Droga Tuchola – Tleń, list od Czytelnika

O słynnej „Napoleonce” pisaliśmy dużo, droga została wymontowana, ale w dalszym ciągu jest śmiertelnym zagrożeniem dla kierowców. Wąska z poboczem, które wymyślił  sknera, albo  laik. Pomimo wielu sygnałów, władze powiatowe w tej sprawie są głuche, ślepe i nie organizują w tej sprawie konferencji prasowych? Totalna kompromitacja, to jedyne stwierdzenie, które się nasuwa w tej sprawie. Dzisiaj ciąg dalszy…

Przez utrzymujące się opady deszczu zaobserwowałem wypłukiwanie się pobocza wzdłuż drogi Tuchola-Tleń. Pobocze, o którym wielokrotnie pojawiały się artykuły nim została jeszcze odebrana droga po remoncie. Na asfalcie leży pełno piachu i kamieni, co ma duży wpływ na bezpieczeństwo drogowe.

Ale najgorsze są te wyrwy, czy też korytarze płynącej rzeki wzdłuż drogi. I tak jadąc w stronę Tlenia już za mostem Plaskosza koło Hylmedu nietrudno zauważyć wypłukaną rynnę przy samym asfalcie sięgającą głębokości do ponad 20cm.

Takie rynny mają fatalny wpływ na utrzymanie się jakości pobocza, asfaltu, a w szczególności na bezpieczeństwo podróżujących tą drogą. Po wczorajszym dniu są już pierwsze ślady auta, które wpadło w poślizg, zaledwie około 100 metrów dalej od wspomnianej jednej z najgłębszych rynien.

Jestem bardzo ciekawy stanowiska zarządców tej właśnie drogi, czy nie boją się skutków wpływy na jakość w sumie niedawno położonego asfaltu jak i bezpieczeństwa użytkowników tak tragicznie wykonanego pobocza.


(red.)