Gdzie podział się gospodarz tego cmentarza? Rzecz o tucholskich ułomnościach fizjologii homo sapiens

Cmentarz w Rudzkim Moście, imponujący obiekt, niezwykle zadbany, o ile uda się do niego dotrzeć suchą stopą. Problemy z drogą dojazdową wkrótce podobno się skończą, ale o tym opowiemy innym razem. Zaczęło się od tego, co powiedziała wnuczka starszej pani, którą nas zatrzymała w trakcie pracy.

„Babciu, babciu,  dlaczego ten pan siusia na nasz płot?”, no i się zaczęło. Na terenie cmentarza znajduje się przenośna toaleta, ustawiona jest w rogu cmentarza w pobliżu graniczącego z drogą płotu. prowadzi do niego zadbana ścieżka, a wokół znajduje się zadbany trawnik, nawet teraz – zimą. Z toalety nikt nie korzysta, ci, których dopadła natura mają dwie możliwości do wyboru: toaleta ( to oczywiste) i okoliczne płoty posesji znajdujących się w pobliżu obiektu. Z toalety nikt nie korzysta, a z okolicznych płotów wszyscy. Narażony jest zwłaszcza ten płot, który otaczają krzewy – biedne rośliny i… zaciekawione dziecko. Jak wytłumaczyć szkrabowi, że dorośli mają swoje potrzeby i czasami nie muszą być muzułmańskimi uchodźcami, by ich naśladować.

Nie ma wyjścia, trzeba było zatkać nos służbową klamerką, założyć maskę i dokonać wizji lokalnej. Kibelek nie zawiódł, trudno określić jego stan, może… szokujący? Jednak jedno jest pewne, papieru toaletowego nikt nie ukradł…

Pozostało już tylko wziąć prysznic, zmienić ubranie i zdezynfekować kamerę, rachunek wyślemy do zarządcy, a pismo z zapytaniem do SANEPIDU:)


(red.)