Bysław stał się wielkim parkingiem dla potężnych TiR-ów?

Jak Bysław długi i szeroki wszędzie parkują wielkie ciężarki. O ile w ciągu tygodnia kłopot jest symboliczny, tak w weekendy urasta do rangi problemu! Przekonuje nas o tym jeden z czytelników, który nakreśla nam sytuację, dokumentując ciekawe zjawisko fotografiami wykonanymi telefonem komórkowym.

Czytelnik napisał m.in.:

[…] mamy porobione drogi pol brukowe a od ich tonażów progi zwalniające są pozarywane kostka na zakrętach aż się napiętrza i przesuwa krawężniki poprzechylane bo jak jedzie coś długiego to na siłę by się zmieścić za chwile wszystko poniszczą. (pisownia oryg.)

Rzeczywiście, problem istnieje i to od lat i raptem odkryta została tajemnica zrujnowanych uliczek pięknego Bysławia. Od zawsze interesowało TOKiS-a co jest przyczyną tak gwałtownego zużycia nawierzchni ulic, skąd wyrwy, zapadliska, obecnie zalane wodą itd. W niektórych przypadkach to już nie są ulice, to czołgowisko. Pokonanie takiej przeszkody zagraża zdrowiu, a nawet życiu.

Wszytko jasne! Przyczyną są wielkie, prywatne ciężarówki, które dosłownie rozjechały niektóre ulice Bysławia. Co ciekawe, mieszkańcy kiedyś chyba na to się zgodzili, czego dowodzą „przedziwnej treści” znaki drogowe. W każdej innej miejscowości, zaparkowane przed domami, wielkie TiR-y są zjawiskiem nie do pomyślenia.

Zakaz wjazdu ciężarówek, a tabliczka u dołu informuje o tym, że znak nie dotyczy właścicieli posesji i rzecz jasna ich ciężarówek. O co chodzi? Parkują swoi, reszta WON!

Można pokusić się o stwierdzenie, że wiejskie lobby „ciężarówkowców” ma się w Bysławiu całkiem nieźle, do tego stopnia, że zdominowało sąsiadów. Jak widać nieskutecznie, skoro pojawiają się głosy sprzeciwu. Z treści listu od naszego czytelnika wywnioskować można również to, że on sam czuje się zastraszony, skoro podkreśla, że nie chce się przedstawić, aby się nie narazić na nieprzyjemności ze strony sąsiadów – właścicieli wielkich aut parkujących przed domami innych.

Coś zdecydowanie jest na rzeczy i coś szwankuje w stosunkach międzyludzkich, kwestią czasu będzie eskalacja powolnego konfliktu interesów ludzi szukających  azylu w swoich domach i tych, którzy spokój zaburzyli ciężarówkami.

Jak wybrnąć z tej sytuacji? Możliwości jest zupełnie sporo, jednak w każdej z nich potrzeba dobrej woli każdej ze stron. Skoro Bysław transportem stoi, należy solidarnie usunąć tabor ze wsi na jej peryferie, istnieją stosowne przepisy, które właśnie złamano. Pytanie, co zrobią lokalni samorządowcy? Czy przedstawią sprawę wójtowi gminy, czy też problem wygasi upływający czas i obawy przed kłopotliwymi sąsiadami?

Cena świętego spokoju może być wysoka, ale warto spróbować, jest sporo formalnych ścieżek, które doprowadzą do zdyscyplinowania nielicznych, którzy sprawiają kłopot reszcie.

Może warto dobitnie powiedzieć w tej wsi: TiR-y WON, a ich właścicieli obciążyć kosztami naprawy zniszczonych ulic? Nic tak nie skutkuje, jak uderzenie po kieszeni.

Będziemy bardzo pilnie przyglądali się tej sprawie.


(red.)

Fot. http://kk24.pl