110. rocznica urodzin Aleksandra Janty-Połczyńskiego – Michał Folega

11 grudnia przypadnie 110. rocznica urodzin Aleksandra Janty-Połczyńskiego – pisarza, poety, podróżnika, twórcy polskiego reportażu, jednego z ojców polskiego dziennikarstwa. Człowieka, który szczególnie upodobał sobie Bory Tucholskie i rodzinną wieś – Małą Komorzę.

Aleksander Janta-Połczyński – dla rodziny i przyjaciół po prostu Olo lub Janta. Urodził się 11 grudnia 1908 roku w Poznaniu przy Placu Nowomiejskim – dziś Cyryla Ratajskiego. Był synem Heleny
z Juraszów, wywodzącej się ze słynnej rodziny lekarzy oraz Stanisława Janty-Połczyńskiego – znanego poznańskiego kardiologa. Aleksander już od najmłodszych lat przejawiał zróżnicowane zainteresowania. Z jednej strony były to podróże, chęć wyrwania się ze swojego otoczenia, ucieczka w świat, z drugiej zaś nie wyobrażał sobie życia bez rodzinnej Małej Komorzy – wsi należącej do rodziny Janta-Połczyńskich. Dzieciństwo upłynęło mu właśnie w tej okolicy Borów Tucholskich.

Po ukończeniu gimnazjum im. G. Bergera studiował polonistykę i ekonomię na Uniwersytecie Poznańskim, a następnie od 1930 roku dziennikarstwo w Haute Ecole des Scienes Sociales w Paryżu. Żadnego z tych kierunków ostatecznie nie ukończył. W Poznaniu aktywnie uczestniczył w życiu kulturalnym – był członkiem grup literackich „Loża” i „Klub Szyderców”. Ponadto wraz z Józefem Kisielewskim redagował dwutygodnik „Życie Literackie”, który ukazywał się na przełomie 1928 i 1929 roku.

W 1930 roku wyjechał w swoją pierwszą reporterską podróż do Anglii, gdzie przeprowadził wywiad

Walentyna i Aleksander Jantowie nad zatoką w Hampton Bays

z samym lordem Alfredem Douglasem. Ogromny sukces przyniósł mu jednak cykl reportaży
z wyprawy do ZSRR w 1932 roku. Od tego momentu zaczęło się jego reporterskie życie. Kolejne wielkie podróże wiodły m. in. do USA, Abisynii, Japonii (gdzie mieszkał dwa lata), Chin, Indii. Do wybuchu II wojny światowej zdążył dwukrotnie okrążyć kulę ziemską i przeprowadzić wywiady z takimi osobistościami, jak: Andre Gide, Theodor Dreiser, Mahatma Gandhi, Rabindranath Tagore, Charlie Chaplin, czy Franklin D. Roosevelt.

Nazwisko Janty oznaczało wysoki poziom dziennikarski  i wieści ze stron, gdzie Polscy dziennikarze nie docierali. Pomimo tego, że polska sztuka reportażu w okresie międzywojennym wydała wielu znakomitych dziennikarzy z Wańkowiczem i Pruszyńskim na czele, to różnorodność i szeroki zasięg zainteresowań pisarskich Janty-Połczyńskiego stawiały go bez wątpienia wśród najwybitniejszych reporterów w skali europejskiej. Był jednym z twórców form dziennikarstwa, które dopiero po II wojnie miały rozwinąć się w pełni. Nie bez powodu Ksawery Pruszyński nazwał go „Rejem polskiego reportażu”.

W czasie II wojny światowej jako korespondent wojenny Wojska Polskiego we Francji uczestniczył
w kampanii francuskiej. Po kapitulacji Francji w okresie walk w Wogezach dostał się do niewoli niemieckiej, gdzie na czas pobytu w obozie zmienił swe dane personalne. Odtąd udawał francuza –nazywał się Renè Lapedagne. Całą tę wstrząsającą historię opisał w autobiografii „Kłamałem aby żyć”.

Po wojnie wybrał życie w Ameryce, gdzie kontynuował działalność literacką i kulturalną. Janta-Połczyński nie zgadzał się z izolacją od ojczyzny jak czyniła to większość twórców. Latem 1948 roku odwiedził Polskę, aby stworzyć obiektywny reportaż o sytuacji w kraju. Chciał być naocznym świadkiem zmian zachodzących w ojczyźnie. Jego reportaż wydała paryska „Kultura” pod nazwą „Wracam z Polski”.

W 1949 roku poślubił w Warsaw, miejscowości leżącej niedaleko Buffalo, Walentynę Stocker – poznaną w 1943 roku, byłą sekretarkę Władysława Sikorskiego.

W Ameryce był m.in. prezesem Polskich Klubów Kulturalnych. Działał w Fundacji Kościuszkowskiej
i w Fundacji Paderewskiego w Nowym Jorku.

W 1959 roku Walentyna i Aleksander Jantowie kupili dom w Elmhurst – dzielnicy Nowego Jorku, który stał się centrum spotkań, wymiany myśli i wrażeń wielu polskich twórców, czy naukowców. Aleksander, co należy jeszcze raz podkreślić otwarcie sprzeciwiał się zerwaniom kontaktu
z powojenną Polską. Wyrazem tego były częste gościny w ich domu m.in. Zbigniewa Herberta, Antoniego Słonimskiego, czy Czesława Miłosza.

W swoim domu prowadził słynny na całą Amerykę antykwariat ze słowiańskimi drukami. Stał się wielkim bibliofilem, którego kolekcja trudna jest do określenia ze względu na ilość
i niezwykłość „białych kruków”, jakie udało mu się zgromadzić. Aleksander był wielkim znawcą
i kolekcjonerem starych polskich map, pamiątek po Conradzie i Chopinie. Posiadał rękopisy Mickiewicza, Chopina, listy polskich królów.

Aleksander brał czynny udział w sprowadzaniu do ojczyzny skarbów wawelskich, najpierw tworząc komitet na rzecz

Janta Aleksander w ogrodzie w domu Hampton Bays, 1973

ich powrotu, później zostając sekretarzem utworzonego w 1955 roku Funduszu Skarbów Wawelskich. Ponad 10 lat swojego życia poświęcił tej sprawie, uznając ją za priorytetową dla zachowania polskiej kultury. Pokonując różne przeszkody – tworzone głównie przez Polaków żyjących na emigracji – udało mu się doprowadzić do powrotu do Polski tych cennych dla naszej historii zbiorów.

W USA kontynuował działalność pisarską. Wydał szereg książek, a wśród nich autobiografie: „Duch niespokojny” (poświęcona w znacznej części poznańskim latom Janty), „Pamiętnik indyjski”, „Nowe odkrycie Ameryki” (opisująca jego losy za oceanem), zbiory wierszy: „Młyn w Nadolniku” (w całości poświęcony Borom Tucholskim) „Godzina dzikiej kaczki” (pierwsze w historii tłumaczenie poezji japońskiej na język polski), „Robert Frost i inni amerykańscy poeci” (tłumaczenia amerykańskich poetów), „Przestroga dla wnuków”, „Przestrogi drugie”, czy „Po samo dno istnienia”.

Mimo trudnej sytuacji w kraju ogarniętego komunizmem, po 1948 roku odwiedził go jeszcze kilkukrotnie wbrew niezadowoleniu emigracji. Za każdym razem pomagał placówkom kulturalnym
w Polsce i odwiedzał popadający w ruinę rodzinny pałac w Małej Komorzy, z którym łączyło go tyle wspomnień. Odziedziczył go wraz z bratem Tomaszem na podstawie testamentu ojca. Do końca życia snuł plany utworzenia w nim domu pracy twórczej Związku Literatów Polskich, gdzie mógłby przekazać część swoich zbiorów.

Aleksander Janta-Połczyński zmarł 19 sierpnia 1974 roku w Southampton na Long Island
w USA. Rok później – 12 września 1975 roku urnę z jego prochami złożono w katakumbach na warszawskich Powązkach. Tablica grobowa została opatrzona mottem norwidowskim, który sam sobie wybrał:

 Z rzeczy tego świata ostaną się dwie,

dwie tylko poezja i dobroć i więcej nic.

 

Jak powiedział żonie przed śmiercią „ gdybym nie mógł pisać, nie byłoby dla mnie życia”. Na dorobek Aleksandra Janty składają się: 23 tomy poezji, 10 tomów reportaży, 3 powieści, 2 dramaty, 7 tomów esejów, w sumie 63 książki i 1,5 tysiąca artykułów. Archiwum Janty zostało przekazane przez żonę do Biblioteki Narodowej w Warszawie. Opracowanie archiwum poety zajęło aż 15 lat. Bogaty zbiór książek Janty i rękopisów zdeponowanych przez niego jeszcze przed II wojną światową znajduje się
w zbiorach Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu.

Janta do końca życia pozostał Polakiem. Połowa jego książek porusza tematykę ojczyzny. Od początku pobytu w Ameryce jego działalność przepojona była polskością – od odczytów na temat wojny, po prowadzenie antykwariatu słowiańskiego i gromadzenie poloników. Śmierć autora nie zakończyła wydawania jego książek. Krótko po niej w Polsce zaczęto drukować książki pisarza. W ten sposób spełniło się marzenie, o którego realizację zabiegał przez cały powojenny okres życia. Pozostawił po sobie teczkę z napisem „Wiersztat”, gdzie gromadził wiersze, zapiski i materiały na kolejne książki. Żona Aleksandra we współpracy z badaczami literatury zdecydowała się wydać kilka książek, których nie zdążył opublikować za życia, miedzy innymi: „Nic własnego nikomu”, „Śnił mi się krzyk”, „Lustra i reflektory”, „Słowo o dedykacjach”.

W Polsce dorobek Janty jest niestety słabo znany. W 2006 roku ukazał się film dokumentalny na temat Janty-Połczyńskiego pod tytułem „Życie jak przygoda”. W Lakewood w stanie New Jersey działa od 1995 roku Polska Szkoła Dokształcająca imienia Aleksandra Janty-Połczyńskiego. W 2009 roku Biblioteka Narodowa wydała jego korespondencję z Jerzym Giedroyciem.  W czerwcu 2013 roku Instytut Literacki Kultura oraz Instytut Książki wznowiły wydanie „Wracam z Polski”. W maju 2014 roku Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy w porozumieniu z TVP Bydgoszcz stworzyło krótki film pod tytułem „Duch niespokojny”. We wrześniu 2014 roku ukazała się książka Michała Folegi „Życie na świat otwarte. Aleksander Janta-Połczyński”. W Tucholi zaś istnieje ulica nazwana imieniem Aleksandra Janty-Połczyńskiego, a w 2016 roku jego imię przyjęła funkcjonująca w tym mieście Miejska Biblioteka Publiczna. Pod koniec 2017 roku Muzeum Kazimierza Pułaskiego w Warce wydało pokonferencyjną publikację „Polacy w Ameryce”, w której znalazł się rozdział autorstwa Michała Folegi „Aleksander Janta-Połczyński – człowiek, który oswoił sobie Amerykę”.

Skwer imienia Leona i Aleksandra Janta-Połczyńskich

W dniu 11 lipca 2017 roku radni miasta Poznania podjęli uchwałę o nadaniu imienia Leona
i Aleksandra Janta-Połczyńskich jednemu ze skwerów w tym mieście. Inicjatywa nazwania ulicy lub parku imieniem Aleksandra narodziła się pod koniec 2015 roku, kiedy to w Bibliotece Raczyńskich
w Poznaniu otwarta została wystawa poświęcona życiu i twórczości Aleksandra Janty-Połczyńskiego. Spotkała się ona z wielkim zainteresowaniem, w związku z czym wspólnie z Państwem Marią
i Mariuszem Maślaczyńskimi – spokrewnionymi z matką Janty, powzięliśmy pomysł trwałego upamiętnienia Aleksandra Janty-Połczyńskiego w Poznaniu. Państwo Maślaczyńscy zebrali podpisy pod wnioskiem, a następnie wraz z grupą mieszkańców zwrócili się do Rady Miasta o uhonorowanie Janty-Połczyńskiego i przywrócenie mu godnego miejsca w panteonie zasłużonych mieszkańców tego miasta. Zaangażowanie i niespożyta energia Pana Mariusza Maślaczyńskiego –  który także osobiście weryfikował postęp prac komisji – doprowadziła do podjęcia uchwały o nazwaniu jednego
z najpiękniej położnych miejsc w pobliżu Starego Miasta imieniem Aleksandra Janty-Połczyńskiego. Skwer, z racji swego położenia, odwiedzany jest codziennie przez liczne grono mieszkańców Poznania.

Należy mieć nadzieję, że wszystkie te działania pozwolą na uratowanie przed zapomnieniem życia, twórczości i działalności Aleksandra Janty-Połczyńskiego.


Michał Folega

 

Fotografie pochodzą ze zbiorów autora – ich kopiowanie bez uprzedniej zgody autora jest zabronione.

Fotografie skweru pochodzą ze zbiorów Pani Marii Maślaczyńskiej.