Chcecie „palić gumy”? Wpierw się zorganizujcie! (aktualizacja)

Ciągłe utyskiwania na młodych ludzi, którzy chcą poszaleć swoimi maszynami nic nie da, czas pomyśleć o tym, jak chwilowe szaleństwo zalegalizować.

Bez wątpienia, na terenie naszego powiatu odszukanie spełniającego wszelkie wymogi bezpieczeństwa placu z twardą nawierzchnią, z dala od zwierząt i ludzi, nie jest sprawą prostą. Jednak nie wpadajmy w skrajności, bo nie ma sytuacji bez wyjścia. „Młodość musi się wyszumieć”, a miasto powinno się tym zająć. Odwiedziliśmy kilka młodych osób, które mają prawo czuć się  rozgoryczone. Najczęściej powtarzanym zdaniem było „wyrzucają nas z każdego miejsca”. Przemyślmy to wspólnie…

Bezpańskich przestrzeni obecnie nie ma w promieniu ok. 40 kilometrów od Tucholi, bierzemy jednak pod uwagę pozostałości po dawnych, zniszczonych czasem inwestycjach. Są jednak tereny prywatne, gdzie udostępnienie ich być może jest kwestią wyłącznie odpowiednich umów i jakichś kosztów.

Warto je ponieść, dostając w zamian święty spokój i bezpieczeństwo w rogatkach miasta. Poza nimi może być inaczej. Aby ten pomysł przeforsować, młodzi drifterzy powinni się zorganizować w grupę, ta zawsze będzie miała większą siłę przebicia. Grupa może wystosować pismo do władz miasta, z pewnością Pan Burmistrz wnikliwie sprawę zbada i wyda decyzję. Nie jest istotne, czy będzie ona pozytywna, czy negatywna, ale odejdzie problem „nielegalności”.

Szaleństwa za kierownicą są nieuniknione, ale można też stworzyć i to niewielkim kosztem zaplecze, aby pasja była bezpieczną. Młodzi ludzie nie do końca sobie z tego zdają sprawę, ale tutaj może być spore dzieło w porozumieniu z lokalną policją. Po co bawić się w ciuciubabkę, skoro  można usiąść przy jednym stole i porozmawiać.

Korzyści płynące z takiego podejścia są obopólne i co najważniejsze, dalekie od tzw. „naganności czynu”.

Oczywiście, potrzeba czasu, ale kiedy wszystko się uda, zyskają wszyscy, zwłaszcza, że być może nabycie nowych umiejętności przełoży się na wyobraźnię młodego kierowcy i bezpieczeństwo wszystkich użytkowników dróg. I tak dochodzimy do kwestii i relacji: potencjalny instruktor / mistrz i adept ostrej, ale bezpiecznej jazdy.

Mamy w Tucholi kapitalną grupę kierowców, z bardzo wysokimi kwalifikacjami,znamy ich wszyscy, bo stanowią główną atrakcję corocznych „MOTOBORÓW”. Tak, chodzi o  Inzu Drift Team, są znakomici w tym co robią i podziałali na wyobraźnię wielu młodych ludzi. A co stoi na przeszkodzie, aby zaprosić ich do tego projektu?

Oni też zaczynali od zera. Sięgnijmy do naszego archiwum i wyciągnijmy stary dokument filmowy.

Są odpowiedzialni, z pewnością nie odmówią wsparcia. I tak dochodzimy do kwestii ewentualnych sponsorów. Wbrew pozorom, mamy ich wielu, są to ludzie, którzy kochają motoryzację, sporty motorowe i od lat wspierają podobne inicjatywy. Nie trzeba daleko szukać, słynne ARKO, firma Pana Alichniewicza z Tucholi, robi w tym względzie znakomitą robotę, pasmo jej sukcesów jest bardzo długie, można porozmawiać i poszukać wsparcia. Po chwili pojawią się i inni, tak ten mechanizm działa, cała reszta to marketing.

Czego w tym wszystkim potrzeba? Odrobinę uporu i działań, a wszystko zakończy się dobrze.

Zachęcamy!


(red.)