DESZCZOWY DZIEŃ

Spadek ciśnienia, niski pułap chmur, samopoczucie „pod zdechłym Azorkiem” i jeszcze do tego leje deszcz, słowem pierwszy dzień po świątecznej nirwanie.

Urzędnicy ziewają w biurach, po ulicach snują się Grażyny, Janusze i Tadeusze, niektórzy z taaakimi brodami [:)], większość kryje się pod parasolami – nic się nie chce, prawda?

Niestety, nie u nas. Ku pokrzepieniu serce wszelakich, popatrzmy na te lokalne, duchowo – pogodowe kataklizmy z góry.


(red.)