Gdzie podziały się eksponaty z dawnego muzeum w Tucholi?

Dawno, dawno temu, kiedy zdecydowano, że stara wytwórnia lodów, świetnie nadaje się do zupełnie innych celów, postanowiono o tym, że w Tucholi powstanie…muzeum. Nie Borów Tucholskich, ale ot, takie z prawdziwego zdarzenia, w którym pojawią się przeróżne eksponaty, które staną się elementami wędrówki zwiedzającego, poprzez historię tutejszych mieszkańców po ich ziemi. Cel był szczytny, pomimo niezwykle szalonych i kompletnie oderwanych od rzeczywistości czasów.

Ludzie docenili ten pomysł i ochoczo przekazywali pamiątki, niejednokrotnie niezwykle cenne. Wśród zabytkowych przedmiotów codziennego użytku trafiały się i białe kruki. Podziwiać można było broń białą, przepięknie zachowane meble słynnych rzemieślników, mundury i elementy umundurowania z różnych epok. Były nawet przedmioty kompletnie nieoczekiwane, np. skrzynkowe zamki z jednego z tucholskich kościołów.

Muzeum funkcjonowało ku radości zwiedzających. Dawne władze miasta wychodziły naprzeciw ofiarodawcom i udostępniały specjalny transport, aby ci, którzy chcieli przekazać dawne przedmioty, nie musieli fatygować się do oddalonej od ich domostw Tucholi.

Tucholskie muzeum dysponowało także pokaźna ilością przeróżnych dokumentów, fotografii, które stały się udokumentowanym zapisem przeszłości mieszkańców Tucholi i okolic.

I raptem…, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko się zmieniło. Budynek dawnego muzeum jak stał, tak stoi do dzisiaj, niczym niewzruszony z wyjątkiem mnożących się uszkodzeń elementów budynku. Jednak to, co pozostało w jego wnętrzu budzi wiele pytań. Głównym jest tylko jedno, gdzie podziały się dawne eksponaty?

Prawie pięć lat temu, pytanie to zadaliśmy jednej z pracownic obecnego muzeum, nie do końca była zorientowana w zawiłościach tej sprawy, jednak w strzępach jej pamięci zapisały się wydarzenia, które prawdopodobnie silnie odbiegały swoim charakterem, od obowiązującego prawa.

Przedmioty wyjechały w konkretnym kierunku, ale czy dotarły do miejsca przeznaczenia? Tego nie wiemy. Co gorsza, rzekomo zaginęły rejestry eksponatów, a dokładniej nigdy ich rzekomo nie było, istniały tylko jakieś naprędce spisane notatki, z których wynikało, że te przedmioty rzeczywiście istniały fizycznie.

Przekonywano nas o tym, że tucholskie muzeum było wyłącznie filią innego muzeum i tutaj padły nazwy dwóch miast, jednak w dalszym ciągu los historycznych przedmiotów był niejasny. Pojawiły się nawet informacje, (które skrzętnie odnotowaliśmy), że trafiły do prywatnych zbiorów, a nawet kolekcji. Sprawa wydaje się być najeżona znakami zapytania i zwykłymi plotkami.

A jak było w rzeczywistości? Czy jest ktoś, kto nam opowie o losach eksponatów z tucholskiego muzeum?

 Zapewniamy pełną anonimowość.

(red.)

RSS
Follow by Email
Facebook