I stało się, "wycięli chwasta"

Nie, to nie jest kontynuacja twórczości Pasikowskiego, tym bardziej nie należy spodziewać się kolejnej tyrady słownej Bogusława Lindy, topola z ulicy Ogrodowej ostatecznie… zniknęła. Wszystko ku radości mieszkańców, którzy wreszcie odetchną, ściślej…ich auta. Koniec z uszkodzeniami dachów w wyniku nieprzewidzianych opadów… gałęzi, podczas silniejszych podmuchów wiatru. Odetchną również alergicy, którzy dzielnie okupowali okoliczne kioski w poszukiwaniu chusteczek. Wszystko odbyło się za sprawą jednej z grudziądzkich firm, która w tempie iście ekspresowym poradziła sobie z gigantycznym chwastem.

Odetchną wreszcie sceptycy, którzy byli święcie przekonani o tym, że po usunięciu drzewa zawali się świat, ściślej obsunie się okoliczna skarpa, która zablokuje przepływ miejscowej rzeczułki – Kiczy, która wreszcie odżywa po latach WC – bakteryjnej i chemicznej : stagnacji (ściek, który wreszcie odżył).

Drzewo poległo, a sympatyczni pracownicy ochoczo opowiedzieli o szczegółach operacji. Nie było najmniejszego niebezpieczeństwa, jednak zastanawia jedno…, czy w Naszym powiecie zabrakło równie sprawnych drwali?

(red.)