Weekend w Tucholi w dodatku przedświąteczny, to horror dla miejscowych, a „wolna amerykanka” dla przyjezdnych z okolicznych wsi i osad.

O ile „nasi” kierowcy nie mają większych problemów z myśleniem i przewidywaniem swoich ewentualnych błędów, tak „przybysze” mają wszystko w nosie i w owczym pędzie do sklepowych półek, lekceważą wszystko i wszystkich. Efekty? Zablokowane auta, awantury i stłuczki. Dzisiaj „najweselej” było na parkingu jednego z większych marketów. Wpierw jeden, a potem trzy pojazdy skutecznie zablokowały wyjazd siedmiu innym użytkownikom. W godzinach szczytu przydałby się interwencja policjantów, nic tak nie dyscyplinuje kierowców, jak widok munduru.

Obejrzyjmy „geniuszów” w akcji.

___________________

(red.)