Chwyt marketingowy poniżej pasa, czyli… antyreklama Borów Tucholskich

W jednym z bardziej znanych portali internetowych poświęconych turystyce, zamieszczono ogłoszenie, które rzekomo ma zachęcić  turystów do odwiedzin naszych stron. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie kilka szczegółów.

Przeczytaj całość.(aktywny link, bez jego otwarcia, dalsza lektura nie ma sensu)

Taki sposób reklamy Naszych Borów jest zwyczajnym świństwem, które podkłada się dla wątpliwego zysku, stosując kontrast. Właściciel pensjonatu albo o sprawie nic nie wie, albo zrobił to z pełną premedytacją. W ubiegłym roku nasze lasy zostały zdemolowane,ale dzisiaj ten krajobraz bardzo się zmienił, zadbały o to zastępy leśników, strażaków, wolontariuszy, ciężko pracowali zwyczajni ludzie, zwłaszcza ci, którzy żyją z turystyki. Straszenie turystów zdjęciami powalonych drzew nie odpowiada już rzeczywistości. Nasza kraina jest bezpieczna i można w niej spokojnie i bezpiecznie wypoczywać.

Dziwimy się i to bardzo temu, że zarówno tucholskie starostwo, jak i gminy w swoich urzędniczych mediach, nie umieściły stosownych informacji, aby wyjaśnić sytuację i zachęcić turystów do odwiedzin słynnych Borów. Można to zrobić na wiele sposobów, ale trzeba było o tym pomyśleć wiele miesięcy temu. Przedsiębiorca, który zamieścił ogłoszenie zapewne uważa, że pokazanie turystom skutków nawałnicy stanowi świetną atrakcję, zwłaszcza, że swój biznes prowadzi daleko od nas, jednak nie pokwapił się, aby ten fakt wyjaśnić i opowiedzieć, jak jest w rzeczywistości.

Efekt zapewne będzie odwrotny do zamierzonego i wszyscy na tym ucierpią,bo turysta nie zaryzykuje, widząc podobne fotografie.


(red.)