„Dobra zmiana” dotarła również do tucholskiej „skarbówki”? Kto następny? (felieton autorski)

To już pewne, „dobra zmiana” dotarła do nizin, również do Tucholi. Bilans strat na dzisiaj? „Zawodowo zabito” nam komendanta PSP, zmieniając go na służbistę z Torunia, dzisiaj nadeszła pora na szefa tucholskiej „skarbówki”, kto będzie następny? To oczywiste – samorządowcy, ale nie od razu.

„Dobra zmiana” dostarcza nam nowych wrażeń i to każdego dnia, sytuacja, jako żywo, przypomina powrót komuny z dawnych, ubeckich czasów, ale ubranej obecnie w inną maskę, bardziej prawicową i karykaturalną. Do sytuacji szybko dokooptowali hierarchowie kościelni z toruńską frakcją „prawd wszelakich” na czele. I co mamy obecnie? Kompletny bajzel, z którego korzystają ludzie, którym skończyło się tzw. „koryto”.

Osobliwe, ale w całość „pięknie” wpisują się media, których dziennikarze walczą o przetrwanie, świadomie wygadując głupstwa. Odbiorca jest tylko jeden – obywatel, obecnie, kompletnie zagubiony, odruchowo uciekający od polskiej polityki. To błąd, wielki błąd, za który zapłacą nie ci „na górze”, a właśnie My. Największy obecnie wróg? Brak świadomości ważności toczących się spraw, które dzieją się tutaj i teraz.

Tucholscy działacze Prawa i Sprawiedliwości do wyborów byli bardzo aktywni w zwalczaniu politycznych wrogów, obecnie zniknęli. Cel osiągnięty, będzie jak zawsze? To pewne.

„Dobra zmiana” wykończy nam oświatę, ucierpią najmłodsi, ucierpią nauczyciele, ale czegóż się spodziewać po szefowej resortu, podobno specjalistki od siłowni wiatrowych, które jak twierdzi, powodują… hemoroidy. Takich nonsensów jest wiele, a „specjalistów”od nich… jeszcze więcej.

Młodzi ludzie zainteresowani wojskowością właśnie kończą krótką przygodę, która zaczęła się od grup rekonstruujących zdarzenia z historii. Później nadeszła era grup paramilitarnych, a obecnie tworzona jest kalka amerykańskiej Gwardii Narodowej z oszalałymi, z nienawiści, sztandarami układu w tle. Dublowanie armii – kosztowny nonsens.

Czy paranoja rządzących osiągnęła już szczyty? Nie, ale musimy się przyzwyczaić do tego, że dziewczynki i chłopcy będą jak kiedyś, biegali w mundurkach z drewnianymi lub  plastikowymi karabinkami w dłoniach. Nawet się nie obejrzymy, kiedy plastik zastąpi metal, lub kompozyt o wysokiej wytrzymałości. Prywatna, partyjna armia? Do pewnego momentu, bo kiedy młodzi się połapią, że ich wykorzystano, mogą i zwrócą się przeciwko mocodawcom ( prowokatorom) i „sponsorom”. Będzie szach i mat w jednej partii!

Zanim to jednak nastąpi, potrzeba wpierw uzupełnienia państwowej kasy, którą po kilkuletniej „wizycie” tzw. liberałów, opróżniono prawie całkowicie. Obecnie jest jeszcze gorzej, dług rośnie w tempie astronomicznym, ale nie można mówić o polityce rozdawnictwa, bo to w tej chwili temat bardzo niebezpieczny!

Antidotum? Poprawić ściągalność podatków, które były, są i będą, co gorsza, ich liczba wzrośnie! Kto zapłaci? Ja, Ty, pani Jadzia z mięsnego, wszyscy! Oczywiście, parlamentarzyści poszczególnych frakcji ( oprócz ugrupowania kukizowego, bo nie stanowią partii i nie są dotowani z budżetu) będą zwolnieni z tego obowiązku. To nie sf., to już się dzieje!

Jak poprawić ściąganie podatków? To praca od podstaw, trzeba dokonać zmian na samym dole, do „skarbówek” muszą trafić „swoi ludzie”, dla poprzedników nie ma już miejsca, przynoszą zbyt małe dochody wygłodniałemu Systemowi.

Tuchola właśnie to odczuła, jedna władna osoba z województwa, jeden papierek, tryb natychmiastowy i adieu!

To nie są czasy dla uczciwie pracujących i płacących podatki ludzi, to czas kombinatorów i aparatczyków, których właśnie się wprowadza na kluczowe stanowiska  pod fosforyzującym szyldem wiary w „dobrą zmianę” – opium dla mas.

Pierwsze kroki niezauważalnie wprowadzono kilka dni  temu, dokonując prostego zabiegu: zmiany nazwy Izby Skarbowej na Izbę Administracji Skarbowej. A wszystko wydarzyło się 02.12.2016 r. kiedy wprowadzono w życie ustawy z dnia 16 listopada 2016 r. Przepisy wprowadzające ustawę o Krajowej Administracji Skarbowej, informowały, że z dniem 02.12.2016 r. np. Izba Skarbowa np. w Bydgoszczy przekształca się w Izbę Administracji Skarbowej w Bydgoszczy. Tym samym nastąpiła zmiana nazwy jednostki administracji publicznej, z dotychczasowej „Izba Skarbowa w Bydgoszczy” na „Izba Administracji Skarbowej w Bydgoszczy”. Jednocześnie wskazano, że do dnia 1 marca 2017 r. organem w sprawach podatkowych, egzekucyjnych i administracyjnych nadal pozostaje Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy, zarządzający Izbą Administracji Skarbowej w Bydgoszczy. Tuchola jest tylko trybikiem, łatwym do „korekcji”.

Proste? To banał!

„Swoi” muszą być wszędzie, to warunek, bez którego „dobra zmiana” się nie uda. Kto następny? Może komendant tucholskiej POLICJI? No, tak, jeszcze go nie wyznaczono, ale można się domyślać, że „dobra zmiana” i tutaj dotrze. Zaryzykują? To nieuchronne.

Najtrudniejszym łańcuchem do wymiany będą samorządowcy. Nie można ich się pozbyć w tej chwili, ale to kwestia czasu, „dobra zmiana”  zmiecie wszystkich, którzy nie będą pochodzili z partyjnego lub koalicyjnego w przyszłości…klucza. Data krytyczna? 2018 rok i zmiana prawa, dwie kadencje dla samorządowca i ponownie… adieu. Oczywiście tutaj można się spierać, będą głosy za, ale będą również sprzeciwy, bo są gminy, gdzie rajcy i włodarze sprawdzają się od lat i mają poparcie większości uprawnionych do głosowania. Po zmianach w prawie, również i ich czeka „zawodowa śmierć”, dokładnie taka, jak byłego, tucholskiego, komendanta PSP.

Bardzo niepokoi asekuracja mediów – broni ostatecznej. Pojawiają się coraz bardziej wyważone z potrzeby chwili teksty, ich treść już nie może szokować, każde odejście od tej reguły, stanowić będzie zagrożenie dla bytu dziennikarza. Potrzeba wyimaginowanego wroga narasta! Właśnie, ta sytuacja będzie wskaźnikiem, które media są całkowicie niezależne, a które wręcz uzależnione w tym od reklam, dotacji i przychylności partyjniackiej itd.

Kto może się czuć względnie bezpiecznie? To czas tzw. „Social Mediów”, dokładnie takich w których się obecnie znajdujemy. Rdzennie polskie, finansowane z kieszeni twórców i niepoddające się ogólnemu ściekowi informacyjnemu, żadnej ze stron, poddającej manipulacji obywatela.

Niestety, to również czas ekstremistów i agentur, które obecnie przechodzą metamorfozę. Tworzące się struktury, przetrwają kolejne dekady. Czeka nas „powtórka z rozrywki”, komuna nie umarła, właśnie się przepoczwarzyła z błogosławieństwem służb, których podobno nie ma.

Kiedy się ten stan zakończy? Wyjścia są dwa: eksplozja społecznego niezadowolenia, wtedy czeka nas pacyfikacja, albo odłączenie od informacji, wtedy jako pierwsze upadną wspomniane Socjal Media, jednym „kliknięciem myszki”, zostaną odcięte od światowej sieci – Internetu.

Powrót do bibuły jest możliwy i prawie pewny, ale będzie to już ostatni zryw, ze Złym Czekistą Putinem i Cwanym Jankesem w tle.

I jak powiada klasyk: ” nową przypowieść Polak sobie kupi że i przed szkodą i po szkodzie… głupi”. Może się i myli, ale znowu jesteśmy „barometrem świata”. Problem w tym, że ponad naszymi głowami, bo właśnie cofnęliśmy się o 30 lat.

________________________

Mariusz R.Fryckowski

Fot. http://www.24am.pl