Burmistrz Tucholi i wójt Cekcyna postawili się marszałkowi!

Urząd Marszałkowski w Toruniu ma wyraźne problemy z samookreśleniem się. Chyba wychodzi z założenia, że nie uznaje sprzeciwów.

W kwestii dróg powiatu tucholskiego, łączny bilans krzywd mieszkańców przekroczył wszystkie normy i ich rezerwy wszelakie. Dlaczego? Bo UM traktuje nas, jak piąte koło u wozu. Buduje obwodnice, remontuje drogi wszędzie, tylko nie w naszym powiecie. W myśl zasady „ja obiecuję Wam”, z roboczą wizytą, przyjechał do Tucholi wspomniany wcześniej pan marszałek.

Jednak nie przywiózł ze sobą ciężarówki pieniędzy, raczej…, postanowił dać lokalnym włodarzom propozycje nie do odrzucenia. Wreszcie rozumiemy dlaczego tak pilnie odseparowano mieszkańców od tej sprawy. Bano się kompromitacji!

Pan wójt Lubiewa, do interesu pt. DW 240 dopłaci prawie dwa miliony, Burmistrz niewiele, ponad milion (1050 000) złotych ale nie na warunkach wymuszonych przez urzędników marszałka, którzy postanowili i na tej inwestycji zaoszczędzić stosując kruczek formalny, zwany „optymalizacją”. Burmistrz postawił marszałkowi twarde warunki, można oszczędzać, ale z rozwagą i nigdy kosztem mieszkańców. O co chodzi? To oczywiste, o słynne lewoskręty.  Marszałek mógł tylko przełknąć żabę.

Również wójt gminy Cekcyn utwierdził marszałka w przekonaniu, że nie ma najmniejszego zamiaru płacić za remont

dsc08790

240-stki, bo ta trasa właściwie go nie dotyczy. Marszałkowi postawa wójta chyba nie przypadła do gustu,  bo podobno odbyła się nawet jakaś polemika pomiędzy panami. Niestety, „trybun ludowy” w osobie w-ce przewodniczącego sejmiku, nie raczył wprost o tym wspomnieć podczas konferencji rasowej, za to zgrabnie żonglował słowami. Używając terminologii futbolowej…, w czyim ataku jest ten pan? W marszałkowskim, powiatowym, a może w swoim własnym? Intuicja podpowiada prosty schemat, prawdopodobnie mamy do czynienia z zatruciem oparami politycznej , liberalnej poprawności, opartej o „żyrandolowy rozsądek” wprost z minionej epoki.

Strategia Burmistrza, którą jasno określił kilka tygodni temu, podczas spotkania lokalnych włodarzy ze starostą, przynosi wymierne efekty!

Marszałek nabiera szacunku do rozmówców tylko wtedy, gdy partnerem jest twardy negocjator. Burmistrz z wójtem delikatnie mówiąc, zrobili dokładnie to, co powinni, zafundowali marszałkowi… bolesną sójkę w bok.

Toruński włodarz oprzytomnieje, czy dalej będzie drenował nasze kieszenie, próbując ugrać tyle, ile mu się uda?

Nic z tego!

___________________

(mrf.)