Ministerstwo Finansów powiedziało „NIE”, nad powiatem znowu zebrały się czarne chmury

To przykre, że obecne władze powiatowe mają tak poważny zgryz, ale niestety, takie są skutki wyborów mieszkańców, którzy oddali swoje głosy na  ludzi, którzy w poprzednich kadencjach, zamiast do rządzenia nadawali się do… pasania kóz.

Ministerstwo Finansów powiedziało sakramentalne „NIE”, to odpowiedź na pismo, które wystosował po wyborach nasz powiat w związku z subwencją oświatową, którą niesłusznie… przejedzono. Dawny sztab prawników – „doradców”oślepł i oniemiał, samorządowcy klecili „mówiące kamienie”, „żarli” się między sobą i oczywistość umknęła,  a efekty tego mamy dzisiaj.

Nowe władze powiatowe mają problem, który przejęły w schedzie po poprzednikach, a to w połączeniu z tragicznym stanem powiatowej kasy, może zaowocować tylko jednym – kompletną plajtą lub wyprzedażą majątku w ramach tzw. planu naprawczego. Ów plan powinien zostać przemianowany i nosić bardziej dosadną nazwę, niemniej alternatywy nie ma i trzeba realizować „popłuczyny” poprzedników. Prawie 900000 tysięcy złotych musi powrócić do kasy państwa, jak to zrobić? Prolongata, czyli przedłużenie terminu spłat? Ministerstwo na to nie pójdzie, co pozostaje? Raty? Może być i z tą formą spłaty długu problem, państwo również ma pustą kasę, a potrzeb w bród, wszak wystawne obiady,  cygara, ubrania i samochody, kosztują krocie.

Co pozostaje? Niechciany pomysł – szpital pod młotek, albo syndyk. Można też starać się popełnić sepuku, ale może być problem z  opatrywaniem ewentualnych ran, wszak najlepsza pielęgniarka w kraju pracuje  dopiero w … Chojnicach, a niektórzy tucholscy lekarze z trudem posługują się językiem polskim.

Słowem – kicha.

_____________________

(mrf.)