HALLO! TU „BIEDRONKA”! JUŻ POSPRZĄTALIŚMY?

Po naszej przedostatniej wizycie w tucholskiej „Biedronce”, eksplodowała prawdziwa bomba hejtu, który wylał się na nasze i klientów głowy, szerokim i cuchnącym strumieniem. Ci ostatni w wymownym milczeniu przyznawali nam rację. Jak wiadomo, TOKiS – PRESS jest bardzo odporny i zawsze wraca do miejsc które odszukał i uznał, że są w nich rażące nieprawidłowości.

Kwestia śmieci i brudu, to jedno, ale od biorących udział w krzyku dowiedzieliśmy się, że „normalnością” w marketach są gryzonie. W takim razie śmiało uznać możemy, że w mniemaniu pracowników marketu jesteśmy jednak „rogacizną”.

Dzisiaj…, ponownie odwiedziliśmy tucholską „Biedronkę” i ze zdziwieniem stwierdziliśmy, że stan czystości w i wokół obiektu zmieniła się i co cieszy najbardziej, na lepsze.

Do doskonałości wiele brakuje, ale jest zdecydowanie lepiej, sklep już nie odpycha. Co jeszcze ciekawsze, obserwowaliśmy, klienci jednak wrzucają śmieci do wskazanych miejsc (koszy). Sytuacji poddał się nawet wiatr, który nie wydmuchuje papierów, folii i innych odpadów na teren obiektu, opróżniono również kosze na śmieci i umyto ruchome taśmy przy kasach.

Łatwo dochodzimy do wniosku,  nie dla wszystkich jasnego, że kiedy prowadzi się i to gościnnie, placówkę handlową, to zakres obowiązków załogi obejmuje również utrzymanie czystości w obiekcie. Taka prawda nie do końca dla wszystkich, jest taka oczywista.

Porównując sytuację z innymi tucholskimi marketami, śmiało można uznać, że polskie „Polo”, „Dino”, aż lśnią, pozostałe…., cóż, przemilczmy to, co w dalszym ciągu powinno dawać do myślenia kontrolerom z „SANEPIDU”. Tam, gdzie jest żywność i to sprzedawana na wielką skalę, kontrole powinny dotyczyć nie tylko czystości i aktualnych badań pracowników, ale również składu produktów, które naukowy świat już dawno uznał za „podejrzane”, czy wręcz szkodliwe. Do znudzenia powtarzamy, kliencie, sprawdzaj skład produktu, kiedy masz wątpliwości, wpisz do „tokisowej” przeglądarki składnik i sprawdź, czy nie jest szkodliwy. Pomocna jest też bezpłatna aplikacja, która robi w tej chwili furorę: e-food.

Nie obawiaj się też fotografowania na terenie sklepu, jest to czynność dozwolona prawem i nikt nie ma prawa nam zwrócić uwagi z tego powodu.

Jeżeli ktoś spróbuje, prosimy o sygnał: tokistuchoka@gmail.com

Pozostaje już tylko jedno, pracownikom tucholskiej „Biedry” dziękujemy za to, że uwierzyli w to, że miotła jest równie ważna, co zysk sieci i pracownicze pensum.

Klientów przeproście sami.


(red.)

Przydatny link: