BUDŻET OBYWATELSKI – kompendium wiedzy

Budżet obywatelski to pojęcie i hasło, które z wielkim trudem dociera do lokalnego społeczeństwa. Wiedza na ten temat jest żadna, a nieudolne próby jego rozpropagowania z góry skazane są na fiasko. Potrzeba doświadczenia, zrozumienia i widocznych efektów, aby zachęcić ludzi do możliwości pozyskiwania pieniędzy, aby zmieniać swoje otoczenie, lub mówiąc jeszcze prościej – modernizować je dla ogólnego dobra.

Kwestia budżetu, to ostatnio temat główny, który przewija się głównie w pracy samorządowców. Problem w tym że oni dopiero poznają niuanse jego tworzenia i istnienia, inni w skali kraju już z niego korzystają. Trudno się dziwić się mieszkańcom, że nie palą się do tego pomysłu, skoro nie wiedzą, gdzie szukać informacji by przy okazji sprawdzić, jakie korzyści może przynieść im – konkretnie. Kwestie budżetowe są znacznie bardziej skomplikowane, niż np. uczestnictwo w meczach bokserskich i to też łatwo zrozumieć, bo cierpimy na chroniczny brak rozrywek i… perspektyw na zmiany tego stanu.

Pomimo tego, że zręby organizacji, która będzie pilotować przedsięwzięcie już są, tak trafienie z informacjami do społeczeństwa będzie bardzo trudne. Pomimo naszej krytyki nawet samej idei istnienia budżetu obywatelskiego, zdecydowaliśmy się wesprzeć samorządowców w kampanii informacyjnej, choć wcale na to nie zasłużyli.

Dobra strona projektu? Trzonami komisji d/s budżetu są doświadczony samorządowiec, pan Paweł Cieślewicz, którego bliżej przedstawiać nie trzeba i Szymon Chyła, znany społecznik i wielki zwolennik budżetu, więc jest dobrze. Najgorzej jest z popularyzacją, postanowiono dotrzeć do rodziców poprzez spotkania z dziećmi, pomysł dobry, choć karkołomny, ponieważ głównym celem bez wątpienia będzie dostarczenie poprzez dzieci, ulotek, właśnie im. Tak, czy inaczej, przynajmniej połowa z nich trafi do pieca lub śmietnika, oczywiście mowa o ulotkach, a nie o rodzicach, bo jeszcze zostaniemy posądzeni o mowę nienawiści, wobec rodzicieli.

Gdyby stworzyć większą kampanię informacyjną poprzez ulotki, które dotarłyby do każdego domu w gminie, też nie da to pożądanego  skutku, ale to już sobie uzmysłowiono. Co pozostaje? Media i to właśnie one powinny zostać zachęcone do tego, by informować zainteresowanych   czytelników. Taniej, wygodniej, skuteczniej.

Oczywiście, gospodarze miasta i gminy nie lubią być rozrzutni tam, gdzie nie muszą, więc będzie jak zawsze – byle jak.

Za chwilę obejrzymy film, który nasi widzowie już znają, pochodzi on z naszego archiwum, jednak wprowadzono do niego modyfikacje, które pojawią się po prawej stronie ekranu. W ten sposób dowiemy się tego, co działo się z budżetem w ubiegłym roku i skonfrontujemy te informacje z tym, co w sprawie budżetu dzieje się obecnie.

TOKiS – PRESS przeprowadził sondaż wśród swoich Czytelników i Widzów, zainteresowanie nim było niewielkie, choć z treścią pytań zapoznało się spore grono osób. Wiemy jedno i powtórzymy to, mieszkańcy nie mają najmniejszej wiedzy o budżecie obywatelskim, ale instynktownie wyczuwają, że być może, to coś  dobrego. Wbrew oczekiwaniom, nie ma w tym przypadku mowy o kolejnym pomyśle rozdawniczym, każda potrzeba może uzyskać akceptację, ale po spełnieniu wielu warunków, a to już odrzuca.

Dlatego nasza krytyka skupia się wokół stwierdzenia, że nie potrzebujemy mnożyć bytów, ponieważ kwestie potrzeb i inwestycji mają rozkaz wykonać nasi przedstawiciele – radni, rękoma – urzędników, których zatrudniamy. Problem w tym, że odnosimy wrażenie, że nawet oni nie do końca wiedzą, o co chodzi, niemniej sprawa budżetu znalazła akceptację w radzie miejskiej, pomimo wprowadzenia kilku korekt, zupełnie słusznych.

Wszystkiego dowiemy się z filmu, jak również poznamy dokumenty, których treść poświęcona jest całości, łącznie z podaniem kwot do dyspozycji.


(red.)