywiście był.

W antrakcie zagadnąłem opiekuna Patryka, będąc zachwyconym wykonaniem kolejnego utworu. W odpowiedzi usłyszałem niezwykle ważne słowa: talent to jedno, reszta to gigantyczna praca. Patryk właśnie ją wykonuje, powoli stając się organowym wirtuozem. Czy jest fenomenem? To naiwne pytanie, na które odpowiedź może być tylko jedna – TAK!

Organy, to wyjątkowy instrument, którego dźwięki docierają do każdego, nawet zatwardziałego zwolennika muzyki łatwej, miłej i przyjemnej. I chyba ważną jest dewiza, którą stosuję od lat dzieląc muzykę na: dobrą i złą.

Przyjazne mury świątyni p.w. Bożego Ciała w Tucholi, gościły najlepszych z najlepszych. Do tego grona dołączyli jakiś czas temu pan Błażej Musiałczyk, a teraz Patryk Podwojski i nie ma w tym stwierdzeniu nawet nuty kokieterii.

Niebywała radość, zaangażowanie w każdy z wykonywanych utworów, pieczołowitość w odtworzeniu każdej nuty, frazy, czegóż chcieć więcej? Chyba tylko tego, aby podobne koncerty nigdy się nie kończyły. I właśnie za to zgotowaliśmy temu wyjątkowemu artyście owacje na stojąco. Były to niezwykle wzruszające chwile, zarówno dla widowni, jak i dla wykonawcy i Jego wspaniałego opiekuna. Tucholska widownia, choć nieliczna, szczerze dziękuje Wam za te wyjątkowe chwile!

Błażej Musiałczyk zapowiada kolejny utwór w wykonaniu Patryka.

Idealna współpraca.

Młoda dama rejestruje koncert.

W tym momencie dla Patryka świat przestał istnieć. Istnieją tylko On i dźwięki instrumentu.

Każda scena przekazywana jest za pomoca kamery i rzutnika na ekran. Widzowie i słuchacze obserwują to, co dla nich zwykle jest niedostępne.

W wizjerze naszej kamery.

Melomani, nieliczni, ale jakże wspaniali – kochana tucholska i niezawodna publiczność.

Patryk ma powody do radości, odniósł kolejny sukces – jeden z wielu na Jego drodze.

Uczeń i mistrz.

___________________________________

Niesamowity chłopak z wielką przyszłością, śmiem twierdzić, że kiedyś na jego koncerty bilety zamawiać będziemy rok wcześniej, bez pewności, że dostaniemy się do widowni.

 

Mariusz R.Fryckowski