Chcesz urwać miskę olejową, albo zawieszenie? Przejedź się Warszawską w Tucholi!

Katastrofa drogowa przy DW 240 w Tucholi ciągle trwa, na zewnątrz spada temperatura i już za chwilę być może spadnie śnieg, ale to nie przeraża ekipy niszczącej nasze miasteczko, trwają na posterunku i kopią zawzięcie, gdzie się tylko uda, ups…, „remontują”.

Jeszcze nie skończyli roboty w Rudzkim Moście, a tym bardziej w okolicach ronda i dalej, a już wzięli „na warsztat” Warszawską i wydaje się, że właśnie tam powędrowały główne siły burzące. Kierowcy są wściekli, ci z wielkich ciężarówek mają ochotę sprać na kwaśne jabłko drogowców za to,że nie mogą dowieźć do miasta swoich towarów i kluczą bez sensu tam, gdzie być ich nie powinno. Mają szczęście,bo policyjnych radiowozów ciągle nie widać.

Celowo wykonane wyrwy w jezdni, które „usprawnią” infrastrukturę ulicy, powodują liczne szkody w naszych pojazdach, o czym przekonaliśmy się w rozmowach z niektórymi mechanikami, którzy narzekają na nadmiar obowiązków i chude portfele klientów. Uszkodzenia amortyzatorów, podwozi o wystające studzienki, pogniecione miski olejowe silników, to prawdziwy horror i codzienność mieszańców miasta i przyjezdnych.

Robotnikom drogowym to nie przeszkadza, robią swoje, czyli…niewiele, za to pasjami uwielbiają wstrzymywać ruch na wiele sposobów. I teraz ślimaczy się robota również tutaj i tak zapewne stan ten potrwa do wiosny, zakładamy, że przyszłego roku, ale to wiedzą okoliczne wróżki,wróże i zapowiadacze.

Co możemy zrobić? Niewiele, może gdyby państwo przyznało nam prawo do posiadania broni, o, to wtedy zdecydowanie prace nabrałyby tempa, a tak…,pozostaje czekać, zmienić cztery kółka na gąsienice i trwać na posterunku.

Ktoś powiedział: „aby było lepiej, musi być gorzej”, nawet nie chcemy wiedzieć, co zrobilibyście autorowi tych słów.


(mrf.)