9 WYPRAWA PIESZO – ROWEROWA DLA WSZYSTKICH UCZESTNIKÓW TYM RAZEM ZAKOŃCZYŁA SIĘ SZCZĘŚLIWIE

Szanowni Państwo.

Drugi raz miałem okazję poprowadzić piękną imprezę rowerową, która promuje aktywny wypoczynek i na samym wstępie chciałbym serdecznie podziękować tucholskim POLICJANTOM za bezcenną pomoc i wsparcie, a bez których ta impreza z pewnością by się nie odbyła, ponieważ, nigdy bym do niej nie dopuścił. Wiem, jak to brzmi i wiem, że wiele osób może mieć mi to za złe, jednak nie dbam o to.

Rok temu, wraz z grupą koleżanek i kolegów zdobyliśmy uprawnienia instruktorskie, o kierunku turystyka rowerowa. Wpojono nam pewne zasady, które decydują o tym, że impreza o podobnym charakterze, jak nasza, prócz walorów oczywistych, musi spełniać wszelkie wymogi bezpieczeństwa. Ta impreza ich nie spełniała, niestety.

Mogę dziękować kolegom POLICJANTOM, Panu Bogu i swojemu szczęściu za to,  że nikomu nic się poważniejszego nie stało, nie licząc kilku drobnych awarii sprzętu i jednego przypadku porażenia słonecznego, o czym nawet organizator nie wie. W tym roku w wyprawie uczestniczyło mniej osób, bo około 200-stu. Mieliśmy zaszczyt gościć kapitalnie zorganizowaną grupę z Wrześni, którą śmiało mogę postawić za wzór rowerowego, turystycznego „szaleństwa” i na tym koniec.

Niestety, impreza wymknęła się spod kontroli i przemieniła się w wyścig. W efekcie peleton bardzo się rozciągnął, przez co ucierpiały rodziny, które zabrały ze sobą dzieci. Aby zabezpieczyć ich bezpieczeństwo, cały plan musiał ulec zmianie i to spontanicznie, na szczęście maluszki okazały się wyjątkowo dzielne (pozdrawiam Filipka, jego mamę i tatę) i samodzielnie dotarły do celu, eskortowane.

Niedopuszczalnym było niepoinformowanie uczestników o konieczności zabrania ze sobą kamizelek odblaskowych, nakryć głowy, czy kasków. Tak liczna grupa powinna zostać podzielona na mniejsze np. 10 – 15 osobowe, każdą grupkę powinien zabezpieczać instruktor z przodu i z tyłu, a jego polecenia powinny być bezwzględnie respektowane!

Nic poważniejszego nie działo się do chwili, kiedy wielka grupa wjechała na drogę publiczną. Bez przestrzegania elementarnych zasad dotyczących każdego uczestnika ruchu, może dojść do wypadku, niestety, spora grupa rowerzystów o tym kompletnie zapomniała. Próba ich zdyscyplinowania spełzła na niczym.

Wyprawa, która miała być spokojną wycieczką, utrzymaną w tempie spacerowym, stała się w pewnej chwili rowerowym surwiwalem.

Tropikalne temperatury niosły za sobą ryzyko problemów zdrowotnych, przyznajmy szczerze, po zimowej przerwie sporo osób pierwszy raz w tym sezonie usiadło za kierownicą swoich rowerów. No, niestety, pomoc medyczna powinna być zawsze w pobliżu, niestety, nie widziałem jej, ( byłem w każdym fragmencie rozczłonkowanej grupy) choć podobno była. Pośrednio zabezpieczono sytuację z ewentualnymi awariami rowerów. W razie potrzeby z odsieczą miał podjechać pojazd, jednak nikt jakoś nie wpadł na to, aby każdemu uczestnikowi wręczyć numer telefonów alarmowych organizatora. Efekt, niektórzy uczestnicy pchali swoje jednoślady, kierując się prosto do domu, zostali na drodze pozostawieni samym sobie.

Kompletnie zapomniano o tym, że należy zabezpieczyć odpowiedni zapas wody, przy takiej temperaturze potrzeba jej znacznie więcej, niż „przydziałowe pół litra”. Zapomniano również o tym, że po powrocie z trasy, uczestnikom również będzie się chciało pić, a specjalną troską powinny zostać objęte dzieci, trudno napoić je skądinąd niezłą kawą, czy gorącą herbatą, kiedy wokół panuje ponad 30 stopni Celsjusza.

To nauka dla nas wszystkich. Rowerowa brać całego świata w każdej sytuacji się wspiera, podczas tej wyprawy, tego zabrakło, dalibóg nie wiem dlaczego, czyżbym w większości natrafił na grupę indywidualistów?

Prawdziwym cudem jest to, że nikomu nic się nie stało i nie osłodzą tego stanu nawet najcenniejsze nagrody, za udział w konkursie.

Organizatorom proponuję, aby głęboko się zastanowili nad  tymi słowami, bo w przeciwnym razie ktoś ucierpi, a ktoś  powędruje prosto za kratki, no chyba, że komuś zależy na tym, abym był to ja.

Proponuję także, aby w celach edukacyjnych podobnych imprez robić więcej po to, aby organizatorzy i uczestnicy nabrali pewnych nawyków. Ja, moi koledzy instruktorzy i z pewnością niezawodni policjanci, służymy pomocą. To już nie jest kwestia zachowań w grupie, to kwestia przeżycia na drodze, każdego dnia.

Rower, to przyjemność, jednak nieodpowiednie zachowanie może nas kosztować życie, bo w konfrontacji z pojazdem mechanicznym rowerzysta jest bez szans.

Pozdrawiam wszystkich.

Mariusz R.Fryckowski


(RED.)