Dla kogo pracują borowiackie tartaki?

Zdaje się, że nasz rząd nie dostrzegł dość ciekawej zależności, która dotyczy polskiego drewna. Sytuacja zdaje się być dramatyczną na tyle, że już wymknęła się spod kontroli. O czym rzecz? O oczywiście o polskim drewnie.

Polska jest potęgą w przetwórstwie drewna. Pracuje tu ponad 350 tys. osób. Jesteśmy czwartym w świecie eksporterem mebli.

Tymczasem, zrzeszająca 113 firm Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego podnosi alarm, że przez Niemców zagrożone są miejsca pracy.

Właściciele lasów za naszą zachodnią granicą ograniczyli wyrąb swoich drzew. Niemieccy przetwórcy przerzucili się na Polskę. Od 2007 do 2012 r. eksport naszego drewna do Niemiec wzrósł o 2100 proc. Na zachodzie kraju ceny wzrosły nawet o 40 proc.

– To niebezpieczne dla polskiej gospodarki. Powoduje, że przedsiębiorcy, których mnóstwo działa na zachodzie Polski, muszą dużo więcej zapłacić za drewno, a ich biznes jest mniej opłacalny – mówią eksperci.

Co to oznacza realnie dla kogoś, kto chce np. wybudować sobie ekologiczny, drewniany dom w lokalnej firmie? Tylko tyle, że zmuszony będzie poszukać tanich… pustaków.

(red.)

Na podstawie: GW