Czy samorządowcy mają plan „B”?

Parlament Europejski przegłosował stanowisko, z którego wynika, że dostęp do unijnych funduszy będzie związany ze stanem praworządności w danym kraju. Projekt, na który głosowano, oznacza możliwość zawieszenia, bądź odebrania środków z Unii Europejskiej dla krajów łamiących praworządność.

W przeświadczeniu obozu płomiennych głosicieli praworządności, taka postawa unijnych dygnitarzy jest działaniem słusznym,nawet wtedy, gdy dotyczy ich krajów. Całość przypomina trochę dawne czasy,kiedy za wszystko odpowiadał Kraj Rad. Nie ma zaskoczenia wśród potomków dawnych komunistów, którzy ponownie czują się jak ryby w wodzie, ponieważ mają „zasilanie” z zewnątrz. Oczywiście chodzi o pieniądze i nikt nie widzi tego, że do unijnej kasy wpływa nasza, a od pewnego czasu staliśmy się już płatnikiem netto oraz siedzimy w kieszeniach aferzystów stojących ponad prawem i boją się wyłącznie weekendowych zabójców.

I co teraz? Czy lokalne samorządy są jeszcze zdolne do tego, aby wykonać jakąkolwiek inwestycję bez unijnego wsparcia? W naszym powiecie był jeden, ale po wyborach i to się zmieniło.

Jak się zakończy ta awantura? Będzie to dla wielu szok. Ponieważ niepostrzeżenie ponownie wprowadzono nas do epoki socjalizmu, podobnie jak kiedyś, problem rozwiąże nie zagranica, a ulica, kiedy się połapie, jak wystawiono ją do wiatru i skanalizowano portfel łącznie z nieruchomościami.


(red.)

RSS
Follow by Email
Facebook