Dwie sesje i cztery imprezy kulturalne jednego dnia, czyli.. o bezmyślności słów kilka

pod lupąJest piątek, 25 dzień października. Zapewne ta data wejdzie do naszych archiwów jako dzień w którym podjęto próbę informacyjnego zablokowania mediów elektronicznych, dając tym samym zielone światło pozostałym, których redakcje składają się z kilkunastu osób.

Kwestią wyboru objęto również mieszkańców, którzy chcieli być obecni na wszystkich imprezach tego feralnego dnia. Ta sztuka okazuje się być niemożliwą do zrealizowania. Dlaczego brakuje osób, które koordynowałyby imprezy w taki sposób, aby miało to jakiś sens? Odpowiedź jest prosta, to działania celowe.

Przed nami dwie sesje: rady miejskiej i powiatu. Obie ważne, kolejny raz zwołane tego samego dnia i o tej samej godzinie. Przypadek? A może próba podzielenia mniej licznych redakcji? To oczywiste, choć przy znanych realiach, zdaje się być zdarzeniem absurdalnym. Oczywistym jest, że media skupią się wokół sesji w powiecie, z prostej przyczyny, będzie kolejna awantura i więcej faktów do wyłowienia i przekazania opinii publicznej, która i tak w większości jest obojętną na swoje losy. To wielki błąd, który może nieść za sobą katastrofalne skutki w najbliższej przyszłości.

Dlaczego reporterzy muszą dokonywać wyborów, skoro zarówno starostwo jak i gmina mogły się w tych kwestiach porozumieć i wyznaczyć inne daty? Zaiste, ciekawa sytuacja. Urzędnicy jednak ciągle zapominają o tym, że w sukurs przychodzi w takich momentach współczesna technika, dzięki której relacje tworzy się w sposób zdalny, niekoniecznie będąc fizycznie obecnym na sali.

Jeżeli jednak cała sytuacja jest drugi raz „dziełem przypadku”, to można mówić śmiało o… złośliwości i cichym porozumieniu w dyskredytowaniu obserwatorów i obywateli. Ta broń może wypalić komuś prosto w twarz i to zaledwie na kilka miesięcy, przed  wyborami samorządowymi, zaryzykujecie trzeci raz taka sytuację?  Zalecamy rozwagę, widzimy to!

Sytuacja wygląda podobnie w odniesieniu do imprez kulturalnych, które tego dnia zdają się być bardzo interesujące. Czy organizatorom zależy na minimalnej frekwencji, czy to również kwestie identyczne z poruszonymi wcześniej? Ktoś nie pomyślał i nie był w tym procesie odosobnionym, konsekwencje braku mediów będą widoczne chwilę po ich zakończeniu, kiedy pozostaną niezauważone.

Jest jeszcze inna możliwość, wszystkie te imprezy mogą zostać przez media… pominięte, co również może się zdarzyć, a wtedy ich rangi gwałtownie spadną. Zaryzykujecie?

(red.)