Bilet do nieba, czyli… darmowe trzepanie dywanów? (wywiad)

Od kilku dni niespotykane plakaty ozdabiają klatki schodowe tucholskich domów wielorodzinnych. Ich nasilenie wyraźne jest w jednej ze wspólnot mieszkaniowych.

Napisy umieszczone na afiszach głoszą, że w ustalonych godzinach pomiędzy południem, a czternastą pojawi się ekipa, która gratisowo każdemu, kto zechce wytrzepie dywany. Jak można podejść do takiej informacji? Życie nas nie rozpieszcza, a w gąszczu afer i przekrętów staliśmy się ostrożni, bo przecież nikt nikomu najdrobniejszej usługi nie wykona bezpłatnie! Otóż nie…

Generacja T to grupa młodych wolontariuszy, która pracuje z dziećmi, młodzieżą, pomaga ubogim, uzależnionym, całym rodzinom…

Wolontariusze głoszą, że: organizujemy spotkania, zajęcia praktyczne, koncerty, projekcje, prelekcje, rozgrywki sportowe, konkursy wykonujemy prace społeczne na rzecz osób chorych, samotnych, na rzecz ubogich społeczności…a wszystko po to, by dać ludziom nadzieję, by pokazać, że… MOŻNA ŻYĆ INACZEJ!

By żyć inaczej…, jakież piękne słowa, jakaż piękna idea! Właśnie takich ludzi spotkaliśmy przy jednym z trzepaków na osiedlu w pobliżu ulicy Aleja LOP. Młodzi ludzie ciężko pracowali w pocie czoła w zamian nie niczego oczekując? Snuliśmy nawet teorię spiskową dziejów, że być może do Tucholi zawitała jakaś grupa, której intencje nie do końca są czyste, a może wcale nie mamy do czynienia z wolontariuszami a z…?

Przyjrzyjmy się zjawisku bliżej…

Poprosiliśmy o bliższe informacje naszych znajomych z różnych części Polski. Pierwsza z nich pochodzi z Limanowej:

Rozdawali dzieciom cukierki, bawili się z nimi, dawali im ulotki z napisem „bilet do nieba” i mówili im tak dziwne rzeczy, że trudno dzieciom powtórzyć, a matki wypytywali „czy zastanawiały się co będą robić po śmierci”?

Trzeba nadmienić, że ta (miła) grupa młodych ludzi to na wygląd – większość młodzież, czyli osoby niepełnoletnie – mało kto z nich tam wyglądał na dorosłego. Nie wiadomo skąd się wzięli i gdzie stacjonują. Na pewno nie jest to przypadkowe skupisko młodych ludzi.

Oczywiście, nie ma co robić paniki, bo nikomu oni krzywdy nie zrobią. Bardzo spokojnie się zachowują, są pokojowo nastawieni. Jedynie tylko zastanawiający jest fakt… że kilkoro dziewczyn i chłopców w tej grupie ma po kilkanaście lat, więc – zaczepiając swoimi „technikami” młodzież z naszego osiedla, mogą tym samym zrobić im „pranie mózgu”.

 

_______________________________________

 

GENERACJA-T ? Znamy ich, parę lat temu w kościele zielonoświątkowym pojawiła się służba młodzieżowa o tej nazwie, stworzona przez osoby ściśle powiązane z w/w ruchem i bardzo aktywnie zaangażowane we wdrażanie „nowego objawienia” w strukturach zielonoświątkowych.

Ich celem jest tworzenie tzw. „Kościoła świadomego celu”, czyli nowego pokolenia liderów ślepo posłusznych systemowi religijnemu, poprzez wytworzenie w nich hiper-ego (poczucie nieomylności) i silnych mechanizmów motywacyjnych, co powoduje w umysłach tych młodych ludzi zmianę postrzegania Boga, zmianę rozumienia Słowa Bożego oraz sensu chrześcijaństwa.

Takie same treningi przeprowadzają wdrożeniowcy i psychologowie w większości firm korporacyjnych w Polsce. 

 

__________________________________

Wiele osób jest tam szczerze chcących przyprowadzać ludzi do Jezusa, więc nie da się tych ludzi podciągnąć pod jedną kreskę, bo byłoby to krzywdzące.

Jednak trzeba przestrzec ludzi, że tutaj Bóg staje się tym samym narzędziem osiągania własnego celu, co żądza pieniądza w ‚Amwayu’. To naprawdę ma miejsce w kościołach i to nie jest chrześcijaństwo, to psychologia o podłożu okultystycznym.

To jest strona szkolenia liderów ‚Generacji T’: http://www.zdobywcy.org/index.php?D=2

 

Zajrzeliśmy do tej witryny, a ta odrobinę szokuje już tak kategorycznym nagłówkiem – „ZDOBYWCY” i w tym momencie powinna zapalić się czerwona lampka u każdego, kto lubi dociekać szczegółów, a te są dość jednoznaczne. Cała reszta informacji kryć się będzie tylko w jednym haśle – „ZIELONOŚWIĄDKOWCY”, a wraz z nimi kwestia przekonań, rozważań lub gustów, a o tych jak wiadomo się nie dyskutuje. Czy mamy do czynienia z sektą? Nie, wręcz przeciwnie, to legalny i zarejestrowany Kościół. Jego istnienie gwarantuje mu prawo mówiące o swobodzie wyznania i nasza… tolerancja.

Dziwi tylko jedno, w czasie bardzo sympatycznej rozmowy nie padło ani razu pojęcie, które przed chwilą rozważaliśmy. Niech w próżni zawiśnie sakramentalne, – „dlaczego?”

Grupa obecnie znajduje się w Hali Sportowej OSiR-u przy ulicy Warszawskiej 17.

Uczestników pozdrawiamy.

(red.)