HORROR PRZY CZERSKIEJ W TUCHOLI

Ulica Czerska w Tucholi, zwyczajowo kojarzy się nam z wyasfaltowana drogą „pod górę” w kierunku Raciąża, względnie Kiełpina, dalej do Czerska. Nic podobnego! To zaledwie część prawdy, ponieważ wzdłuż tej znanej, biegnie alternatywna Czerska, niewidoczna, w dole, a tam…

Nasza redakcja od pewnego czasu poważnie zastanawia się nad zakupem dużego wozu terenowego, bo jak tak dalej będzie, to pozostałe samochody nie poradzą sobie z lokalnymi drogami / ulicami miasta i powiatu.

Ten sygnał napłynął do nas w ostatni weekend, próbowaliśmy zrealizować materiał w niedzielę, ale się nie udało, nasz redakcyjny „mikrus” zapadł się po osie, możliwość skorzystania z jego kamer odeszła w niebyt. Minęła ledwie doba, zdarzył się słuszny przymrozek i sytuacja przez chwilę się zmieniła. Jednak nauczeni doświadczeniem, tym razem skorzystaliśmy z poczciwego, tradycyjnego aparatu fotograficznego.

Przy Czerskiej w Tucholi trwa dramat i to od dłuższego czasu. Śmiało można powiedzieć, że ulica, której długość to około 200 metrów przez większość roku przypomina czołgowisko, lub dla tych parających się orientalistyką – pola ryżowe. Samochody grzęzną po osie, przejazd jest albo utrudniony, albo niemożliwy. Przy tej ulicy usytuowano zaledwie kilka domów, ale wbrew pozorom, to ciągle Tuchola!

Mieszkańcy próbują walczyć z mazią, ale to walka z wiatrakami, podobnie jak dla władz miasta i powiatu, ulice i drogi, to ich WATERLOO.

Wiemy o tym, że prowadzone są rozmowy mieszkańców z władzami miasta, pewnie te ostatnie zareagują, jak zawsze, pytanie… kiedy? Może na początek chociaż jakaś prowizorka pt. zebranie warstwy błota i odrobina żwiru?

Będziemy częstymi gośćmi przy Czerskiej, to pewne.

_________________________________
(red.)