Droga TYLKO dla rowerów?

Dzisiejszy dzień przypominał stare przysłowie: „Kwiecień, plecień, bo przeplata…” i rzeczywiście rano było dość chłodno, ale od południa trudno było się zdecydować, czy pozostać w ciepłych ciuchach, czy też wciągnąć pierwszy raz w tym roku…, krótkie spodenki.

A te najwygodniejsze są przy jeździe starym, poczciwym rowerem. Tak, to ten właściwy czas, aby śmiało rozpocząć przygodę z dwoma kółkami. Lokalne samorządy zadbały o to, aby cykliści mogli czuć się bezpiecznie, czy na pewno?

Wielki miłośnik jazdy rowerem – pan Burmistrz Tucholi, dwoi się i troi wpajając mieszkańcom miłość do jednośladów. Co dziwne udaje mu się! Aż strach pomyśleć, kiedy jego następca będzie się pasjonował np. sportami wodnymi, bo wtedy zamieni nam ścieżki rowerowe na rwące potoki dla kajakarzy. To oczywiście żart.

Mamy ścieżki rowerowe, jesteśmy szczęściarzami. Są równe i… drogie, budowane ze zmiennym szczęściem, raz są proste i bezpieczne, inne odcinki są najeżone przeszkodami. W Tucholi najśmieszniejszym był odcinek, kiedy na środku drogi dla rowerów rosło sobie… drzewo. Niczym specjalnym przy ulicy Świeckiej jest kwietnik, który choć daleki od ronda (które przypomina) jest chyba najciekawszym fragmentem tej infrastruktury.

Te drobiazgi można pominąć, są niczym, znacznie poważniejszym problemem są… piesi. Aby zachować obiektywizm trzeba rozważyć dwa punkty widzenia, właśnie pieszych,  wobec rowerzystów oraz rowerzystów wobec pieszych.

Piesi, są niczym święte krowy, niczego nie widzą, niczego nie słyszą traktują każdy wybrukowany kawałek planety za trotuar. Dodatkowo, często mają problemy z widzeniem barw. Efekt, wchodzą sobie, jakby nigdy nic, na drogę dla rowerzystów.

Czysto hipotetycznie zakładając, że pan Burmistrz wraz z rowerem waży jakieś 70 kilogramów (chucherko:)), kiedy zderzy się z pieszym, najpewniej spadnie z roweru i dotkliwie się potłucze. Podobny los spotka niefortunnego pieszego, który wlazł tam, gdzie nie trzeba i naraził się na kolizję. Natomiast, tragicznie skończy się kolizja z rowerem szefa TOKiS-a z nim na pokładzie. PIeszy niechybnie zginie marnie, owinięty wokół piasty koła, a szprychy obetną mu uszy.

Najgorzej jest przy wspomnianej Świeckiej w Tucholi, dodatkowo na wysokości pomiędzy budynkiem poczty, Bankiem Spółdzielczym i dalej, aż do przejścia dla pieszych.Na tym odcinku rowerzysta musi mieć oczy dookoła głowy i refleks dawnego mistrza Formuły 1 – Niki Laudy przed wypadkiem.

Zanim pokażemy nasze ścieżki rowerowe, z perspektywy kamery zamontowanej na jednym z naszych rowerów, popatrzymy na film, który dziwnym trafem przypomina nasz problem. Celowo nie mówimy tutaj o skrzyżowaniach dróg, gdzie poruszają się pojazdy mechaniczne, bo to temat na specjalną okazję, która niechybnie nastąpi.

Polska, akcja dzieje się w pewnym, „małym miasteczku”, prawie takim, jak Tuchola – Warszawie (ul. Strumykowa – Hanki Ordonówny. Na drodze rowerowej piesi, to codzienność, chodzą pomimo tego, że chodnik jest obok i jeszcze mają pretensje do rowerzystów! Brakuje im świadomości, że chodzenie po drodze rowerowej jest ZABRONIONE!

Piesi, uważajcie na rowerzystów, rowerzyści uważajcie na pieszych:)

I jeszcze jedno… rowerzyści, ochrońcie swój „punkt dowodzenia” – głowę, najlepiej kaskiem.

______________________

(red.)

Fot.just4smart.pl

Mat. YT ammorapl